Lizut: Obchodzi cię Polska? Muniek: Dominuje rozrywkowy kołtun, buntują się tylko zgredy

Zygmunt Staszczyk, twórca legendarnego T. Love, nie zgadza się z opinią, że jako artysta nie zabiera głosu ws. "dobrej zmiany", że nie ma nic w tej sprawie do powiedzenia. - Właśnie poza zgredami nikt tego nie robi - przyznał Muniek.

Mikołaj Lizut w audycji "A teraz na poważnie" w Radiu TOK FM swoją audycję z Muńkiem Staszkiem zaczął od prowokacyjnego pytania.

- Czy ciebie w ogóle jeszcze cokolwiek obchodzi, obchodzi Polska? Czy masz coś do powiedzenia, bo Tymon Tymański napisał w "Gazecie Wyborczej" taki esej. Pisze o tobie i Kaziku, że jakoś w sprawie "dobrej zmiany" nie macie zbyt dużo do powiedzenia. A szkoda - zauważył Lizut.

- Wiesz, Tymon zajmuje się jeżdżeniem do Azji [ Tymon Tymański wziął udział w programie "Azja Express" - red.]. Chyba jakieś kompleksy go zżerają, bo dawno nic nie nagrał poza Kurami. A ja w zeszłym roku nagrałem płytę "T.Love-T.Love", gdzie jest wiele tych rzeczy, o których mówisz - odciął się Staszczyk. 

 

I dodał, że nigdy nie deklarował się jako fan Jarosława Kaczyńskiego i "dobrej zmiany".

- Ale fan Kukiza już bardziej - wtrącił Mikołaj Lizut. - Nie fan, głosowałem na niego - przyznał Muniek. - I co, głupio ci trochę? Przecież to jest jakiś absolutny bełkot, to co on gada - nie odpuszczał Lizut.

Myślałem jak kolega, jesteśmy tą samą generacją. Widziałem, że ten temat go od kilku lat unosił. "Muniek, Muniek trzeba coś zrobić, każda władza jest do d...".  I potem tam poszedł. Nie wziął pod uwagę jednej kwestii, że każda gra polityczna, to nie jest zabawa z pistoletem na wodę, tylko poważna degeneracja. Brakuje mi punktowania obozu rządzącego, troszkę loda robi i to jest trochę słabe, ale najgorsza rzecz, którą zrobił to to, że wprowadził jakiś dziwnych kolesi

- powiedział Muniek.

Artysta przyznał, że napisał do Tymona Tymańskiego SMS-a i ma nadzieję, że to zamyka temat i że są już kwita.

"Dziwny jest ten stosunek folwarczny - tylko brać, a nic nie dać"

Według Muńka problem braku wyraźnego głosu sprzeciwu wobec zmian w Polsce wynika raczej z tego, że ludzie po prostu już tego tak bardzo nie potrzebują. Dominuje "neorozrywkowy kołtun" który wymaga od artystów tylko rozrywki.

- Kiedy poparłem lipcowe protesty ws. sądów na swoim fan page'u, ale też udzieliłem wywiadu dla Onetu, i nawet nie chodzi o to, że flekowałem PiS, ale powiedziałem parę słów o uchodźcach, że jesteśmy w krwiobiegu Unii i że opinia publiczna podobno jest za tym, żeby być w Unii, to dziwny jest ten stosunek folwarczny, żeby tylko brać, a nic nie dać. Powiedziałem też, że 4-5 tysięcy uchodźców, to nic by się nie stało, to dostałem taki hejt... A ty pytasz o zaangażowaną twórczość, a to chyba dzisiaj nie jest potrzebne ludziom - mówię o śpiewaniu o rzeczywistości. Czy rock zaangażowany ma miejsce, czy nie narodził się neorozrywkowy kołtun, który wymaga od artysty tylko rozrywki? - zastanawiał się Staszczyk.

- A czy nie wydaje ci się, że w tej rzeczywistości, kiedy zabierane są kolejne wolności i prostytuowane są media, zbuntowani artyści nie powinni zabrać głosu? - dopytywał swojego gościa Lizut. - Pewnie, że powinni, ale właśnie poza zgredami nikt nie zabiera - stwierdził artysta.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM