"Jesteśmy nim oburzeni, to hipokryzja". NSZZ "Solidarność" o projekcie PiS ws. wolnych niedziel

Handel ma być dozwolony w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia - zakłada projekt ustawy po zmianach wprowadzonych przez PiS. Marek Lewandowski z NSZZ Solidarność mówi, że to "coś niedopuszczalnego".

W zeszłym tygodniu komisja polityki społecznej i rodziny wprowadziła blisko 20 poprawek autorstwa PiS do obywatelskiego projektu ws. ograniczenia handlu w niedziele, którego współautorem jest "S". Najistotniejsze dotyczą handlu na stacjach paliw oraz handlu w Wigilię i Wielką Sobotę. Komisja przyjęła poprawkę zgłoszoną przez posła Janusza Śniadka z PiS, by zakaz handlu w ogóle nie dotyczył stacji paliw.

Marek Lewandowski z Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", gość w "Poranku Radia TOK FM" mówi, że związkowcy są oburzeni kształtem ustawy, która zmieniona na wniosek PiS, zakłada tylko dwie wolne niedziele w miesiącu.

"To hipokryzja, coś niedopuszczalnego"

- Jesteśmy nim oburzeni, bo przypominamy, że gdy PiS był w opozycji w 2013 składał swój projekt. Tam była mowa o wszystkich wolnych niedzielach. My lepiej byśmy nie uzasadnili naszego projektu niż oni (PiS) to wtedy zrobili. To hipokryzja, coś niedopuszczalnego - ocenia zmiany w projekcie Lewandowski.

- Jesteśmy wdzięczni PiS za to co zrobił dla pracowników przez dwa lata rządów, ale to co teraz się wydarzyło, to bardzo głęboka rysa na współpracy "Solidarności" i PiS. Rzecz tym bardziej niedopuszczalna, bo myśmy zrobili to, co PiS zapowiadał w kampanii wyborczej [wszystkie niedziele wolne od pracy - red.] i jeszcze w 2013 roku - podkreśla związkowiec. 

Lewandowski przypomina, że w czasie pracy komisji pojawiła propozycja Kukiz'15, by do ustawy wprowadzić zapis, który pozwalałby po dwóch latach zrobić przegląd skutków dla pracowników i ewentualnie rozszerzyć ustawę na kolejne niedziele, ale pomysł przepadł na posiedzeniu.  

- Gdyby to było zapisane, moglibyśmy rozmawiać, ale tego nie ma. Tracimy ostatnią szansę, żeby wprowadzić wszystkie wolne niedziele - dodaje Marek Lewandowski.

Wzrost na Węgrzech przesunął się mniejszy biznes  

Lewandowski odrzuca też często przywoływany przykład Węgier, gdzie rząd Orbana - pod presją opinii publicznej - wycofał się z całkowitego zakazu handlu w niedziele. 

- Jeśli słucham argumentów pracodawców o spadku obrotów i utracie miejsc pracy, to Węgry są akurat odwrotnym przykładem. Po ponad roku obowiązujący zakaz handlu spowodował nie tylko wzrost obrotów, ale też wzrost zatrudnienia. Faktem jest, że ten wzrost przesunął się na mniejszy biznes i drobny handel. Myśmy przez wiele lat mieli niczym nieuzasadnione preferencje dla wielkich sieci handlowych, które zdominowały rynek szczególnie po stronie dostawców - przekonuje związkowiec z "Solidarności".

Marek Lewandowski przypomina, że rząd Viktora Orbana zrezygnował z zakazu przede wszystkim ze względów politycznych.

"Orban zrezygnował ze względów politycznych"

- 2/3 Węgrów była przeciwna zakazowi, a oni (rząd) szykowali się do bardzo ważnego referendum ws. kwot relokacji uchodźców i wycofali się z tej ustawy z powodów czysto politycznych, bo ekonomicznie to było bardzo dobre rozwiązanie. Przy przyprowadzeniu ważnego referendum popularności jest ważna - zwraca uwagę przedstawiciel Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".

Duda: Albo dyscyplina partyjna, albo członkostwo w NSZZ "Solidarność"

W piątek na konferencji prasowej w Gdańsku szef "Solidarności" Piotr Duda powiedział, że projektu ustawy dot. ograniczenia handlu w niedziele  nie jest już projektem obywatelskim, tylko projektem posłów PiS.

Duda zaapelował też do posłów należących do związku zawodowego "Solidarność", by w drugim czytaniu przedstawili poprawki do ustawy. Miałyby one wprowadzać - jak chce "Solidarność" - wszystkie niedziele wolne dla pracujących w handlu albo deklarację dojścia do takiego stanu w ciągu dwóch lat. Przewodniczący dodał, że ci posłowie będą musieli wybrać: albo dyscyplina partyjna, albo członkostwo w NSZZ "Solidarność".

Szef związku nie wykluczył też skargi do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli projekt zostanie przegłosowany w obecnym kształcie.

DOSTĘP PREMIUM