"Jeśli PiS zagrozi utrata władzy w 2019 roku, zrobią wszystko, żeby wyborów nie było" [W TOK FM]

- Z człowieka, który podpalił się przed PKiN w Warszawie, próbuje zrobić się wariata, choć przedstawił bardzo trzeźwą ocenę rządów PiS - ocenili goście w "Poranku Radia TOK FM". Zdaniem Waldemara Kuczyńskiego, obecna władza nie chce żadnych ograniczeń, także tych czasowych.

Waldemar Kuczyński, Michał Danielewski i Bogusław Chrabota, którzy wzięli udział w dyskusji publicystów w Radiu TOK FM, zgodnie uznali, że człowiek, który podpalił się przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, nie zasługuje na zlekceważenie.  

- Ten człowiek, jak wiadomo, ma problemy z depresją, sam to przyznał. Natomiast jego tekst jest niezmiernie trzeźwym, spokojnym wypunktowaniem tych wszystkich koszmarnych rzeczy, które PiS i Kaczyński robią z Polską. On dał w sposób skrajny, ekstremalny wyraz nastrojów, które narastają w dużej części przeciwników obecnej władzy - argumentował Waldemar Kuczyński.

- A gdyby doszło do samospalenia za czasów PO, z takim samymi postulatami, to co byś powiedział? - zapytała gościa Dominika Wielowieyska gościa audycji.

- Powiedziałbym, że to jest problem do refleksji, nad którym trzeba się zastanowić. Sytuacja rządów PO i dzisiaj jest fundamentalnie inna. Dzisiaj mamy kurs prowadzący Polskę w perspektywie do jednoosobowej władzy Jarosława Kaczyńskiego, która nie będzie ograniczona żadnym prawem - jestem pewien, że także czasem trwania - powiedział publicysta.

Myśmy się tu zakładali jakiś czas temu, czy będą w Polsce wybory o czasie? Jeśli PiS zagrozi utrata władzy w roku 2019 , zrobią wszystko, żeby wyborów nie było

- ostrzegał Kuczyński. 

Według Michała Danielewskiego, z "Gazety Wyborczej", manifest, który znaleziono przy Piotrze S. to solidny tekst polityczny.

- Nie można uznać go za wariata, ale nie można też traktować jako męczennika. Trzeba sobie postawić pytanie, czy samospalenie to adekwatna forma? To że dochodzi do takich gestów, to sygnał dla polityków i dziennikarzy, żeby stonowali nastroje. To powód do głębszej refleksji - powiedział.

Bogusław Chrabota zwrócił uwagę na to, że depresja jest chorobą, która nie zaburza logicznego myślenia.

- Wybitni pisarze pisali ważne książki będąc w depresji. To mi bardziej przypomina Ryszarda Siwca, który podpalił się na Stadionie X-lecia w proteście przeciwko inwazji bloku wschodniego na  Czechosłowację w 1968 roku. Wtedy w Polsce podczas tych dożynek też nie działo się nic szczególnie złego, ludzie nie cierpieli w kazamatach, ale Siwiec, człowiek także chory na depresję, miał poczucie, że narasta fala zła - zauważył publicysta z "Rzeczpospolitej".

- Nie powinien być zapomniany. Jego czyn to memento, zobaczymy czy ktoś tego posłucha - dodał. 

Piotr S. dokonał próby samospalenia w miniony piątek na warszawskim placu Defilad przed Pałacem Kultury i Nauki. Obok miejsca, w którym doszło do zdarzenia, leżał megafon, butelka po łatwopalnym płynie i ulotki.

Zostawił też list, w którym zawarł swój manifest przeciwko obecnej władzy. "PiS ma moją krew na swoich rękach" - napisał 54-latek.

DOSTĘP PREMIUM