"Okrutny człowiek. Tacy ludzie nie powinni być lekarzami" - prof. Fuszara krytykuje Radziwiłła

- Jeśli wychodzi się z założenia, że chcemy mieć więcej dzieci, to ograniczanie in vitro jest nieludzkie - oceniła w TOK FM prof. Małgorzata Fuszara. B.pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania krytykuje rząd PiS za decyzje, które "uderzają w kobiety".

Była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania ostrzega, że posłowie mogą zaostrzyć przepisy antyaborcyjne.Tym bardziej, że przychylnie o pomysłach środowisk prolife wypowiadał się wielokrotnie Jarosław Kaczyński.

W Sejmie od sierpnia jest projekt Fundacji Życie i Rodzina, który zakłada zakaz dokonywania aborcji z powodu ciężkiego uszkodzenia płodu.

- Cały czas dzieją się bardzo złe rzeczy, które uderzają w prawa kobiet - mówiła prof. Małgorzata Fuszara w "Poranku Radia TOK FM". I wymieniał m.in. wprowadzenie reform na tabletki elleOne.

- Co pani pomyślała, kiedy min. Konstanty Radziwiłł mówił, że nie podałby takiej tabletki swojej córce, nawet jeśli zostałaby zgwałcona? - pytał Piotr Kraśko.

- Pomyślałam, że to jest okrutny człowiek i szkoda, że w taki sposób wypowiada się publicznie. Jak o lekarz mógłby nie pomoc jakiejś kobiecie, która jest w tragicznej sytuacji? Tacy ludzie nie powinni być lekarzami - oceniła prof. Fuszara.

"Gniew kobiet"

Czarny Wtorek przyciągnął mniej uczestników niż ubiegłoroczny Czarny Protest. Ale zdaniem prof. Fuszary - niższa frekwencja nie oznacza, że kobiety zrezygnowały z walki o swoje prawa.

-  Obudził się gniew kobiet. Przesłanka jest to, że kobiety przestały traktować sprawy antykoncepcji czy aborcji jako kwestię prywatną - podkreślała.

"Protesty kobiet pokazują, że to co proponuje władza jest złe" - Noblistka o Czarnym Wtorku>>>

Była pełnomocniczka rządu zwróciła uwagę na to, że rząd PiS lubi chwalić się osiągnięciami w sferze polityki społecznej. Ale w rzeczywistości podejmuje decyzje, które szkodzą społeczeństwu.

- Działania PiS ograniczają badania prenatalne, ograniczają zdrowie przyszłych pokoleń Polek i Polaków. Ta opowieść że polityka społeczna prowadzi do większej liczby urodzeń jest opowieścią kompletnie fałszywą. Jeśli ograniczamy in vitro, jeśli ograniczamy praktycznie ratowanie dzieci w fazie przedurodzeniowej, no to jaka to jest ochrona życia, zdrowia? Jakie to jest działanie na rzecz wzrostu demografii? - pytała prof. Małgorzata Fuszara.

"Wstrząsające"

- Tyle cudownych dzieci urodziło się w Polsce dzięki in vitro. To było szokujące usłyszeć ludzi, którzy opowiadali bzdury o dotykowej bruździe na czole...  A teraz jest pomysł zniesienie finansowani in vitro. Czy pani spodziewała się, że będziemy prowadzić taką rozmowę? - dopytywał gospodarz "Poranka Radia TOK FM".

- To dla mnie wstrząsające. O ile można zrozumieć kompletnie odmienne od mojego zapatrywanie na aborcję, to różnic w sprawie in vitro zrozumieć nie potrafię. Jeśli wychodzi się z założenia, że chcemy mieć w Polsce więcej dzieci, to ograniczanie in vitro jest nieludzkie, straszne. A mówienie strasznych rzeczy na temat dzieci urodzonych dzięki in vitro, to okrucieństwo, bezmyślności - uważa była pełnomocniczka rządu do spraw równego traktowania.

Rząd Beaty Szydło przygotował ustawę, która może skutecznie zablokować procedurę leczenia niepłodności.

Projekt zakłada, że jeśli podległa min. Konstantemu Radziwiłłowi Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oceni lokalny program in vitro negatywnie, to samorządy nie będą mogły wdrażać leczenia. Pod groźbą kary finansowej.

Samorządowe projekty dotyczące in vitro funkcjonują m.in. w Częstochowie, Warszawie i Gdańsku.

Jedną z pierwszych decyzji po objęciu władzy przez PiS było, przypomnijmy, zakończenie rządowego programu wspierania in vitro.

DOSTĘP PREMIUM