"Plac Piłsudskiego należy do Polaków. To kuriozalna decyzja wojewody. Tak jest w Moskwie"

- Plac Piłsudskiego należy do warszawiaków i Polaków. Mamy do czynienia z precedensem, który jest bardzo niebezpieczny i przypomina wschodni model zarządzania przestrzenią publiczną - mówił w Radiu TOK FM wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

Wojewoda mazowiecki uważa, że Plac Piłsudskiego powinien być pod nadzorem rządu. Na jego wniosek Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa oddało mu teren, na którym znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, w trwały zarząd. Z decyzją nie zgadzają się władze Warszawy, które zapewniają, że nie ma ona mocy prawnej. Przekonują też , że wbrew deklaracjom wojewody, okolice Grobu Nieznanego Żołnierza, gdzie odbywają się państwowe uroczystości, należą do miasta, a nie do Skarbu Państwa.

- Nie oddamy tak łatwo tego placu, placu-symbolu, placu warszawiaków, placu niezłomnej stolicy - mówiła niedawno prezydent Warszawy.

Kuriozalna decyzja. Przestrzeń nie tylko do defilowania

Zdaniem wiceprezydenta Warszawy, który był gościem w "Poranku Radia TOK FM", próba przejęcia Placu Piłsudskiego przez władze centralne to wschodni model zarządzania przestrzenią publiczną. 

Jest tylko jedno miasto, w którym państwo zarządza placem centralnym, kluczowym dla organizowania uroczystości, to Moskwa. We wszystkich innych miastach europejskich, demokratycznych, przestrzenią publiczną zawsze zarządzają samorządy. Dlatego tak się dzieje, bo to jest przestrzeń nie po ty tylko, żeby tam defilować, to przestrzeń, która należy do mieszkańców. W przypadku Placu Piłsudskiego ta przestrzeń jest drogą, którą zawsze zarządza samorząd. To jest kuriozalna sytuacja, kiedy wojewoda przejmuje i zarządza drogą, a nie ma do tego uprawnień

- podkreślił Michał Olszewski.

Wiceprezydent stolicy przyznał, że nie wie, dlaczego PiS chce przejąc plac, tym bardziej, że nie było i nie ma problemów z przeprowadzaniem w tym miejscu uroczystości państwowych.

- Zapraszam wszystkich, którzy będą celebrować 11 listopada, na uroczystości z okazji odzyskania niepodległości. Niech przyjdą na Placu Piłsudskiego i zobaczą, że te uroczystości będą się odbywały przed Grobem Nieznanego Żołnierza na działce miasta - powiedział wiceprezydent Olszewski.

Niedawno rzecznik stołecznego ratusza zasugerował, że w całej sprawie może chodzić o miejsce pod pomniki smoleńskie. Tę hipotezę mogą potwierdzać słowa samego wojewody mazowieckiego. - W tym okresie napięć ta sprawa jest trudna. Są pewne rzeczy, których nie można odkładać na przyszłość. Oczywiście w tej przestrzeni będą powstawać pomniki. W których miejscach? Nie wiem. Ale na pewno będą. W tej przestrzeni gdzieś te pomniki muszą się znaleźć - odpowiedział na pytanie Faktów TVN Zdzisław Sipiera. 

"Chcecie zabierać Plac Piłsudskiego grodzić go, macierewiczować"

Politycy opozycji, w tym kandydat PO na prezydenta Warszawy, obawiają się, że Plac Piłsudskiego może podzielić los Krakowskiego Przedmieścia, które na czas miesięcznic smoleńskich jest odgradzane od mieszkańców szpalerem barierek.

Rafał Trzaskowski, kiedy jeszcze nie był oficjalnie zgłoszony jako kandydat na prezydenta stolicy, tak na Twitterze skomentował decyzję wojewody: "Chcecie zabierać Plac Piłsudskiego grodzić go, macierewiczować, stawiać pomniki? Zapytajcie najpierw nas - Warszawiaków!”

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM