On walczył wczoraj na komisji jak lew. "Będziemy mieli autorytaryzm"

Zakończone wczoraj prace nad zmianami w sądownictwie, prowadzone przez Komisję Sprawiedliwości i Praw Człowieka, surowo ocenił jej wiceprzewodniczący Wojciech Wilk z PO.

- Fatalnie napisane projekty, jeden wielki prawny galimatias. To jest psucie polskiego wymiaru sprawiedliwości i demokracji - komentuje Wojciech Wilk w audycji Jacka Żakowskiego w TOK FM.

Trzydniowe obrady komisji sprawiedliwości zakończyły się w czwartek o 21 30. Zagłosowano za uchwaleniem projektu Andrzeja Dudy wraz z kilkudziesięcioma poprawkami PiS. W środę w Sejmie odbędzie się drugie czytania tego projektu.

Ponowne prace nad ustawami o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa były konieczne po wetach Andrzeja Dudy do dwóch ustaw uchwalonych latem przez parlament głosami Prawa i Sprawiedliwości.

Zmiany w sądownictwie proponowane przez PiS budzą ogromne kontrowersje, ich przeciwnicy określają je jako zamach na demokrację i niezawisłość sądów. Przez kraj przetoczyła się fala protestów.

Czytaj też: "Ziobro próbuje pokazać prezydentowi, gdzie jest jego miejsce". Co się dzieje na Komisji

- Podczas obrad komisji, posłanka Krystyna Pawłowicz na temat jednego z artykułów nawet powiedziała wprost, że jest niekonstytucyjny, ale i tak za nim zagłosuje. Jest to świadome złamanie prawa. Politycy PiS mają konstytucję gdzieś - ocenia Wilk.

- Oba projekty są niezgodne z Konstytucją, oznaczają upolitycznienie Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Sędzia Sądu Najwyższego stanie się w zasadzie pracownikiem prezydenta. Będzie ubezwłasnowolniony. Efekt tego wszystkiego będzie taki, że będziemy mieli ustrój autorytarny . Nie mam co do tego żadnych wątpliwości - przestrzega polityk PO.

Wojciech Wilk widzi nadziei w ewentualnych wetach prezydenta. - Jeżeli coś zawetuje, to tylko dlatego, że było niezgodne z politycznym dealem między nim a Jarosławem Kaczyńskim, a nie dlatego, że coś jest niezgodne z konstytucją - prognozuje.

Równie krytycznie poseł ocenia prace komisji nadzwyczajnej oceniającej zmiany w kodeksie wyborczym. - Ucisza się opozycję, nie dopuszcza się ekspertów, merytoryczne wnioski są odrzucane, nie ma zgody na wysłuchanie publiczne, obraduje się w nocy - podsumowuje.

Pokazuje też prosty mechanizm, który jego zdaniem wykluczy szanse na uczciwe wybory. - Załóżmy, że PiS majstruje przy wyborach. Będzie protest wyborczy. Rozpatrzy go Sąd Najwyższy, który... jest w rękach PiS. To koniec demokracji - tłumaczy.
Zdaniem Wojciecha Wilka, trzeba zbudować szeroki front opozycyjny i wygrać wybory. - Historia pokazuje, że ci, którzy majstrowali przy wyborach, na ogół przegrywali - dodaje.

Tak PiS chce zmienić reguły wyborów. Pięć najpoważniejszych obaw

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM