Cios w biznes futrzarski, koniec z "psem na łańcuchu". Co jeszcze w projekcie PiS o ochronie zwierząt?

6 listopada wpłynął do Sejmu poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt, który - jak przyznaje mec. Karolina Kuszlewicz - wzmacnia ochronę zwierząt w Polsce w sposób rewolucyjny.

Projekt ten, choć można byłoby dostrzec w nim jakieś drobne niedoskonałości idzie w bardzo dobrą stronę - podkreślała adwokat zajmująca się sprawami z zakresu ochrony zwierząt w audycji "Połączenie" dodając, że proponowane zapisy zdecydowanie idą w kierunku humanitaryzmu a zarazem jest w nich też mniej hipokryzji niż w dotychczasowych uregulowaniach, które z założenia chronią zwierzęta ale zarazem przewidują wiele wyjątków od tej zasady. W projekcie jest odwrotnie: wyjątków jest zdecydowanie mniej a zmiany są bardzo kompleksowe.

Projekt rozszerza definicję znęcania się nad zwierzętami

Dzieje się tak za sprawą prostego zabiegu: znika określenie, że chodzi o "świadome" zadawanie bólu czy cierpień. Jak mówiła mec. Kuszlewicz - dawało ono pole do wielu interpretacji a teraz jest nadzieja, że uprości to wiele tego typu spraw, które generalnie powinny być dość proste. Ekspertka przypomina, że w świetle obecnych przepisów i praktyki można argumentować, że ktoś, kto nie karmił zwierzęcia, nie działał świadomie, bo tłumaczył iż nie chciał, żeby zwierzę umarło z głodu - i często takie sprawy były umarzane. Rozszerzenie definicji znęcania polega także na tym, że wprost wskazuje się, iż przestępstwem jest zaniedbywanie leczenia zwierzęcia a także trzymanie w kolczatce, która powoduje ból lub cierpienie.

Projekt wprowadza zakaz trzymania zwierząt domowych na uwięzi

Najbardziej odnosi się to do trzymania psów na łańcuchach - ale nie tylko, bo jak wspominała mecenas zdarzył jej się sygnał, że ktoś poprzywiązywał do palików koty. Jak przypomina ekspertka w dotychczasowych przepisach mowa jest o tym że zwierzę nie może być trzymane na uwięzi dłużej niż 12 godzin na dobę a łańcuch powinien być co najmniej trzymetrowy. Powstawało zatem pytanie: jak organizacja pozarządowa, wcześniej - sąsiad czy sąsiadka a potem: prawnik czy prawniczka mają udowodnić, że to było więcej niż 12 godzin i to na przestrzeni kilku dób? Dlatego, jak podkreśla mec. Kuszlewicz, zmiana jest bardzo korzystna, tym bardziej, że nowe przepisy mówią też jednoznacznie, że jeśli właściciel ma potrzebę odizolowania zwierzęcia, powinien umieścić je w kojcu.

Potężne uderzenie w biznes?

Projekt ustawy wprowadza także zakaz hodowli zwierząt w celu pozyskiwania futer, to byłoby dość potężne uderzenie w biznes. Ekspertka podkreślała, że z zakazu tego wyłączono króliki, być może dlatego że hodowane są one również na mięso i że uważa, iż taki zakaz powinien być generalny, bo jest obawa że tworzenie wyjątku od niego może powodować w przyszłości jakieś nadużycia które teraz być może trudno nam sobie wyobrazić.

To ogromny krok, bo Polska jest potentatem, jeśli chodzi o przemysł futrzarski, zwłaszcza że np. nasi południowi sąsiedzi, Czesi, wprowadzili niedawno  zakaz hodowli zwierząt na futra - mówiła mec. Kuszlewicz. - Wprawdzie moda na futra w jakimś stopniu mija, ale nadal jednak jest na nie popyt, więc uderza się w biznes i mam nadzieję, że ten biznes nie spowoduje, iż pewne słowa zostaną na etapie prac legislacyjnych z tej ustawy wykreślone, że ta ustawa utrzyma się mimo lobbingu, bo na pewno będzie on silny.

Kolejnym zakazem przewidziany projektem jest zakaz organizowania i prowadzenia występów cyrkowych z udziałem zwierząt. Ekspertka podkreślała, że cyrk bez zwierząt to jedynie kwestia pewnego przestawienia sposobu myślenia, choć oczywiście: zakaz taki uderzałby w cyrkową branżę.

Innym środowiskiem, w które mogą uderzyć projektowane przepisy są hodowcy ryb: projekt mówi, że znęcaniem się jest trzymanie ryb bez wody. Obecne zapisy, jak przypomina mec. Kuszlewicz, stanowią, że znęcaniem się jest przechowywanie lub transport ryb bez wody w celu sprzedaży, co praktycznie ogranicza ich działanie jedynie do okołoświątecznej sprzedaży ryb. Obecna propozycja idzie znacznie dalej i w tym przypadku - w ocenie mecenas - rzeczywiście należy się obawiać dużego sprzeciwu biznesu.

Projekt ogranicza także skalę uboju rytualnego

Wg proponowanych zapisów taki ubój miałby być wykonywany jedynie na cele członków związków wyznaniowych zarejestrowanych oficjalnie na terenie RP, a te potrzeby są niewielkie. Jak przypominała ekspertka: obecnie skala jest zupełnie inna, bo ubój rytualny dokonywany jest na skalę przemysłową, dla celów eksportu do krajów, w których taki ubój jest zakazany.

Nowe przepisy przewidują także zaostrzenie kar

Za uśmiercenie zwierzęcia niezgodnie z prawem albo znęcanie się nad nim przewidziano w projekcie karę pozbawienia wolności do lat 4, dzisiaj mamy zagrożenie karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Za uśmiercenie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem przewidziano od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności i, jak podkreślała mecenas, bardzo cenny jest ten minimalny wymiar kary, bo dzisiejszym problemem jest to, że sądy rzadko wymierzają wysokie kary.

W Poznaniu dwa tygodnie temu zapadł wyrok w sprawie, w której sprawczyni miała zabić co najmniej 15 szczeniąt poprzez to, że najpierw je topiła a te 'niedotopione' dobijała potem łopatą. I za to była zasądzona kara 8 miesięcy pozbawienia wolności. Bezwzględnego, ale jeśli ustawa przewiduje maksymalnie 3 lata: co musi zdarzyć się jeszcze gorszego, by wymierzyć ten najwyższy wymiar kary?

- pytała mecenas Kuszlewicz podkreślając, że kary powinny być w jej opinii nie tylko nieuchronne ale też adekwatnie surowe.

Zakaz posiadania zwierząt na zawsze

W projekcie znalazł się też przepis przewidujący możliwość orzeczenia przez sąd zakazu posiadania zwierząt na zawsze. Jak mówiła ekspertka teraz mamy przypadki, że ktoś jest skazany a po dwóch - trzech latach pozyskuje kolejne zwierzę i trzyma je w takich samych warunkach. Nie dość, że sąd mógłby takiej osobie tego zabronić, to można byłoby próbować prowadzić monitoring, bo uzupełnieniem tych zapisów jest obowiązek oznaczania, czyli chipowania psów, gmina mogłaby też chipować koty - jest szansa, że wpłynęłoby to na bezpieczeństwo tych zwierząt.

Jest jednak także niepokój i pytanie, co z tymi zapisami stanie się dalej? - zastanawiał się prowadzący rozmowę Jakub Janiszewski. Mec. Karolina Kuszlewicz przyznała, że projekt należy oceniać jako bardzo pozytywną rewolucję, ale to dopiero początek procesu legislacyjnego, bo ustawa wpłynęła dopiero do Sejmu i dużo może się w proponowanych zapisach zmienić. Mecenas zachęcała, byśmy jako społeczeństwo śledzili co dzieje się z proponowaną ustawą, by wytworzyć rodzaj presji na władze.

Całej rozmowy wysłuchasz tutaj:

DOSTĘP PREMIUM