Brutalne gwałty na kobietach Rohingya - alarmują lekarze ONZ. [Czystki etniczne w Mjanmie]

Trwa czystka etniczna w Mjanmie. Molestowanie seksualne i zbiorowe gwałty - na to wskazują obrażenia kobiet z mniejszości muzułmańskiej Rohingya, którym udzielają pomocy lekarze z organizacji pomocowych w Bangladeszu.

Lekarze i pracownicy Organizacji Narodów Zjednoczonych, którzy zajmują się muzułmanami Rohingya, uciekającymi do Bangladeszu w ostatnich tygodniach udzielili pomocy dziesiątkom kobiet, które padły ofiarą wielu brutalnych napaści seksualnych - podała agencja Reuters. Z relacji lekarzy wynika, że wiele z tych kobiet padło ofiarą zbiorowych gwałtów.

Lekarze w klinice w Leda pokazali reporterowi agencji Reuters trzy przykładowe karty pacjentek bez ujawniania ich danych. W opisach mowa o "szarpaniu za włosy", "biciu pistoletami", atakach nożami, również w genitalia. - Rany i obrażenia, które oglądaliśmy wydają się być wynikiem potwornie brutalnych, nieludzkich ataków -  opowiada dr Tasnuba Nourin.

Władze: To tylko propaganda

Władze Mjanmy odrzucają wszelkie zarzuty w tej sprawie, twierdząc, że to nic więcej jak tylko antyrządowa propaganda. To te same władze, które twierdzą, że czystki etniczne w stanie Rakhine, metodyczne wypalanie wiosek muzułmańskiej mniejszości, które zmusiły ponad 400 tys. ludzi do ucieczki, to jedynie działania skupione na ochronie ludności cywilnej. 

Lekarze, z którymi rozmawiali wysłannicy agencji Reuters wyjaśniają, że nie są w stanie jednoznacznie ustalić, co musiały wycierpieć ich pacjentki, ale od pewnego czasu obserwują powtarzające się schematy - fizyczne objawy u dziesiątek kobiet, które wszystkie opowiadają, że agresorami byli żołnierze Mjanmy.

Warto dodać, co podkreśla też Reuters, że lekarze i personel medyczny wysyłany przez agencje pomocowe bardzo rzadko formułuje oskarżenia dotyczące gwałtów, których dopuszczają się wojska. 

Metody spalonej ziemi

Czystka etniczna w Mjanmie wciąż trwa - przekonują twórcy raportu przygotowanego przez Amnesty International. Zdjęcia satelitarne, które właśnie pokazało AI mówią same za siebie. 16 września na zdjęciu widać niewielką wioskę - 22 września po wiosce zostały tylko zgliszcza wypalony dosłownie do ziemi domostw. 

Wioska Hpar Wat Chaung na  północny MjanmyWioska Hpar Wat Chaung na północny Mjanmy Fot. Amnesty International

Wioska Hpar Wat Chaung na  północny MjanmyWioska Hpar Wat Chaung na północny Mjanmy Fot. Amnesty International


AI wciąż publikuje kolejne zdjęcia satelitarne i nagrania pokazujące puste miejsca, w których znajdowały się wioski zamieszkałe przez mniejszość muzułmańską, jak również powołuje się na historie świadków i uchodźców. Stosujące politykę spalonej ziemi władze Mjanmy zmuszają muzułmanów Rohingya do ucieczki do sąsiedniego Bangladeszu.

- Wyraźnie władzom nie wystarczy, że Rohingya zostają wyparci ze swoich wiosek, robią wszystko, żeby upewnić się, że nie będą mieli gdzie wracać - komentuje Tirana Hassan, dyrektor ds. kryzysów w Amnesty International.

Jak przekonuje AI:

"Te przytłaczające dowody podważają całkowicie zapewniania Aung San Suu Kyi, że "operacje wojskowe" - jak to nazwała - w stanie Rakhine zakończyły się 5 sierpnia"

Do Bangladeszu uciekło już ponad 400 tys. Rohingya, czyli ponad 30 proc. całej mniejszości ze stanu Rakhine. Historie tych, którym udało się dotrzeć do Bangladeszu są przerażające - uchodźcy opowiadają o paleniu ludzi żywcem, o topieniu dzieci. ONZ nazwał muzułmańską mniejszość w Mjanmie jedną z najbardziej prześladowanych na świecie. Rada Bezpieczeństwa ONZ zaapelowała do władz Mijanmy o zaprzestanie czystek etnicznych.

Posłuchaj też: 

DOSTĘP PREMIUM