Kamiński: PiS ma z kim przegrać. Mam nadzieję, że ws. Warszawy opozycja wyciągnie wnioski

- Warto by było, żeby był wspólny kandydat na prezydenta Warszawy. Dla opozycji byłoby to nowe otwarcie - tak Michał Kamiński ocenił kandydaturę Rafała Trzaskowskiego, którą oficjalnie wystawiła PO, a którą natychmiast skrytykowała Nowoczesna.

Grzegorz Schetyna ogłosił właśnie, że Rafał Trzaskowski ma być kandydatem na prezydenta Warszawy zjednoczonej opozycji. Na tę deklarację zareagowała Nowoczesna. Szefowa klubu Katarzyna Lubnauer powiedziała w TVN24, że "takie ogłaszanie kandydata nie pomoże w rozmowach koalicyjnych, które mogłyby wyłonić wspólnego kandydata, który miałby realną możliwość uratowania Warszawy przed PiS.

- Jeżeli jako opozycja chcemy mieć realne szansę na zwycięstwo w Warszawie, musimy wybrać kogoś, kto na pewno nie będzie zaatakowany przez PiS - powiedziała Lubnauer.

Na kandydaturę Trzaskowskiego zareagował także sam szef Nowoczesnej. Ryszard Petru napisał na Twitterze, że stolica potrzebuje "wspólnego, wiarygodnego kandydata"

O tym, że dobrze byłoby, gdyby opozycja faktycznie się dogadała i wstawiła wspólnego kandydata mówił Michał Kamiński. Poseł Unii Europejskich Demokratów pytany w audycji "A teraz na poważnie" w Radiu TOK FM o brak porozumienia w tej sprawie, zwrócił uwagę, że dla opozycji wspólny kandydat w Warszawie byłby szansą na nowe otwarcie.

Warszawa jest takim dobrym miejscem do spróbowania, do pokazania alternatywy do obecnego układu władzy w Polsce, który byłby taką prawdziwą nową nowoczesną opozycją w Polsce. Warszawa jest jednym z najbardziej proeuropejskich miast w Polsce, jest także miastem mało konserwatywnym. Wydaje się, że jeżeli gdzieś mielibyśmy spróbować budowania przeciwwagi dla tego ultrakonserwatywnego układu władzy, który rządzi w Polsce, to właśnie Warszawa jest do tego takim dobrym miejscem 

- ocenił polityk.

Kamiński nie ukrywał, że brak zgody co do wspólnego kandydata opozycji w wyborach samorządowych jest "niefajne".

- Dzisiaj trzeba szukać tego, co łączy, a nie dzieli. Niedawno był taki sondaż, który badał preferencje obywateli w przypadku hipotetycznej wspólnej listy opozycji. Okazało się, że PiS miałby z kim przegrać, tak tu i teraz w Polsce. Mam nadzieje, że presja opinii publicznej i taka elementarna odpowiedzialność spowoduje, że do tego dogadania się dojdzie, bo personalia są mniej ważne - powiedział Michała Kamiński.  

DOSTĘP PREMIUM