Ustawa o (nie)jawności. Publikujemy naszą opinię, którą przesłaliśmy w ramach konsultacji społecznych

Pięć dni roboczych - tyle czasu mieli obywatele i organizacje pozarządowe, żeby zgłaszać poprawki i zastrzeżenia do ustawy o jawności życia publicznego. Publikujemy opinię, którą wysłało Radio TOK FM.

"W związku z przeprowadzanymi w błyskawicznym tempie konsultacjami projektu ustawy o jawności życia publicznego przedstawiam stanowisko redakcji Radia TOK FM. Opinia dotyczy tych przepisów projektu, które w bezpośredni sposób wpłyną na pracę dziennikarzy; tj. nowych zasad dostępu do informacji publicznej.

Uporczywie niejawne

W naszej opinii projektowana ustawa zasadniczo zagraża konstytucyjnemu prawu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji RP).

W myśl projektu urząd będzie mógł odmówić udzielenia informacji, jeśli oceni, że wniosek składany jest w sposób „uporczywy”, a jego realizacja „ze względu na ilość lub zakres znacząco utrudniałaby działalność podmiotu zobowiązanego” (art. 21 projektu).

Wprowadzenie terminu „uporczywość” i brak jego definicji oznacza, że to urzędnicy będą te przepisy interpretować i to oni arbitralnie określą, ile i jakich wniosków dziennikarza czy redakcji są skłonni rozpatrzeć.

Warto dodatkowo zauważyć, że to urzędy są w dużej mierze odpowiedzialne za liczbę i rodzaj kierowanych do nich zapytań. Nieudostępnianie na stronach internetowych protokołów posiedzeń, projektów uchwał, ewidencji wniosków, kalendarzy urzędników czy rejestrów umów sprawia, że dziennikarze zmuszeni są pytać. Uderzające, że przykładem takiej sytuacji jest omawiany tu projekt ustawy o jawności życia publicznego, nad którym pracowano w zaciszu gabinetu, po czym przedstawiono go do 6-dniowych konsultacji społecznych bez opartego na danych uzasadnienia.

Kupowanie informacji w worku

Proponowane przepisy uzależniają udostępnienie informacji publicznej od wniesienia opłaty za jej przygotowanie (art. 20 projektu). Odwracają tym samym dotychczasową procedurę - najpierw uzyskiwaliśmy odpowiedź, a potem - w niektórych przypadkach - urząd występował o opłatę. Jasne było zatem, z czego wynika ten dodatkowy koszt.

Proponowany w projekcie mechanizm przewiduje wniesienie opłaty PRZED uzyskaniem informacji, co będzie skutecznie powstrzymywało dziennikarzy od składania wniosków. Nie będą oni bowiem wiedzieć, jaką informację uzyskają i czy deklarowany przed urzędnika koszt przygotowania odpowiedzi jest adekwatny.

Obydwie proponowane regulacje nie znajdują uzasadnienia w projekcie ustawy. Autorzy powołują się na rzekome "nadużywanie prawa do informacji" w Polsce, ale żadne badania i statystyki nie potwierdzają tego problemu. Gminy DEKLARUJĄ, że są zasypywane wnioskami, ale zapytane wprost o liczbę wniosków i czas poświęcany na ich rozpatrzenie udowadniają, że w Polsce problem nadmiernego składania wniosków nie występuje. Potwierdzają to nie tylko analizy Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska*, ale i badania naukowców z UKSW, których teza badawcza wprost mówiła o nadużywania prawa do informacji - i która to teza została w trakcie badań skutecznie ... obalona**.

Jeśli projektodawca chciałby rozwiązać prawdziwe problemy związane z realizacją konstytucyjnego prawa dostępu do informacji, powinien skupić się na sposobach (nie)stosowania tego prawa przez urzędy, tj. ignorowanie pytań, odmawianie odpowiedzi, nieumieszczanie obowiązkowych treści w BIP gmin i urzędów czy, jak wspomniano wyżej, nieprzejrzyste stanowienia prawa.

Proponowany kształt ustawy o jawności życia publicznego, zamiast jawność poszerzać, będzie ją - wbrew konstytucyjnym gwarancjom - ograniczać.

* Badania Watchdog Polska za lata 2011-2013  oraz najnowsze zestawienie danych za rok 2017 (bez omówienia):

Cyt. " W październiku i listopadzie 2012 roku zapytaliśmy 2479 gmin o to, ile wniosków o informację publiczną wpłynęło do nich w 2011 i 2012 roku.Operację tę powtórzyliśmy prawie półtora roku później dla 2013 roku.

33% spośród gmin, które udzieliły nam informacji (1831), otrzymało w 2013 roku mniej niż 25 wniosków, 40% gmin – między 25 a 49, 19% między 50 a 99, 3% między 100 a 199, i tylko niecałe 1% gmin między 200 a 360. 5 gmin zadeklarowało, że otrzymało jeszcze więcej wniosków o udostępnienie informacji publicznej. Wśród nich duże miasta: Łódź (615 wniosków), Kraków (1500), Wrocław (1985) i Warszawa (4591).

Tylko w jednym wypadku dużą liczbę wniosków otrzymuje mała gmina (10 tys. mieszkańców). Wpływa do niej kilkaset wniosków rocznie (514 w 2014 roku, 522 w 2011 i 462 w 2012). Jako, że jest ona nam znana, wiemy też że wiele wniosków pozostaje bez odpowiedzi i trafia do sądu, który często przyznaje rację skarżącemu. Obraz nadmiernego obciążenia urzędów gmin zainteresowaniem ze strony mieszkańców – budowany w debacie publicznej – nie znajduje praktycznie żadnego pokrycia w danych."

** „Nadużywanie prawa do informacji publicznej", dr Agnieszka Piskorz-Ryń, dr Olga Kotowska-Wójcik i mgr Marcin Rudzki. Badanie w ramach projektu „Model regulacji jawności i jej ograniczeń w demokratycznym państwie prawnym” dofinansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju."

Dziś przed południem w Kancelarii Premiera odbędzie się konferencja podsumowująca proces konsultacji publicznych, ustawa miałaby obowiązywać już od stycznia.

DOSTĘP PREMIUM