Niesłusznie oskarżeni nie mają się czego bać - seksuolożka o molestowaniu

Lawina oskarżeń o molestowanie seksualne, zapoczątkowana akcją #metoo, sprowokowała dyskusję o tym, co wolno w miejscu pracy. O tym, czym jest molestowanie seksualne i jak na nie reagować mówiła w Pierwszym Śniadaniu TOK FM seksuolożka Bianca-Beata Kotoro .

- Nie ma środowisk wolnych od molestowania seksualnego. Akcja #metoo dała milionom kobiet odwagę do mówienia o problemie. Jednostki, zrozumiały, że nie są jednostkami, że nie są odosobnione w swoich doświadczeniach, a sprawa dotyczy bardzo wielu osób - tłumaczy Bianca-Beata Kotoro.

Od momentu ujawnienia skandalu wokół Harveya Weinsteina, na fali akcji #metoo, cały czas pojawiają się kolejne doniesienia o molestowaniu seksualnym. We wtorek (27.11) w "Codzienniku Feministycznym" ukazał się tekst, w którym siedem kobiet oskarża o mobbing, molestowanie, pobicie, a nawet gwałt dwóch dziennikarzy - Jakuba Dymka z "Krytyki Politycznej" oraz Michała Wybieralskiego z Wyborcza.pl

Jak zdefiniować molestowanie seksualne?

- Z molestowaniem seksualnym mamy do czynienia za każdym razem, kiedy wbrew czyjejś woli przekraczamy granicę jego intymności. Nawet słownie. Rubaszne żarty są ok, pod warunkiem, że obie strony wyrażają na nie zgodę. Zgoda oddziela niewinny żart czy flirt od molestowania - wyjaśnia Bianca-Beata Kotoro.- Niestety, pracownikom często trudno jest zwrócić uwagę szefowi. W miejscu pracy to szef ma władzę, ludzie boją się o swoje posady. Ale trzeba umieć powiedzieć "stop, to są moje granice" - dodaje.

Czytaj też: "Żyjemy w kulturze gwałtu. Już zaczęło się linczowanie ofiar": Natalia Broniarczyk w TOK FM


Zauważa też, że menedżerowie często pozbawieni są świadomości tego, jakiego rodzaju zachowania są dopuszczalne. - Przełożeni nie wiedzą, jak się zachować. To jest problem braku edukacji, wiedzy na temat tego, jak powinna wyglądać komunikacja w firmie. Szef musi być krystaliczny, dawać dobry przykład - podkreśla psychoseksuolożka.
- Trzeba wyraźnie powiedzieć, że to, że "inni sobie pozwalają" nie jest wytłumaczeniem, "sposób bycia" też nie jest wytłumaczeniem - zaznacza.

Jak odróżnić jednak niewinny żart od molestowania?

- Rubaszny dowcip i molestowanie seksualne oddziela bardzo cienka granica. Istotne jest np, czy żart jest kierowany personalnie, do konkretnej osoby, czy rzucony ogólnie - ocenia Bianca-Beata Kotoro. - Sytuacja jest jednak dużo bardziej czytelna w przypadku dotyku. Trudno wytłumaczyć naruszenie przez dotyk niezręcznym żartem - mówi.

Fala oskarżeń o molestowanie prowokuje pytanie, czy zjawisko ze względu na swoją powszechność nie otworzy furtki do nadużyć. Prowadzący poranną audycję w TOK FM Piotr Maślak dopytywał, jak bronić się przed fałszywymi oskarżeniami. Zdaniem Kotoro, jeżeli nie mamy sobie nic do zarzucenia, mamy dobrą opinię, to w momencie postępowania wyjdzie prawda. Niesłusznie oskarżonego obroni środowisko, w którym funkcjonuje.

Odpowiedzialność ciąży na szefie

Kiedy w dużej firmie pojawi się problem molestowania, uruchomione zostają specjalne procedury, wkraczają prawnicy, działy HR przekazują pracownikom instrukcje postępowania, oraz wskazówki. Co jednak z małymi, kilkunastoosobowymi firmami?
- Kluczową rolę ma tutaj do odegrania szef. Musi dawać dobry przykład, musi umieć rozmawiać z pracownikami o takich sprawach. Trzeba zacząć o tym mówić. I wygląda na to, że dzięki #metoo tak właśnie się stanie. Ruszyła lawina, społeczeństwo i przełożeni będą bardziej wrażliwi i świadomi problemu molestowania seksualnego - podsumowuje Bianca-Beata Kotoro.

DOSTĘP PREMIUM