Trzaskowski obiecuje "nowe spojrzenie" na Warszawę, a Lizut: Nowe, choć nie wiadomo jakie

Rafał Trzaskowski chce wygrać z kontrkandydatem PiS na prezydenta Warszawy przede wszystkim merytoryczną dyskusją. Mówi, że ma swoją wizję stolicy i środki na ich realizację, bo miejska kasa jest dobrym stanie.

- Jak zamierza pan wygrać z Patrykiem Jakim czy Stanisławem Karczewskim? Jak zamierza pan wygrać z PiS? - takim pytaniem chciał zaskoczyć swojego gościa Mikołaj Lizut. Okazuje się, że plan częściowo się powiódł.

"Mam plan, ale przedstawię go za parę miesięcy"

- Przede wszystkim pokazuję swoją wizję Warszawy, którą zamierzam opracować we współpracy z mieszkańcami. Dlatego ten szczegółowy program chcę zaprezentować za parę miesięcy. Chcemy pokazać zmiany priorytetów, kogoś kto ma nową energię i nowe spojrzenie na miasto, który będzie jasno mówił... - odpowiadał Rafał Trzaskowski w audycji "A teraz na poważnie". - Nowe spojrzenie, choć nie wiadomo jakie - zauważył prowadzący audycję w Radiu TOK FM.

- Nie, ja mówię o tych głównych założeniach, że po fazie strukturalnej musimy się skupić na jakości życia. Sytuacja budżetu miasta jest dobra dzięki temu, że mieliśmy tutaj dobrego gospodarza - powiedział kandydata PO na prezydenta Warszawy, zastrzegając, że chodzi o stan finansów. 

Trzaskowski przyznaje rację PiS

- Dlatego jesteśmy w stanie realizować takie projekty, które przede wszystkim zmieniają jakość życia w mieście, przyspieszą zmiany, np. choćby w otoczeniu Pałacu Kultury i Nauki [Trzaskowski nie popiera pomysłu zburzenia PKiN, o czym mówił wcześniej - red.], nieład w przestrzeni publicznej. Skupię się na wyrównywaniu nierówności (społecznych) w Warszawie. Zaopiekuję się tymi, którzy są najsłabsi dlatego, że PiS pokazało, że nie można abstrahować od tych ludzi. Często ci ludzie, którzy poczuli się odrzuceni przez przemiany w kraju, stwierdzili, że tylko PiS z nimi rozmawia. I to musimy zmienić. Chcę osobiście rozmawiać ze wszystkimi, którzy będę chcieli - zapewniał Rafał Trzaskowski.

Polityk podkreślił, że dla niego najważniejsza jest "pozytywna rozmowa o przyszłości, a nie obrzucanie się kalumniami, albo rozmowa o tym, co było". Zastrzegł, że "nieprawidłowości trzeba rozliczyć, ale przede wszystkim trzeba patrzeć do przodu".

Jaki, Karczewski, a może Szydło? Przeciwnik nie ma znaczenia  

Trzaskowski nie odpowiedział na pytanie, kogo wolałby mieć za przeciwnika w wyborach. - Szanuję wszystkich swoich konkurentów. Czy będzie to Patryk Jaki, Stanisław Karczewski czy Beata Szydło. To jest decyzja PiS, kogo wystawi - powiedział.

- Na pewno nie można w tej chwili stwierdzić, że ktoś ma dzisiaj większe szanse na wygranie wyborów w Warszawie. To będzie trudny bój  - dodał. A Lizut: - Mam nadzieję, że nie ostatni.  

- Mam nadzieję, że to będzie merytoryczna kampania, a nie wzajemne obrzucanie się błotem. My na pewno nie będziemy w tym uczestniczyć - podkreślił Trzaskowski. 

Na zakończenie kandydat PO na prezydenta Warszawy powiedział, że jeśli uda mu się wygrać wybory w stolicy, nie da zgody na marsz narodowców, który będzie promował rasistowskie hasła i zakazane symbole. Jak dodał, jest też za delegalizacją ONR, a w tej sprawie jego ugrupowanie zgłosiło już dawno taki wniosek.   

DOSTĘP PREMIUM