"Szydło może i stanie przed Trybunałem Stanu, ale ta instytucja jest bezradna"

Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który upublicznił dokumenty ze śledztwa w sprawie nieopublikowania przez premier wyroku TK, był dziś gościem audycji Agaty Kowalskiej w TOK FM.

- Dokumenty z umorzonych spraw podlegają upublicznieniu. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy dotyczą funkcjonariuszy publicznych. Zależało mi, żeby opinia publiczna dowiedziała się, jak przebiegało śledztwo w sprawie niedrukowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego - mówił Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w audycji Agaty Kowalskiej w TOK FM. - Dlaczego nikt nie przesłuchał Beaty Szydło? Dzięki tym zeznaniom widać, że jest bezpośrednio odpowiedzialna za te decyzje. Dziwne więc, że prokuratura nie przesłuchała kluczowej w sprawie osoby - argumentował.

Wraz z udostępnionymi przez Szweda dokumentami, powrócił polityczny spór o to, czy Beata Szydło miała prawo odmówić publikacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw na początku 2016 roku.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka wraz z kilkoma innymi organizacjami złożyła w zeszłym roku zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez premier Beatę Szydło. Ich zdaniem, premier nie miała kompetencji do podważania wyroku Trybunału i nadużyła swoich uprawnień.

Czytaj też: Będą skarżyć do Trybunału? Ciche przepchnięcie kolejnej ustawy oburzyło Solidarność

Prokuratura nie zgodziła się wtedy z taką argumentacją i odmówiła wszczęcia śledztwa. Organizacje złożyły zażalenie do sądu. Po decyzji sądu do śledztwa jednak doszło, ale zostało szybko umorzone.

Na prośbę Marcina Szweda, Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga udostępniła zarówno postanowienie o umorzeniu śledztwa, jak i protokoły z zeznań kluczowych świadków w sprawie. Jolanta Rusiniak, prezes Rządowego Centrum Legislacji zeznała: " Pani Premier poleciła mi, abym nie kierowała sprawy do zredagowania i ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Polecenie otrzymywałam każdorazowo przy okazji wydawania przez Trybunał kolejnych orzeczeń". Z zeznań Rusiniak wynika również, że w czasie największej eskalacji politycznego sporu o Trybunał Konstytucyjny Beata Szydło "przejęła osobiście kompetencję związaną z wdrażaniem dyspozycji o skierowaniu orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego do publikacji".

W praktyce konsekwencji raczej nie będzie

Uderzające jest, że choć kluczowi świadkowie zeznali, że to premier osobiście poleciła nie drukować wyroków Trybunału Konstytucyjnego, prokurator nie przesłuchał szefowej rządu.

Pojawiły się nawet opinie, że premier może stanąć przed Trybunałem Stanu.

Odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu jest czysto teoretyczna, to jest instytucja dysfunkcjonalna.

- Jeżeli kiedykolwiek dojdzie do skazania kogoś przez Trybunał Stanu, to takie orzeczenie może być potem kwestionowane. Ponadto, sędziowie TS są nierzadko politykami - ocenił Szwed. - Uważam, że kompetencje Trybunału Stanu należy przenieść do Sądu Najwyższego - dodał.

Marcin Szwed nie liczy też, że sprawą ponownie zajmie się prokuratura. - Postępowanie jest zakończone. Organizacje pozarządowe, które złożyły wniosek do prokuratury, zgodnie z prawem mogą złożyć zażalenie tylko jeżeli prokuratura odmówi wszczęcia postępowania. Zażalenie nie obejmuje umorzenia - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM