"PO nie stosowała ubeckich metod. A skarżenie się prezydenta przechodniom jest niepoważne"

Konflikt między Andrzejem Dudą i Antonim Macierewiczem przybiera coraz ostrzejszą formę. Sytuację w audycji Mikołaja Lizuta skomentował Tomasz Siemoniak.

Burzę wywołały słowa prezydenta w reakcji na odebranie jego współpracownikowi, generałowi Jarosławowi Kraszewskiemu, dostępu do niejawnych informacji.

Wypowiedź prezydenta, o której mowa, nie była oficjalna, została nagrana przypadkiem. Andrzej Duda zapytany o relacje z ministrem obrony narodowej oświadczył, że "jeśli Antoni Macierewicz dalej będzie stosował takie ubeckie metody, jak Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko".

- Za rządów PO wobec nikogo nie stosowano ubeckich metod - podkreślał w audycji Mikołaja Lizuta w TOK FM Wojciech Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. - Po cyrku z raportem WSI i ginącymi dokumentami, Antoni Macierewicz nie dawał podstaw, żeby mieć do niejawnych dokumentów dostęp. Myślę, że pan prezydent sam przekonał się już, że w obszarze bezpieczeństwa państwa, Macierewicz nie powinien się poruszać - mówił Siemoniak.

Wolałbym, żeby Andrzej Duda opowiadał o ministrze obrony na konferencji prasowej, a nie ludziom na ulicy - kontynuował. - To jest mało poważne, ale widocznie prezydent już jest doprowadzony do takiego stanu, że skarży się przypadkowym przechodniom.

- skwitował.

Zdaniem Siemoniaka, to prawda, że Macierewicz stosuje ubeckie metody. - I to nie tylko wobec współpracownika prezydenta, generała Jarosława Kraszewskiego, ale wobec dziesiątków innych oficerów, żołnierzy, których poniżał, degradował, którzy przez niego odchodzili z wojska. Niech prezydent patrzy szerzej, niż tylko na własne podwórko - apelował poseł.


Między prezydentem i ministrem dzieje się źle od miesięcy. Wiosną Andrzej Duda poinformował, że pisma z prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego na temat obsady stanowisk attaché wojskowych są przez Ministerstwo Obrony Narodowej ignorowane. Do kolejnego starcia doszło pod koniec czerwca. Wtedy Służba Kontrwywiadu Wojskowego odebrała generałowi Jarosławowi Kraszewskiemu, niezwykle ważnemu dla kontaktów prezydenta z armią, dostęp do informacji niejawnych, tym samym uniemożliwiając mu pracę.

DOSTĘP PREMIUM