"Wszystko nastawione na to, by młodzi jak najszybciej mieli dzieci". Zdrowie prokreacyjne w szkole

- Jesteśmy ukierunkowani na ślub, prokreacje, dzieci, model białej heteroseksualnej katolickiej rodziny w Polsce - mówiła w TOK FM edukatorka Antonina Lewandowska o programie zajęć zdrowia prokreacyjnego.

- Program zakłada, że przeszkolimy nauczycieli, aby prowadzili takie zajęcia w szkołach ponadgimnazjalnych. Cieszę się, że próbujemy to zrobić. Szkoda tylko, ze ten program wygląda jak wygląda – o zajęciach ze zdrowia prokreacyjnego opowiada Antonina Lewandowska z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton.

Narodowy Program Zdrowia Ministerstwa Zdrowia przewiduje w polskich szkołach nowy program edukacyjny. Oprócz lekcji wychowania do życia w rodzinie ma pojawić się nowy element – zajęcia ze zdrowia prokreacyjnego.

Zdrowie prokreacyjne wkracza do szkół. Program kosztuje ponad 9,5 mln zł >>

- Na świecie używa się określenia zdrowie reprodukcyjne i jest ono związane ze sferą seksualności, higieną psychiczną oraz fizyczną. Rozumiem, że zdrowie prokreacyjne ma być takim zdrowiem reprodukcyjnym, przy czym kładziemy nacisk na funkcję prokreacyjną, a bliskość, intymność, zaufanie czy potrzeby psychologiczne schodzą na dalszy plan – wyjaśnia rozmówczyni Radia TOK FM.

Pomysł nowych zajęć

- Siadamy z grupa młodzieży i rozmawiamy z nimi o tym, jakie są związki miedzy otyłością, nałogami, a niepłodnością, albo jaki wymiar psychologiczny i społeczny ma ślub, bo to są punkty wskazane do omówienia przez Ministra Zdrowia. Mamy omawiać związki antykoncepcji i niepłodności, co się spina z nowa podstawa do WDŻ, bo młodzież ma być w niej uczona moralnej oceny używania antykoncepcji. Tu też widać jak nasz rząd podchodzi do edukacji seksualnej – przyznaje.

- Istnieje problem z brakiem wiedzy wśród młodzieży, ale rozwiązanie problemu niekoniecznie poszło w dobrą stronę. Ten program sam w sobie nie jest taki zły i młodzi ludzie mogliby wiele z niego wyciągnąć, problem jednak w tym, jak my to mamy prowadzić – zaznacza. - Jesteśmy w nim ukierunkowani na ślub, prokreacje, dzieci, model białej heteroseksualnej katolickiej rodziny w Polsce. Nie ma miejsca na związki homoseksualne, albo te, gdzie odkłada się decyzję o dzieciach. To jest mój główny zarzut do tego programu szkoleniowego i do programu WDŻ – podkreśla.

Lepiej porozmawiać

- Zamiast nakłaniać młodych ludzi na szybkie rodzicielstwo, lepiej porozmawiać z nimi o tym z czym mają problem, jak rozumieją dojrzałość społeczną i co będzie im potrzebne w dorosłym życiu. Kwestia jest chociażby w tym, że młodym ludziom trudno jest znaleźć stałą prace, a bez tego nie chcą decydować się na dzieci – tłumaczy Lewandowska i dodaje: „Wszystko jest nastawione na to, żeby mimo problemów, które czekają młodych ludzi, jak najszybciej decydowali się na dzieci. Podkreśla to wprost również program do WDŻ"

„Młodzież czerpie kolosalną wiedzę z Internetu i to jest bardzo duży problem, bo to jest wiedza nieweryfikowalna i nieprawidłowa - ostrzega rozmówczyni. – Nie oszukujmy się, dorośli też żyją w świcie mitów oraz własnych przekonań i doświadczeń i nie potrafią poza nie wyjść. Potrzeba dorosłych ludzi z którymi można to skonsultować, ale tylko jeśli są to osoby przeszkolone i mają podstawy merytoryczne.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM