Kosiniak-Kamysz o strajku lekarzy: Oni za parę lat spakują walizki, prom do Szwecji i 35 tys.

- Dobrze, że dochodzi do spotkania lekarzy rezydentów z premier Szydło - przyznał w Radiu TOK FM Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef ludowców dodał, że nie jest tak, jak twierdzi ministerstwo zdrowia, że w proteście chodzi tylko o płace młodych lekarzy.

Młodzi lekarze, którzy od 10 dni prowadzą strajk głodowy, spotykają się z premier Szydło. Łukasz Jankowski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL przyznał, że lekarze rezydenci chcą okazać dobrą wolę i chęć do dialogu, dlatego zadecydowali o zawieszeniu protestu głodowego do czasu podjęcia rozmów z premier.

Władysław Kosiniak-Kamysz, który był gościem w "Poranku Radia TOK FM", powiedział cieszy się, że dochodzi do takiego spotkania, bo zdaje sobie sprawę, jak wyczerpani fizycznie i psychicznie są strajkujący lekarze. 

W kampanii wyborczej Beata Szydło spotykała się po dniu protestu górników, czy pielęgniarek, a nie po 10 dniach strajku głodowego. Liczę, że postulaty rezydentów dotyczące zwiększenia nakładów na służbę zdrowia zostaną spełnione, bo one właśnie tego dotyczą w pierwszej kolejności, a nie tak, jak podaje minister zdrowia, pensji. W przeciwnym razie za parę lat nie będzie miał kto nas leczyć, bo ci młodzi ludzie spakują walizki, samolot czy prom do Szwecji i 35 tys. brutto, pielęgniarka 15-20 tys. zł brutto. W Norwegii jest jeszcze gorzej, bo tam brakuje pielęgniarek

- wyliczał szef ludowców, który z wykształcenia jest lekarzem.

Według Kosiniaka-Kamysza, jesteśmy w stanie stworzyć rynek pracy dla lekarzy, który będzie konkurencyjny nie z Norwegią, a np. z Wielką Brytanią, ale na to potrzebne są większe finansowanie służby zdrowia. Polityk przypomniał, że jest obecnie jest ono na jednym z najniższych poziomów w Europie.

Po jednym ze spotkań z protestującymi lekarzami Konstanty Radziwiłł zapewniał, że wydatki na ochronę zdrowia wzrosną wkrótce o 8 mld zł, dzięki czemu Polska przekroczy w wydatkach na służbę zdrowia 4,7 proc. PKB [średnia w krajach OECD wynosi 9,5 proc. - red.].

DOSTĘP PREMIUM