W Polsce kobiety nie mogą czuć się bezpiecznie? 90 proc. miało doświadczenie z molestowaniem

Dlaczego milczą? To wstyd, myślenie typu: "jestem idiotką, którą to spotkało", "gdybym była mądrzejsza nie byłabym w tej sytuacji", "nie byłabym tak ubrana", "nie dałabym się zaprosić na drinka"...

Poruszającym w akcji #MeToo jest fakt, że kobiety zaczęły publicznie nazywać sprawców przemocy i opisywać sprawy związane z tymi złymi rzeczami, które spotkały je ze strony mężczyzn.

- To odwaga kobiet, które nie boją się teraz udostępniać, informować o tym, hasztagować, czy w pełni opisywać, choć spora część kobiet po prostu zamieściła tylko krótką informację - "ja też"- mówi Renata Durda, szefowa "Niebieskiej Linii", czyli Ogólnopolskiego Pogotowania Dla Ofiar Przemocy w Rodzinie.

Duża część kobiet opisywała swoje historie od słów: "Po raz pierwszy zdarzyło się to w podstawówce, a ostatni raz to było dwa dni temu, w tramwaju" - to było niezwykle poruszające. Czyli koszmar trwa latami

- mówiła Durda. - Od razu przypomina mi się sytuacja, którą opisały dziewczyn z Fundacji Ster. Przeprowadzały one badania dotyczące przemocy seksualnej wobec kobiet w Polsce i prezentowały je na specjalnej konferencji. Z tych badań wynikało, że ponad 90 proc. kobiet mówiło o doświadczeniach związanych z molestowaniem seksualnym, niekoniecznie związanym z bezpośrednim kontaktem, czyli gwałtem czy tzw. innymi czynnościami seksualnymi, ale np. molestowaniem słownym, ocieraniem się. I goście tych konferencji oraz przedstawiciele mediów komentowali, że nie może to być prawda, że to musi być zła metodologia badań, bo to niemożliwe, żeby jakiś problem dotyczył tak dużej populacji kobiet- opowiadała Renata Durda.

Żeby przetrwać, żeby przeżyć

Według kierowniczki "Niebieskiej Linii", w akcji #MeToo ważne jest też to, że te kobiety, które pisały o tych zdarzeniach, to nie były to jakieś obce osoby, ale znane: siostra, koleżanka z pracy, bliska znajoma.

- Ktoś, kogo ja autentycznie znam i nigdy nie podejrzewałam, że to ją spotkało - mówiła Durda. - Dla kobiet była to też informacja, że wiele kobiet miało takie doświadczenia, ale nie rozmawiały o tym ze sobą, bo się wstydziły. Do tej pory milczały. I publicznie, i prywatnie.

Wiele osób nie rozumie tego, dlaczego kobiety milczały do tej pory

- To jest wstyd - wyjaśniała Durda. - Wstyd przed przyznaniem się, zderzeniem z myślą typu: "jestem tą idiotką, którą to spotkało", "gdybym był mądrzejsza nie byłabym w tej sytuacji", "nie byłabym tak ubrana", "nie dałabym się zaprosić na drinka" - mówiła ekspertka. 

- Umiemy zareagować na zwykłego złodzieja, który chce nas okraść, a nie umiemy na tego jednego faceta, który przekracza granice? - pytała Agata Kowalska, gospodyni "Analiz" w radiu TOK FM.

- Bo przekracza granice w takiej sferze, która jest niesłychanie wrażliwa, niesłychanie delikatna - mówiła Durda podkreślając, że w zwykłej kradzieży brak drugiej płaszczyzny. - Molestowanie natomiast łączone jest w świadomości z podrywaniem, z niewinnym flirtem, choć w rzeczywistości zupełnie nim nie jest. To dotyczy sfery seksualności, bardzo delikatnej, bardzo intymnej. To obszar, który łatwo daje się straumatyzować i wówczas budzą się te, typowe dla traumy, reakcje: żeby uciec czy się bronić, trzeba mieć jakiś przypływ adrenaliny, tymczasem tu ofiara często zastyga, nie ma dostępu do mocy, własnej sprawczości. Organizm zamiera. Żeby przetrwać, żeby przeżyć. 

Całej rozmowy posłuchasz tutaj:

DOSTĘP PREMIUM