"Bez informacji, będziemy jak dzieci we mgle". Czym grozi ustawa o jawności

- Wbrew temu, co deklarują w tej sprawie ministrowie, jawność będzie głęboko ograniczona - mówiła w TOK FM Agata Kowalska. A Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo wyjaśniał, jak można zgłaszać swoje uwagi do projektu.

Pięć dni roboczych - tyle czasu będą mieli obywatele i organizacje pozarządowe, żeby zgłaszać poprawki i zastrzeżenia do ustawy o jawności życia publicznego. Przepisy przygotował koordynator do spraw służb specjalnych Mariusz Kamiński. W środę trafiły do, jak deklarował minister, "szerokich konsultacji społecznych". Jednak ich termin upływa już 3 listopada.

Ustawa o jawności ma według jej autorów - zwiększyć transparentność państwowych instytucji. - Ta ustawa nas głęboko niepokoi. Wbrew temu, co deklarują w tej sprawie ministrowie, jawność będzie głęboko ograniczona  - mówiła prowadząca program w TOK FM Agata Kowalska.

W co uderza ustawa?

Ten projekt tworzy kilka furtek, które umożliwiają odmowę dostępu do informacji publicznej z bardzo błahych powodów. Najważniejszą kwestią jest wprowadzana instytucja "wniosków uporczywych" czyli takich, których zakres może utrudniać pracę urzędu

- wyjaśniał Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo.

"Wniosek uporczywy" to niestety bardzo nieostre pojęcie. Zakwalifikowanie danego wniosku jako "uporczywego" będzie należało do oceny podmiotu, do którego wniosek skierujemy. Krótko mówiąc, będzie to arbitralna decyzja. Wszystko będzie się opierało na tym, czy urząd określi, że coś mu "utrudnia pracę".

"As z rękawa"

- W niektórych krajach istnieją podobne przepisy, ale są ostro krytykowane i często nazywane "asem z rękawa". Gdy urząd nie ma już innej przesłanki, żeby odmówić dostępu do informacji, wyciąga "asa z rękawa" i nazywa to uporczywym wnioskiem - mówił Izdebski.

Obecnie obowiązuje zasada, że urząd może odmówić udzielenia informacji wyłącznie wtedy, gdy obywatel żąda ujawnienia tajemnicy prawnie chronionej.

Ten as w rękawa może szczególnie uderzyć w prasę lokalną, bo dla dziennikarzy lokalnych, którzy być może nie mają dobrych relacji z samorządowcami, i zachowują obiektywne reguły gry, to jest ich jedyny sposób, żeby dowiedzieć, co się dzieje w urzędzie

- ocenił.

Izdebski zwrócił uwagę, że brakuje kryterium "interesu publicznego", bo są sprawy, które wymagają nawet "uporczywego" domagania się informacji. - Bardzo wiele dokumentów dotyczących afery reprywatyzacyjnej nie ujrzałoby światła dziennego, gdyby takie przepisy już funkcjonowały - mówił gość programu "Analizy".

Mówimy o informacjach, które są bardzo konkretne, jak te dotyczące szkoły, do której chodzi moje dziecko, czy szpitala, w którym chce się leczyć, czy dotyczących ochrony środowiska. Informacja jest podstawową wartością, która pozwala nam ogarniać nam świat wokół nas. Bez tej informacji będziemy jak dzieci we mgle

- mówił Izdebski.

Co można zrobić?

Krzysztof Izdebski z Fundacji ePaństwo wyjaśniał, że uwagi do ustawy można wysyłać mailowo na adres sluzby@kprm.gov.pl.  Każdy może przesłać taką opinię. Nie trzeba oceniać całej ustawy, można się odnieść tylko do fragmentu, albo napisać, czego w niej zabrakło.

- Można też opisać konkretny przykład i podać, czego konkretnie się obawiamy. Albo opisać jakie mamy konkretne złe doświadczenia z dostępem do informacji publicznej, a co zostanie dodatkowo utrudnione po wprowadzeniu tego przepisu - wyjaśnił Izdebski.

DOSTĘP PREMIUM