"Konsultacje" ustawy o jawności życia publicznego. "Powinny wyglądać zupełnie inaczej"

"Mieliśmy dzisiaj spotkanie nie wiadomo o czym i tak też spotkanie to wyglądało" - mówią przedstawiciele organizacji społecznych, którzy spędzili dziś kilka godzin w Kancelarii Premiera.

Kilka godzin trwało w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów spotkanie w sprawie projektu ustawy o jawności życia publicznego. Jak relacjonował reporter TOK FM Wawrzyniec Zakrzewski początek spotkania wydawał się być obiecujący, ponieważ reprezentujący rząd minister Maciej Wąsik zapowiedział, że z projektu znikną dwa najbardziej krytykowane zapisy: o odmowie udostępnienia informacji publicznej tym, którzy będą się jej domagali w sposób - jak to określono w projekcie - "uporczywy" oraz o opłatach uiszczanych przed udostępnieniem informacji.

Na zgłaszanie uwag do przedstawionego 23 października projektu był niespełna tydzień, w ekspresowym tempie organizacje społeczne, ale też np. biuro Rzecznika Praw Obywatelskich przygotowały pisemne opinie i uwagi do przedstawionego projektu. Ze złożonymi przez innych opiniami nie mogli się jednak przed spotkaniem zapoznać, bo opublikowano je na rządowych stronach dopiero w dniu spotkania, czyli 6 listopada.

"Konsultacje społeczne powinny wyglądać zupełnie inaczej" - mówił na miejscu dziennikarzom Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon. Dodawał, że rząd po zapoznaniu się ze złożonymi uwagami i opiniami do projektu powinien pisemnie odnieść się do nich i przedstawić nową wersję projektu. "Tymczasem teraz mamy jedynie litanię życzeń i zapewnienia ze strony rządu, że wsłuchują się w nasze uwagi albo że je uwzględnią" - dodawał.

To nie są konsultacje, to jest tylko miejsce, w ramach którego przedstawiciele rządu umożliwili organizacjom społecznym powtórzenie tego, co napisali we własnych opiniach - mówił Klicki.

"Trzeba jasno powiedzieć: to jest łamanie prawa" - mówiła w audycji "Analizy" Katarzyna Batko-Tołuć z Watchdog Polska dodając, że zgodnie z regulaminem pracy Rady Ministrów konsultacje społeczne powinny trwać 14 dni a jeżeli ten termin ma być skrócony powinno to być szczegółowo, pisemnie uzasadnione. Batko-Tołuć wymieniała też dopuszczalne formuły spotkania: jeśli miałaby to być konferencja uzgodnieniowa, wówczas jej uczestnicy powinni dysponować wszystkimi uwagami, jakie zgłoszono do projektu - a tak, jak podkreślała, nie było. "Druga formalna możliwość to formuła, jak napisano w zaproszeniu, podsumowania konsultacji. Ale i wówczas uczestnicy powinni dostać raport z konsultacji: listę organizacji, które złożyły stanowiska i odniesienie się do tych stanowisk." - mówiła przedstawicielka Watchdog Polska.

Jednym słowem: mieliśmy dzisiaj spotkanie nie wiadomo o czym i tak też spotkanie to wyglądało: każdy próbował jedynie dorwać się do mikrofonu i coś powiedzieć - mówiła Batko - Tołuć. - Co można powiedzieć na plus, to przede wszystkim to, że wszyscy się zobaczyliśmy: wiele osób, by pojawić się na dzisiejszym spotkaniu, brało urlopy

Można zatem powiedzieć, że nie mieliśmy dzisiaj konsultacji, za to coś w rodzaju demonstracji" - mówiła prowadząca audycję "Analizy" a zarazem uczestnicząca w spotkaniu w imieniu naszej redakcji Agata Kowalska. Piotr Trudnowski z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dodawał jednak, że szkoda, iż spotkanie, które powinno służyć wypracowaniu możliwie najlepszych zapisów posłużyło - podobnie jak to bywało wielokrotnie wcześniej - jedynie temu, by zablokować propozycje najbardziej szkodliwe.

Uważam, że to skandal, iż władza publiczna, konkretnie ministrowie odpowiedzialni za 'służby' ogłaszają, że będą poszerzać pole jawności i transparentności życia publicznego, po czym organizują w taki sposób prace nad projektem ustawy dotyczącej tych problemów, że właściwie już można podejrzewać ich o złe zamiary, skoro nie potrafią sami w sposób przejrzysty i merytoryczny zorganizować pracy nad tym projektem.

- mówiła Kowalska dodając, że uważa iż jako uczestniczka spotkania ma prawo do przedstawienia także własnej opinii.

Co jest w projekcie, którego dotyczyło spotkanie

Pokrótce: przygotowany przez koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego projekt zakłada obowiązek prowadzenia jawnego rejestru umów cywilnoprawnych, uregulowanie statusu tzw. "sygnalisty" oraz nowy wzór oświadczenia majątkowego, które zgodnie z nowymi przepisami składać musieliby między innymi urzędnicy państwowi a także pracownicy sądów i prokuratur oraz strażacy, żołnierze i strażnicy miejscy. W sumie obowiązek ten miałby dotyczyć ok półtora miliona osób a to trzykrotnie więcej niż zgodnie z obecnymi przepisami.

Swoje uwagi do projektu przesłało także Radio TOK FM

Jako redakcja jesteśmy bowiem żywo zainteresowani przepisami regulującymi dostęp do informacji, ponieważ naszą rolą jest owych informacji Państwu dostarczać - albo przekazywać, że jakaś instytucja informacji odmawia udzielać. Z naszymi uwagami do projektu można zapoznać się tutaj.

Fragmentu audycji "Analizy" na ten temat można zaś wysłuchać tutaj:

DOSTĘP PREMIUM