Czytanie atlasu kotów? Ekspert: prezes nie wyjdzie na tym dobrze

Specjalista od budowania wizerunku komentował w audycji Pierwsze Śniadanie w TOKU fotografię uwieczniającą Jarosława Kaczyńskiego przeglądającego Atlas Kotów podczas ważnego bloku głosowań w sejmie.

- Ocieplanie wizerunku poprzez dzieci, zwierzęta i martwą naturę zawsze przynosiło efekty. Przekaz jest jasny: ten "dyktator", którym się tak straszy, to sympatyczny starszy pan. Uśmiecha się, okulary są trochę niedobrane, taka udawana bezradność - tłumaczy Mirosław Oczkoś, specjalista w dziedzinie PR.

Przypomnijmy, w piątek (24.11) posłowie Prawa i Sprawiedliwości przegłosowali między innymi zakaz handlu w niedzielę, głosowano także nad zmianami w sądownictwie. Jednak najszerzej komentowanym zdarzeniem tego dnia była lektura atlasu kotów, której prezes oddał się na sali sejmowej podczas istotnych dla kraju debat.

Czytaj też: Z sejmowej trybuny przedstawiciel obozu władzy zapowiedział delegalizację opozycji - Kamiński

- Może się wydawać, że akcja odniosła sukces. Komentatorzy w większości poszli w dowcipkowanie i o to chodziło - ocenia Oczkoś. Dodaje jednak, że ten ruch może się obrócić przeciw Kaczyńskiemu.

- Wydaje mi się, że w tym wypadku ludzie pracujący nad wizerunkiem PiS przekroczyli granicę infantylności. Zwolennikom to się oczywiście spodoba, przeciwnikom nie, ale istotna jest też reakcja "środka". Ona może się zawahać. Najważniejszy poseł w kraju podczas bardzo ważnej debaty okazuje lekceważenie . To może zdenerwować nieprzekonanych - ocenia specjalista.

Koty lepsze od ludzi?

Podsuwa też ciekawą drogę interpretacji. - Jest badanie, które pokazuje, że ludzie w sytuacjach stresujących sięgają np. do portfela, żeby popatrzeć na zdjęcia najbliższych. To ich uspokaja. Czy nie ma żadnego żyjącego człowieka, który by pana prezesa nastrajał pozytywnie? - pyta.

DOSTĘP PREMIUM