Będą skarżyć do Trybunału? Ciche przepchnięcie kolejnej ustawy oburzyło Solidarność

- Zostaliśmy zignorowani jako partnerzy społeczni. To niedopuszczalny absolutnie tryb legislacji, kwestionujący zupełnie istnienie Rady Dialogu Społecznego - mówił reporterowi TOK FM rzecznik Solidarności Marek Lewandowski.

NSZZ Solidarność zastanawia się nad możliwością zaskarżenia do trybunału konstytucyjnego ustawy znoszącej limit 30-krotności składek do ZUS. Nowe regulacje, proponowane przez PiS, zostały błyskawicznie przyjęte przez sejm, na początku grudnia (prawdopodobnie 6go) trafią pod obrady senatu. To nie tak powinno wyglądać.

- W tej chwili analizujemy kwestię, czy nie zostały złamane zasady legislacji, bo to kwalifikowałoby się pod skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Ta analiza się jeszcze nie zakończyła - mówi rzecznik Solidarności Marek Lewandowski.

Po co Rada Dialogu?

Lewandowski dodaje, że projekty rządowe powinny z mocy ustawy trafić do Rady Dialogu, w tym przypadku tak nie było.  - Zostaliśmy zignorowani jako partnerzy społeczni, zupełnie wyłączeni z możliwości dyskutowania o tym rozwiązaniu, niedopuszczalny absolutnie tryb legislacji, kwestionujący zupełnie istnienie Rady Dialogu Społecznego.

Zmiana ma dotyczyć około 350 tys. najlepiej zarabiających Polaków. Składki do ZUS od pensji po przekroczeniu 30-krotności średniej krajowej, mogą chwilowo dać wyższe wpływy do budżetu, ale jednocześnie mogą zadziałać destrukcyjnie na obciążone dodatkowymi kosztami firmy. Kolejną konsekwencją zmiany może być rozchwianie systemu emerytalnego, gdy pracownicy płacący znacznie większe składki, będą dostawać gigantyczne emerytury

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM