PiS nie powinno mieć złudzeń: Superprawicowe władze USA będą protestować ws. sytuacji w Polsce

- Administracja amerykańska może być superprawicowa, ale jeśli nie będzie w Polsce działała zasada trójpodziału władz czy wolności mediów, to nie będzie w USA zadowolenia - ocenił w TOK FM Paweł Kowal. Wg b.wiceszefa MSZ, rząd nie powinien bagatelizować krytyki ze strony Departamentu Stanu USA.

Choć Donald Trump regularnie wychwala patriotyzm Polaków, jego administracja regularnie upomina polskie władze. Zaledwie kilka dni po tym, jak prezydent USA wspominał w ONZ o bohaterstwie Polaków, rzeczniczka Departamentu Stanu mówiła tym, że polskie władze muszą przestrzegać zasad demokracji.

Warto przypomnieć, że nie pierwszy raz Heather Nauert przedstawiała stanowisko wobec sytuacji w Polsce.

Paweł Kowal, który przed laty był wiceszefem MSZ w rządzie PiS, nie ma wątpliwości, że to ważny sygnał. I nie zmieni tego opinia przedstawicieli obozu rządowego, który próbują bagatelizować stanowisko amerykańskiej dyplomacji.

- To nie było "gadanie" pani rzeczniczki, tylko przygotowanym stanowiskiem. Dlaczego ono jest krytyczne wobec Polski? Ano dlatego, że w USA jest kilka twardych zasad, takich czerwonych linii, po których przekroczeniu pojawia się pytanie, czy mamy do czynienia z systemem demokratycznym. Wśród tych zasad jest trójpodział władzy, niezależność SN i niezależność prywatnych mediów. Przekraczanie którejkolwiek z tych czerwonych linii będzie sprawiało w Ameryce wrażenie, że u nas występuje destabilizacja - przekonywał w "Poranku Radia TOK FM".

"Trzeba rozdzielić kulturę osobistą od zasad politycznych"

Jak podkreślił Kowal, na zachowanie amerykańskiej administracji praktycznie nie ma wpływu, kto piastuje urząd prezydenta USA.  - Trzeba rozdzielić kulturę osobistą od zasad politycznych. Prezydent Trump ma swój styl, ale proszę zwrócić uwagę, że jeśli chodzi o szanowanie reguł gry w sądach, on się cofnął. Widać to było przy przepisach imigranckich. Nie mylmy kultury osobistej z kulturą polityczną. Administracja może być superprawicowa,  ale jeśli nie będzie działała zasada trójpodziału władz czy wolności mediów, to nie będzie zadowolenia.

Gość TOK FM podkreślił, że trudno by władze Stanów Zjednoczonych przymykały oczy na napięcia w Polsce, skoro mają tu poważne interesy gospodarcze i wojskowe.

- Nie ma co robić ludziom złudzeń. Albo - jak mówią Rosjanie, zakładać naleśników na uszy i mówić, że wszystkiemu winna jest UE, a rzeczniczka amerykańskiego Departamentu Stanu jest "nieogarnięta"... Ale to działa tak, że oni nie będą wypowiadali się w każdej kwestii, ale jeśli te "czerwone linie" będą przekraczane, to amerykańska administracja nie będzie zadowolenia - stwierdził były wiceminister spraw zagranicznych.

DOSTĘP PREMIUM