Pobity w Lublinie Ukrainiec będzie opowiadał cudzoziemcom o Polsce: "Ubezpieczenie to podstawa"

Jewgienija kilka tygodni temu zaatakowała grupa młodych ludzi, gdy wracał wieczorem do domu. Zapytali, skąd jest. Gdy powiedział, że z Ukrainy, padł zarzut: "Przyjechałeś do Polski, aby tu rządzić" i dotkliwe ciosy. Ukrainiec był w szpitalu, musiał przejść operację, ale nie miał ubezpieczenia. Udało się pomóc dzięki ogromnemu zaangażowaniu Polaków. Dziś to on – chce się włączyć w pomaganie.

"Mam jeszcze problemy z mówieniem"

Jewgienij, Ukrainiec, który uczy się w Polsce – chce zostać technikiem weterynarii. Kilka tygodni temu został dotkliwie pobity; miał złamaną szczękę, musiał przejść operację. Założono mu także gips na wysokości pleców i ramion. W tej chwili już czuje się lepiej. - Po wyjściu ze szpitala nie mam już gipsu, choć ramię jeszcze trochę boli. Mam też jeszcze problemy z mówieniem po zabiegu, który przeszedłem – mówi nasz rozmówca.
Młody Ukrainiec miał problem z ubezpieczeniem – skończyło mu się 10 dni przed pobiciem. Musiałby zapłacić kilkanaście tysięcy złotych za pobyt w szpitalu, a jak sam mówił, nie miałby z czego. Po tym, jak nagłośniliśmy jego historię, zaczęły się zgłaszać osoby, które chciały pomóc.

Stowarzyszenie Homo Faber uruchomiło publiczną zbiórkę w Internecie i bardzo szybko udało się zebrać potrzebną kwotę, by bez problemu opłacić wszystkie szpitalne rachunki i rehabilitację. – Wszyscy byliśmy bardzo poruszeni tym pospolitym ruszeniem i tym, że tak szybko udało się zebrać te pieniądze. Na sukces tej zbiórki złożyło się pewne kilka rzeczy. Jedną z nich z pewnością jest to, że jest wśród nas niezgoda na to, co się dzieje w stosunku do cudzoziemców i cudzoziemek, które w ostatnim czasie są coraz częściej ofiarami ataków na tle rasistowskim i ksenofobicznym – mówi Anna Dąbrowska, prezeska Homo Faber.

W tej chwili najważniejsze jest wyrobienie karty pobytu, którą skradziono Jewgienijowi w trakcie napadu. Na razie ma tylko dokument tymczasowy. Z mężczyzną w czwartek spotkał się prezydent Lublina – obiecał pomoc i wsparcie, zarówno w sprawie dokumentów, jak i w znalezieniu stażu dla chłopaka.

Teraz to Jewgienij chce pomagać

- Gdy czekaliśmy na korytarzu na zdjęcie gipsu, zaproponował, że może podziałałby w naszym stowarzyszeniu, trochę w zamian za pomoc, którą dostał. A że teraz przyjeżdżają do Lublina studenci z Ukrainy, którzy dopiero zaczną swój Pobyt w Polsce i niewiele o naszym kraju wiedzą, to Jewgien będzie na pewno dla nich cennym przewodnikiem – mówi Anna Dąbrowska.

Poza tym, w połowie października Stowarzyszenie Homo Faber chce zorganizować w centrum Lublina akcję, podczas której będzie zapraszać wszystkich do robienia sobie zdjęć i opowiadania historii, skąd są, jak trafili do Lublina. – Chcemy stworzyć mapę, opowiadającą o tym, że wszyscy jesteśmy skądś, że często różnymi ścieżkami docieraliśmy do Lublina. I Jewgien będzie w tej akcji naszym ukraińskim łącznikiem – dodaje nasza rozmówczyni.

Sam Jewgienij, na pytanie, co chciałby przekazać tym Ukraińcom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Polską, z Lublinem, ze studiami, odpowiada, że wszystkich będzie namawiał, by nie zwlekali z … wykupieniem ubezpieczenia. By, w razie choroby czy pobytu w szpitalu, nie było takich problemów i takich nerwów, jak w jego przypadku. – To, żeby mieć ubezpieczenie i tego nie odkładać na później, jest niezwykle ważne – mówi.

DOSTĘP PREMIUM