"Niechęć do poważnych rozmów z lekarzami jest błędem. Szczególnie w tak dramatycznej sytuacji"

- Albo minister zdrowia powinien rozmawiać, a jak nie ma zdolności do rozmowy, niech nie zdejmuje odpowiedzialności z premier - mówił w TOK FM Włodzimierz Cimoszewicz. lekarze-rezydenci protestują 16 dzień. Do akcji przyłączają się młodzi lekarze z innych miast.

Włodzimierz Cimoszewicz, jak stwierdził w TOK FM, nie jest zwolennikiem protestów głodowych. - Ale generalnie zgadzam się z młodymi lekarzami. Ponieważ uważam, że jest rzeczą niedopuszczalną, by rezydenci po to, by zarobić na w miarę godziwe życie, musieli dorabiać np.przez branie nieprzyzwoitej liczby dyżurów. To stwarza, w konsekwencji, także wyższe ryzyko dla pacjentów - ocenił były premier, minister spraw zagranicznych oraz sprawiedliwości.

"Znaleźli pieniądze na cuda-wianki, a na służbę zdrowia nie. Protest lekarzy najwiekszą wtopą PiS?">>>

Zdaniem Cimoszewicza, protestujący lekarze "powinni być potraktowane jak najpoważniej". - Niechęć do poważnych rozmów z nimi, w tak dramatycznej sytuacji, jest błędem politycznym - uważa.

Kto zagra główną rolę?

Choć protest trwa 16 dni, nie zanosi się na to, by szybko się zakończył. Obie strony sporu nie negocjują.

Protest ma wsparcie przedstawicieli innych zawodów medycznych. Do akcji włączają się rezydenci, protest głodowy zaczął się w szpitalu w Szczecinie-Zdrojach.

-  Mam wrażenie, że ci młodzi lekarze stykają się z potworną arogancją władzy, która mówi:  będziemy rozmawiać, jak złożycie broń - ocenił Mikołaj Lizut, gospodarz audycji "A teraz na poważnie".

- Albo minister zdrowia powinien rozmawiać, jeśli ma zdolności do rozmowy,  a jak nie ma takiej zdolności, to niech nie zdejmuje tej odpowiedzialności od szefowej rządu - odpowiadał Włodzimierz Cimoszewicz.

Dlaczego prezydent Duda milczy ws. protestu młodych lekarzy? "Został przywołany do porządku. Broń atomowa prezesa PiS">>>

DOSTĘP PREMIUM