"Gowin - ten, który zawsze musi zgiąć kark. Teraz wybił się na niepodległość ponad głowami PiS"

- Dostaliśmy projekt, o którym pisowscy politycy mówią: nie znamy go. Podejrzewam, że to będzie procedowane 2 lata, a uczelnia będą czekać - mówiła w TOK FM doc. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z UW.

Jarosław Gowin przekonywał w "Poranku Radia TOK FM", że o reformę szkolnictwa wyższego koalicja rządowa się nie rozpadnie. Podkreślał, że firmowane przez niego zmiany mają poparcie Jarosława Kaczyńskiego. To odpowiedź wicepremiera na krytykę ze strony ważnych polityków PiS - Ryszarda Terleckiego i Beaty Mazurek.

Pan Gowin zawsze był postrzegany jako ten, który zawsze musi - tak czy inaczej - zgiąć kark i słuchać PiS. Wybił się na niepodległość ponad głowami PiS

- komentowała w TOK FM doc. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.

Według politolożki z UW, wobec krytyki ze strony PiS, spodziewać się można, że Sejm nieprędko zajmie się reformą. - Podejrzewam, że to będzie procedowane dobre dwa lata. A uczelnie będą czekać, zamarłe w oczekiwaniu, nic nie robiąc w kwestii reformowania - oceniła.

Długie oczekiwanie

Zdaniem politolog z UW, w projekcie reformy "jest wiele rzeczy zastanawiających". I nie wszystkie propozycje faktycznie poprawią sytuację.

Komentatorka zwróciła uwagę, że na propozycjach firmowanych przez wicepremiera Gowina, "straci intelektualnie" polska prowincja, mniejsze ośrodki akademickie.

Tam zresztą może dochodzić, nazwę to nawet, do przewałów, żeby się utrzymać na powierzchni. A to zawsze odbywa się kosztem poziomu nauczania

Ewie Pietrzyk-Zieniewicz niespecjalnie podoba się też to, że zgodnie z założeniami reformy, "minister jedną decyzją - bez uzasadnienia - będzie mógł wygasić jakiś kierunek na uczelni".  - A to bardzo ważne, bo np. wtedy uczelnia może wypaść z kategorii "A" czy "A plus", czyli tej najbardziej doinwestowanej grupy.

DOSTĘP PREMIUM