Policja w Centrum Praw Kobiet - "efekt mrożący"? Przykład z Węgier działa na wyobraźnię...

Policja weszła do siedziby stowarzyszenia BABA i trzech biur Centrum Praw Kobiet i skonfiskowała sprzęt. RPO obawia się, że to próba wywołania "efektu mrożącego", a szefowa CPK ostrzega przed węgierskim scenariuszem.

W środę rano do siedziby stowarzyszenia BABA i trzech biur Centrum Praw Kobiet weszli policjanci, według relacji aktywistek zabrali dokumenty, twarde dyski czy nawet całe komputery. - To znamienne, że do przeszukań doszło dzień po Czarnym Wtorku - komentowała w "Poranku Radia TOK FM" Dorota Warakomska.

Postępowanie, w ramach którego przeprowadzono przeszukania, ma dotyczyć urzędników z ministerstwa sprawiedliwości. W całej sprawie chodziło o pieniądze przekazywane przez ministerstwo sprawiedliwości różnym organizacjom pozarządowym - przypominała prowadząca audycję "Analizy" Agata Kowalska i pytała szefową Centrum Praw Kobiet co to były za fundusze.

- To były pieniądze, które otrzymywałyśmy w latach 2013 - 2015 z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym, był to program prowadzony przez Ministerstwo Sprawiedliwości - mówiła Urszula Nowakowska.

Za te pieniądze pomagałyśmy kobietom dotkniętym przemocą

Szefowa CPK zastrzegła, że w późniejszych latach jej organizacja nie dostawała i nie dostaje już tych pieniędzy. A były wykorzystywane na wszechstronną pomoc kobietom doświadczonym różnymi formami przemocy. Nowakowska informowała, że były to różne kwoty w zależności od roku, w tym najlepszym było to ponad 900 tysięcy złotych w sumie, bo wówczas dofinansowanie dostały wszystkie oddziały Centrum. Jak przyznawała Szefowa CPK była to znacząca część budżetu organizacji i teraz tych pieniędzy bardzo Centrum brakuje.

Wszystko wygląda nieprzypadkowo

Urszula Nowakowska przyznała, że uświadomiła sobie iż według jej wiedzy dofinansowanie z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym dostawało ponad 20 organizacji pozarządowych, ale środowa, skoordynowana akcja policji dotyczyła tylko Centrum Praw Kobiet oraz Stowarzyszenia "BABA". To, zdaniem szefowej CPK także wygląda na nieprzypadkową okoliczność.

Pomyślałam sobie, że jeśli może to przynosić takie efekty jak wczorajsza wizyta policjantów, to może lepiej trzymać się z dala od publicznych pieniędzy, a także od tych z zagranicy. Staramy się rozwijać nasz program foundraisingowy w oparciu o indywidualne darowizny czy wsparcie ze strony biznesu, z czym też nie jest łatwo. Nasze koleżanki z Węgier najpierw straciły dotacje publiczne, a później wsparcie ze strony biznesu. Przedsiębiorcy zainteresowani kontraktami z rządem nie chcieli już współpracować z organizacjami będącymi na 'czarnej liście

Więc, niestety, teraz zaprzyjaźniona z nami organizacja z Węgier jest na skraju upadku - mówiła Nowakowska.

"Efekt mrożący" - z czym trzeba się liczyć?

Prowadząca program Agata Kowalska przypominała, że takie zorganizowane najście policji i takie po nim refleksje to tak zwany "efekt mrożący" - takiego sformułowania użył między innymi w swym oświadczeniu zaniepokojony środowymi wydarzeniami Rzecznik Praw Obywatelskich.

Z kolei mecenas Paweł Osik tłumaczył, że ten "efekt mrożący" to rodzaj demonstracji siły ze strony organów władzy, która pokazuje: uważaj, bo jeśli będziesz robił rzeczy, które władzy się nie podobają to mogą cię spotkać określone konsekwencje. Może on też powodować, że inni, którzy zajmują się podobną działalnością, trzy razy zastanowią się zanim podejmą podobną aktywność.

Organizacje pomagające kobietom-ofiarom przemocy przeszkadzają min. Ziobrze"

DOSTĘP PREMIUM