"Kaczyńskiemu udaje się zająć nasze myśli. Na sporze PiS-Duda traci przede wszystkim opozycja"

Konflikt PiS-Duda nie jest reżyserowany, a ograniczony służy obu stronom. Opozycja jest w głębokiej opozycji, a PiS święci triumfy. Zdaniem komentatorów w Radiu TOK FM dzieje się tak, bo Kaczyński potrafi skutecznie odwrócić uwagę od tego, co naprawdę ważne.

Agata Diduszko-Zyglewska z Krytyki Politycznej, Bartłomiej Radziejewski z Nowej Konfederacji oraz Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" zgodnie przyznają, że spór wokół pisowskiej reformy wymiaru sprawiedliwości, służy zarówno PiS jak i zgłaszającemu "zdanie odrębne" Andrzejowi Dudzie.  

"Kaczyński zajął nasze myśli"

- Kaczyński stosuje bardzo sprawnie zasadę dziel i rządź. Pogłaskał Ziobrę, pogłaskał Dudę, którego zaczął nawet ostatnio wizytować. Prezes wygrał to, że rozmawiamy o sporze w dniu, kiedy jest protest filmowców pod ministerstwem kultury, bo oto przejmowany jest Polski Instytut Sztuki Filmowej, głodują młodzi lekarze rezydenci, a Anna Zalewska bierze się za Kartę nauczyciela. A my rozmawiamy o tym, co zrobi Duda z Ziobro. Kaczyńskiemu udaje się zająć nasze myśli, bo stwierdził, że nie sprawdza się ta metoda, którą stosował prze dwa lata: "jesteśmy jednością, wszyscy razem", a i tak ludzie wiedzą, że to on rządzi z tylnego siedzenia, co ich coraz bardziej denerwuje. Dlatego teraz mówi się, że to rządzenie nie jest takie łatwe, bo są tam ludzie, którzy mają swoją podmiotowość i toczą się negocjacje (PiS-prezydent), a my znowu o tym rozmawiamy, a PiS robi swoje - zwraca uwagę komentatorka z Krytyki Politycznej.  

Ale, jak zauważa prowadząca godzinę komentatorów w Radiu TOK FM Dominika Wielowieyska, wszystkie te sprawy, o których czytamy w prasie, i o których mówiła Agata Diduszko-Zyglewska, nie wpływają negatywnie na popularność PiS.

Prawda o nas samych?

Zdaniem Pawła Wrońskiego, dla znacznej część społeczeństwa to wszystko nie ma jednak większego znaczenia, bo PiS rozdaje pieniądze i w ten sposób zasypuje niepokoje i realizuje swoje cele strategiczne.

- My myślimy w takich kategoriach: dlaczego ludzie się nie denerwują, że PiS zrobił przekręt i zachachmęcił pieniądze unijne? [według "GW", Europejska partia ACRE (Sojusz Europejskich Konserwatystów i Reformatorów), skupiająca w UE partie prawicowe i eurosceptyczne, zapłaciła za konwencję PiS, która odbyła się w 2015 r. w Katowicach - red.]. A człowiek patrzy na to: nie moje pieniądze. Dlaczego PiS zachachmęcił pieniądze ze spółek Skarbu Państwa na kampanię? [kampania "Sprawiedliwe sądy" kosztowała 19 mln zł. Pieniądze przekazały największe spółki państwowe - red.]. I znowu człowiek powie: To nie moje pieniądze, a mi przecież rząd dął 500 plus, wiec ja jestem do przodu. Jakie są cele strategicznego tego państwa? Nie pieniądze dla lekarzy rezydentów tylko na armię, żebyśmy byli samodzielni i mieli 200-tysięczną armię - przekonuje dziennikarz. 

-  Ale każdy choruje, stoi w kolejkach do lekarzy - wtrąca Diduszko-Zyglewska.

- Ale wcześniej też stali, a teraz wyjadą z kolejki, popatrzą na sztandary, jak dzielnie maszerują nasi żołnierze i będą dumni. Synek w obronie terytorialnej - ironizuje Wroński.  

Dwóch się bije, a opozycja traci

W ocenie Bartłomieja Radziejewskiego z Nowej Konfederacji, konflikt PiS-prezydent choć realny, przynosi rządzącym same profity.

Obu stronom służy ograniczony konflikt. Kiedy okazało się, że główna debata w Polsce toczy się między ośrodkiem prezydenckim, a ośrodkiem przy Nowogrodzkiej, sondaże obu ośrodków poszybowały do rekordowych poziomów, opozycja znalazła się w głębokiej defensywie, a obóz rządzący święci triumfy. Trzeba podtrzymywać ten spór, który nasuwa kuszące spekulacja o wojnie, o eskalacji. Ale ta wojna nie jest w interesie żadnej ze stron. PiS bez Dudy przegra wybory prezydenckie i parlamentarne. Duda bez PiS nie wygra reelekcji, są sobie na wzajem potrzebni

- uważa Radziejewski.    

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM