Wolne niedziele dla pracowników i czynne sklepy. Opozycja sprawdza intencje "S"

- Teraz wyjdzie, o co tak naprawdę chodzi w zakazie handlu. Czy o interes pracowników, czy celem jest układanie nam życia? - pytała w TOK FM posłanka Paulina Hennig-Kloska. Nowoczesna ma projekt ustawy, która gwarantuje pracownikom handlu dwie wolne niedziele w miesiącu, ale nie wprowadza zakazu handlu.

Zakazu handlu w niedzielę chciała "Solidarność". Pomysł dawno znalazł poparcie PiS. Ale pomysł ograniczenia handlu złagodzono. Teraz sklepy mają być zamknięte przez dwie niedziele w miesiącu. Ale nie wszystkie. Lista wyjątków obejmuje pond 20 propozycji - m.in. stacje benzynowe i kwiaciarnie.

Pomysły firmowane przez "S" nie podobają się opozycji i handlowcom. Nowoczesna ma projekt, który ma być rozwiązaniem kompromisowym.

- PiS i Solidarność chcą zabezpieczyć interesy pracowników. Ale by zapewnić taki komfort nie trzeba zamykać palcówek handlowych - przekonywała w "Poranku Radia TOK FM" Paulina Hennig-Kloska.

Posłanka tłumaczyła, że projekt zagwarantuje pracownikom sklepów dwie wolne niedziele w miesiącu. Ale nie będzie trzeba zamykać sklepów.

Test dla władzy

- Dziś zgodnie z kodeksem pracy, można za pracę w niedzielę  odbierać dzień wolny. Oznacza to więc, że nie ma gwarancji wolnej niedzieli. Nie można było tego zmienić jedynie nowelizując przepisy Kodeksu pracy. Bo Kodeks dotyczy tylko pracowników zatrudnionych na umowę o pracę - wyjaśniała posłanka Nowoczesnej.

Zdaniem Hennig-Kloski, projekt to test dla rządzących, którzy wspierają "S" w boju o ograniczenie handlu.

- Wyjdzie o co tak naprawdę w tym zakazie chodzi. Czy o to, by zadbać o interesy pracowników, czy tak naprawdę głównym celem wprowadzenia zakazu handlu w niedziele jest układanie nam życia.

Pomysł na gwarantowanie wolnych niedziel pracownikom sklepów ma tez Forum Polskiego Handlu. Wg organizacji zrzeszającej właścicieli sklepów wynika, że po wprowadzeniu zakazu handlu prace może stracić nawet 100 tys. osób.

DOSTĘP PREMIUM