Bulwersująca decyzja ws. antysemickiej wypowiedzi naukowca

Nie będzie kary dyscyplinarnej dla historyka, dr. habilitowanego Tomasza Panfila za jego słowa o tym, że "po agresji Niemiec na Polskę, sytuacja Żydów nie wyglądała bardzo źle". Uczelnia nie zdecydowała się wszcząć postępowania dyscyplinarnego wobec naukowca. Uznano, że przeprosiny, które zamieścił w internecie, na ten moment wystarczą.

Najpierw z Tomaszem Panfilem spotkało się kolegium dziekańskie Wydziału Nauk Humanistycznych. Potem odbyła się również rozmowa z rektorem KUL. - Oba spotkania miały podobny przebieg - dr hab. Panfil został poproszony o  wyjaśnienie zaistniałej sytuacji, a następnie został pouczony przez przełożonych. W ramach wyjaśnienia utrzymywał, że nie chciał nikogo urazić, ale przyznał, że sformułowanie "nie była zła" było niefortunne – mówi nam rzecznik uczelni, Lidia Jaskuła.

T. Panfil zobowiązał się do zamieszczenia przeprosin na stronie uczelni i na FB, po czym takie przeprosiny zamieścił. Napisał w nich, że przeprasza każdego, kto poczuł się dotknięty jego słowami, które ukazały się 27 września 2017 roku w „Gazecie Polskiej”. W tych samych przeprosinach zamieścił też jednak zdanie: „Proszę jednak o spokojną i uważną lekturę CAŁEGO artykułu, nie przekręconych i wyrwanych z kontekstu wyimków i fragmentów”.

Dziekan KUL: „Zło jest złem. I tyle”

Jak mówi nam rzecznik KUL, Lidia Jaskuła, T. Panfil tłumaczył się tym, że zastosował pewną gradację, stopniowanie. – Pani dziekan i władze uczelni stoją na stanowisku, że tutaj nie może być mowy o żadnym stopniowaniu. Zło jest złem. I tyle – dodaje rzeczniczka.

Choć uczelnia od kontrowersyjnych słów się odcięła, historyk KUL nie dostał za nie ani nagany, ani nawet upomnienia. – Przełożeni pana Panfila przyjęli, że przeprosiny mogą potraktować jako pewne zadośćuczynienie w tej sytuacji i w tym momencie sprawę uważają za zamkniętą – dodaje Lidia Jaskuła.


Słowom historyka IPN i KUL dziwili się byli więźniowie obozu koncentracyjnego na Majdanku. – Żydom było dobrze? Nie można tak mówić. Przecież oni wiedzieli, co spotykało społeczność żydowską w Niemczech jeszcze przed wojną, jak grabiono im majątki czy wyrzucano ze stanowisk – mówił nam Zdzisław Badio, który trafił na Majdanek jako nastolatek.

"Żydom było znacznie gorzej"

Inny z więźniów Józef Psiuk miał Żydów sąsiadów, mieszkali w domu naprzeciwko. – Pamiętam dokładnie, jak ich zabierali. Ich matka, Żydówka z małym dzieckiem na ręku próbowała uciec w pole. Zboże było wysokie, więc liczyła, że się to uda, ale jeden z Niemców wsiadł na rower, dopędził ją, zapędził z powrotem na podwórze i zastrzelił – opowiada pan Józef. – Absolutnie nie zgadzam się z tym, że Żydom było dobrze. Żydom było znacznie gorzej – dodaje były więzień.

Prof. Mariusz Mazur, historyk z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie mówił nam, że nigdy nie spotkał T. Panfila na żadnej konferencji naukowej poświęconej historii najnowszej, nigdy nie natknął się na jego nazwisko w archiwach, nigdy też nie czytał żadnej książki z historii najnowszej autorstwa tego naukowca.

Przeprosiny za antysemickie stwierdzenie.Przeprosiny za antysemickie stwierdzenie. screen: kul.pl

Profesor dodał, że gdyby T. Panfil miał jakąkolwiek wiedzę z historii dotyczącej II wojny światowej, to znałby choćby przykład z Będzina. – 8 września Niemcy podpalili synagogę ze znajdującymi się tam Żydami, a do tych, którzy wybiegali z synagogi – strzelali. Inny przykład, z Lubelszczyzny, z Chełma, kiedy po wejściu Niemców rozpoczęły się kradzieże w domach Żydów, niszczenie ich mienia, strzelanie do nich, a następnie 1 grudnia słynny Marsz Śmierci. Badacze twierdzą, że z około dwóch tysięcy osób, wróciło 300 – powiedział w rozmowie z nami prof. M. Mazur.

Prof. Dariusz Libionka z PAN, który od lat zajmuje się stosunkami polsko-żydowskimi i pracuje w Muzeum na Majdanku, powiedział nam, że sprawa słów T. Panfila to kwestia niezwykle poważna. I nie można przechodzić nad tym do porządku dziennego, na zasadzie „Polacy, nic się nie stało”.

DOSTĘP PREMIUM