"Nie warto przychodzić do TOK FM, jeśli pan chce manifest wygłaszać"

Najpierw Stanisław Karczewski przekonywał, że szybkie dodanie pieniędzy do systemu opieki zdrowotnej... spowodowałoby kłopoty. - Trochę więcej cierpliwości - apelował. Ale potem sam stracił cierpliwość. Kiedy Piotr Kraśko dopytywał, czy aż osiem lat trzeba czekać na podniesienie wydatków do 6 proc. PKB.

Marszałek Senatu nie ma wątpliwości, że rząd Prawa i Sprawiedliwości to pierwszy rząd, który poprawia sytuację w służbie zdrowia. Choćby przez wprowadzenie sieci szpitali.

- Trochę więcej cierpliwości. Na efekty trzeba poczekać. Wiele rzeczy jest do zrobienia. Będziemy zmieniać służbę zdrowia - deklarował Stanisław Karczewski w "Poranku Radia TOK FM".

I przekonywał Piotra Kraśkę, że szkodliwe byłoby "gwałtowne zwiększenie środków" na ochronę zdrowia. - Zmniejszenie środków byłoby bardzo niedobre. Ale gdybyśmy w tej chwili dołożyli dużo pieniędzy, to byłby one bardzo źle wydane, zmarnotrawione. System jest niedopracowany., mamy bardzo dobrze funkcjonujące szpitale, ale też takie mające zadłużenie - mówił.

"Trochę więcej cierpliwości"

- Panie redaktorze, trzeba bardzo dużo cierpliwości. Już wprowadziliśmy wiele zmian i będziemy wprowadzać, ale wszystko wymaga czasu i dużo cierpliwości - odpowiadał marszałek Karczewski na pytanie, jak wprowadzenie sieci szpitali wpłynie na skrócenie kolejek do lekarza.

A to kolejki do lekarzy specjalistów i długie oczekiwanie na badania diagnostyczne są - jak mówił Piotr Kraśko - są największymi bolączkami pacjentów.

- Jak będziemy mówić że to delikatna tkanka i wymaga cierpliwości...Zgadzam się, ale zmiany w wymiarze sprawiedliwości też wymagają cierpliwości, a robimy to ot tak - dopytywał pstrykając palcami.

- Kolejki są długie, bo nie ma lekarzy. Czy możemy nagle zwiększyć liczbę lekarzy? No nie. Wszystko wymaga czasu i dużo cierpliwości - powtarzał Stanisław Karczewski.

"Czy pan przyszedł do studia, żeby samemu mówić?"

Zdaniem Piotra Kraśki, sytuacja w służbie zdrowia wymaga zdecydowanych działań. Szczególnie od partii, która "mówi: da się".

- Od ilu lat wydajemy ok. 4 proc. PKB na służbę zdrowia? Czesi wydają 6,5 proc. a Niemcy 8 proc. - wyliczał dziennikarz.

- To co pan chce, żebyśmy zrobili? 4 proc. PKB wydawane jest na pewno od czasu rządów PO-PSL. I wtedy protestów nie było - odpowiadał Karczewski. A kiedy Kraśko dalej dopytywał, wyraźnie zaczął tracić cierpliwość.

- Zwiększamy nakłady na służbę zdrowia, no panie redaktorze... Czy pan czyta i wie, czy pan przyszedł do studia żeby samemu mówić? W ciągu kilku lat, w najbliższej przyszłości, podniesiemy nakłady na służbę zdrowia. A PO o tym nigdy nie mówiła! My nie tylko mówimy, ale i robimy. Czyli da się. Chce żeby z dnia na dzień zwiększyć finansowanie służby zdrowia? To jest niemożliwe.

Niewygodne pytania

Kiedy Kraśko dociskał w dalszym ciągu, czy owa "najbliższa przyszłość" to musi być dopiero rok 2025, Karczewski nie próbował kryć irytacji. - Czy pan pozwoli coś powiedzieć? Przecież 3/4 programu pan mówi. To nie warto przychodzić do TOK FM, jeśli pan chce swój manifest wygłaszać - stwierdził marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

I po chwili wyliczania sukcesów PiS w reformowaniu służby zdrowia przyznał, że lepiej byłoby przyśpieszyć zmiany. Ale nie podał konkretnej daty, kiedy jego zdaniem wydatki na opiekę zdrowotną powinna osiągnąć poziom 6 proc. PKB.

Podniesienie wydatków na służbę zdrowia to jeden z głównych postulatów lekarzy-rezydentów, którzy protestują w Warszawie od 17 dni. Do akcji przyłączyli się młodzi lekarze ze Szczecina.

Protest lekarzy-rezydentów popierają przedstawiciele innych zawodów medycznych.

DOSTĘP PREMIUM