Żurek: Ziobro stworzył potworka prawnego. Za tysiące przegranych spraw zapłacimy my wszyscy

- Monopol ministra Ziobry w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury jest potwornie niebezpieczny. Może spowodować, że steki tysięcy spraw, które załatwiają asesorzy, może mieć swój finał w Trybunale w Strasburgu - ostrzegał sędzia Waldemar Żurek w Radiu TOK FM.

Przy okazji głośnej sprawy asesorów, którym Krajowa Rada Sądownicza odmówiła mianowania, sędzia Waldemar Żurek mówił o niebezpieczeństwach związanych ze zmianami, które minister Ziobro wprowadził do ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. - Minister decyduje o wszystkim w szkole, ma dzisiaj takie instrumenty, żeby zrobić ze szkoły asesorów szkołę janczarów - ostrzegał w "Poranku Radia TOK FM" rzecznik KRS.

W czerwcu prezydent podpisał nowelizację ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratur. Według opozycji, nowe przepisy zagrażają niezawisłości "sędziów na próbę" jak nazywa się asesorów, bo zgodnie z nowymi przepisami powołuje ich minister, a nie jak było dotychczas prezydent.

Potworek prawny ministra

- Jeżeli minister decyduje o tym, kto jest w komisji naboru do szkoły, czyli kogo będziemy przyjmować, on będzie decydował personalnie. Później będzie decydował o komisji, która przeprowadzi egzamin sędziowski. Minister jako prokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednym ręku ma te dwie funkcje, zdecyduje o tzw. radzie programowej szkoły, później o zakresie kształcących w szkole. Minister może także swobodnie powołać i odwołać dyrektora szkoły. To oznacza, że jest to szkoła ministra, a nie krajowa szkoła państwowa kształcąca świetnych prokuratorów i sędziów. Minister stworzył potworka prawnego - ocenił Waldemar Żurek.

Sędzia przyznał, że oczekuje od prezydenta Andrzeja Dudy i jego kancelarii, że przyjrzą się dokładnie nowym przepisom o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Rzecznik KRS tłumaczył, czym grozi monopol ministra Ziobry w szkole i jak może być niebezpieczny.  

Skażeni ministrem Ziobro

- Dla mnie by wystarczył, żeby ci ludzi składali przyrzeczenie przed prezydentem tak, jak pierwotnie były zaprojektowane przepisy o asesorach. Gdyby jednocześnie próbować rozbić monopol ministra w szkole, bo jest on potwornie niebezpieczny i może spowodować, że steki tysięcy spraw, które załatwiają asesorzy, może mieć finał w Trybunale w Strasburgu - apelował rzecznik KRS.

Tam idą strony niezadowolone z  rozstrzygnięcia, które nagle zakwestionują niezawisłość tego asesora, bo powiedzą: ten asesor składał przyrzeczenie przed ministrem-politykiem, że minister w szkole decyduje o wszystkim, i że to nie jest niezawisły sędzia, bo jeszcze później będzie go opiniował wizytator w sądzie, którego prezesa wyznaczy minister, a tego wizytatora sędziego zaopiniuje też minister

- punktował sędzia Żurek.

Rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa ostrzegł, że jeśli te niekorzystne dla asesorów wyroki zapadną w Strasburgu, "wszyscy będziemy płacić odszkodowania, a strony postępowań będą uruchamiać procesy od nowa".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM