Lewandowski o "bezmiarze obłudy" polityków PiS. A Legutko? "Brzydka twarz brzydnącej Polski"

- Staramy się w tej trudnej misji pokazać, że cała Polska nie jest Kaczyńskiego, bo taka Polska nie zostałaby przyjęta do Unii Europejskiej i NATO - mówi Janusz Lewandowski odpowiadając na zarzut Beaty Szydło.

W środę w Parlamencie Europejskim zdecydowaną większością głosów przyjęto rezolucję przeciwko Polsce. W dokumencie stwierdzono poważne zagrożenie dla praworządności w naszym kraju i zagrożenie dla wartości europejskich. Rezolucja jest wstępem do rozpoczęcia procedury zmierzającej do uruchomienia artykułu 7. traktatu Unii Europejskiej wobec Polski. Efektem tej procedury może być zawieszenie prawa głosu naszego kraju w Radzie Europejskiej, ale także nałożenie sankcji na Polskę.

Premier po debacie w PE napisała, że "politycy, szkalujący swój kraj na forum międzynarodowym nie są godni jego reprezentowania". 

Janusz Lewandowski odpowiadając na zarzuty polityków PiS, przypomniał w "Poranku Radia TOK FM", że to rząd w Warszawie dokonuje nadużycia władzy. - My nie inicjujemy tych debat, my ich nie chcemy, robi to polski rząd łamiąc reguły klubu, do którego przystąpił - powiedział eurodeputowany PO.

Wydaje mi się, że jesteśmy pomnikami dawnego szacunku dla Polski, ale dla nas to jest niewdzięczna misja. PE to przez lata był miejsce dumy i chwały dla naszego kraju. I nagle przez dwa lata mamy 5 debat i rezolucji o sytuacji w Polsce. To znaczy, że źródło nie jest tu, w PE, ale pokazuje, że coś się zmieniło w rządzeniu Polską. To jest dramatyczna misja bycia głosem milionów Polaków, którzy nie chcą być wyprowadzani z Unii

- podkreślił polityk.

W ocenie Janusza Lewandowskiego w zachowaniu eurodeputowanych PiS i innych polityków partii rządzącej jest przede wszystkim "bezmiar obłudy".

- Nasi koledzy z PiS cały czas liczą na kłamliwą propagandę rządową, a przez lata organizowali rezolucje, szkalowali polską prezydencję wtedy, kiedy była najbardziej chwalona - mówił. 

Przy okazji debaty w PE politycy PO przypomnieli we wpisie na Twitterze, "kto tak naprawdę donosił na Polskę".

Lewandowski przyznał, że wstrzymał się od głosu za rezolucją wobec Polski, bo w dokumencie pojawił się paragraf, który otwiera drogę do sankcji.

- My znamy naturę sankcji unijnych, one mogą być wymierzone w programy unijne, a wiec nie traci rząd, a społeczeństwo. Mam z tym problem. Sankcje mogą być uciążliwe, mogą dotykać pieniędzy dla Polski, ogromnych funduszy modernizacyjnych. Dają złudną nadzieję, że poprzez sankcje załatwimy problem dewastowania kraju. To trzeba załatwić w kraju poprzez narzędzie polityczne - powiedział eurodeputowany.

Na zakończenie audycji były komisarz europejski ds. programowania finansowego i budżetu w KE powiedział, że wstyd mu za zachowanie Ryszarda Legutki, profesora z Krakowa, który razem z innymi eurodeputowanymi PIS wystawił sobie fatalne świadectwo.

Prof. Legutko podczas debaty mówił m.in. o "obsesji", "antypolskiej orgii w niemieckich mediach" oraz "kompletnych dyrdymałach" i "Niagarze kłamstw". Po tym wystąpieniu, eurodeputowany PiS wraz z innymi, opuścił salę plenarną PE.   

Jest to ta brzydka twarz brzydnącej Polski. Jak ktoś nie ma żadnych argumentów, to używa ataków personalnych. To [zachowanie Legutki - red.] zrobiło fatalne wrażenie, a jeszcze gorsze niż to, było jego wyjście po 7-minutowym ględzeniu i obrażaniu. To jest najgorsze w poczynaniach polskiego rządu i to różni ten rząd od rządu Viktora Orbana, który inteligentnie wchodzi w dialog z UE. Nasi politycy z PiS obrażają przez co tracą jakąkolwiek skuteczność, nie są i nie będą wstanie nic załatwić

- ocenił eurodeputowany PO.

- Jeżeli nie będą [politycy PiS- red.] skuteczni, to będą z tego robili oskarżenia wobec UE. To taka ukryta agencja polexitu - dodał Lewandowski. 

Parlament Europejski przyjął rezolucję przeciw Polsce. Europosłowie PiS wyszli z sali

DOSTĘP PREMIUM