Paradoks: mamy własne kopalnie a importujemy coraz więcej węgla. Dlaczego? Steinhoff wyjaśnia

Czy górnicy wyjdą wkrótce na ulice? Dlaczego kupujemy węgiel za granicą? I jaki problem, skoro na rynku jest koniunktura? O polskim górnictwie mówił w EKG Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

Górnictwo jest w niezłej kondycji, ceny węgla są bardzo wysokie, niedawno znów poszybowały w górę, za 3 kwartały branża będzie miała ponad miliard 700 milionów zysku netto.

- To świetny wynik, natomiast niewystarczająco szybko przebiegają procesy restrukturyzacji - mówił  były premier. - To jest wielki problem, nie tyle górnictwa co rządzących, że wiele rządów uśpionych dobrą koniunkturą na rynku węgla zapominało o tym, że zarządy spółek muszą być przygotowane również na czasy gorsze, bo wahania na rynku surowców są rzeczą oczywistą i występująca permanentnie. Wydaje mi się, że zmiany w górnictwie nie przebiegają wystarczająco szybko. Trzeba myśleć o reorganizacji pracy, redukcji kosztów stałych, które w górnictwie są bardzo wysokie. Górnictwo wymaga też dużego dystansu od polityki i populizmu - mówił Steinhoff.

Zaklinanie rzeczywistości

Zdaniem byłego ministra gospodarki były rządy, które restrukturyzowały górnictwo w sposób odpowiedzialny.

- To są trudne działania, szczególnie w odbiorze społecznym i trzeba mieć tego świadomość. Odnoszę wrażenie, że od dłuższego czasu ten element populistyczny w świecie polityki jest coraz mocniejszy - podkreślił były  minister. - Zaklina się rzeczywistość, zwracałem na to uwagę jeszcze w czasach poprzedniego rządu, że nie wolno tego robić. Nie można fraternizować się ze związkowcami w atmosferze balu na Titaniku, bo zaraz potem okaże się, że górnictwo jest w fatalnej kondycji.

- Teraz jest w lepszej - zwrócił uwagę prowadzący audycję Maciej Głogowski.

 Ale lepsza kondycja górnictwa to nie jest wynik reform, czy skutecznego cięcia kosztów a wzrostu cen węgla na rynkach światowych. Trzeba myśleć co będzie, gdy te ceny spadną

- mówił Steinhoff dodając, że w Polskiej Grupie Górniczej, w skład której wchodzą bardzo trudne kopalnie, stałe, leżące pod silnie zurbanizowanymi terenami, występuje nadkoncentracja górniczych zagrożeń, co przekłada się na koszty. Trzeba pamiętać, że górnictwo wymaga inwestycji, a państwo nie może wciąż dokładać - mówił były wicepremier.

Jest lepiej, więc jest gorzej

- Nie oceniam pozytywnie modelu górnictwa, który występuje teraz - dodał były premier. - Jedna potężna grupa górnicza, która koncentruje większość wydobycia węgla. Tą  grupą bardzo ciężko się zarządza, bo jej właścicielami są konkurujące na rynku energii elektrycznej spółki elektroenergetyczne. Nie jest to rozwiązanie na dłuższą metę racjonalne. Zdecydowanie zdrowszy model jest taki, że to rentowne kopalnie są w strukturze spółek elektroenergetycznych (np. w spółce Enea jest kopalnia Bogdanka) - wyjaśniał Steinhoff.

Nie każdy musi się interesować górnictwem. Teraz słyszymy, że jest ponad półtoramiliardowy zysk, a zaraz potem, że węgiel sprowadzany jest do Polski.

- I będziemy go sprowadzać go coraz więcej - zaznaczył Steinhof. - Trzeba brać pod uwagę fakt, że nie buduje się nowych kopalń. Przez ostatnich 20 lat nie zbudowaliśmy ani jednej, natomiast zlikwidowaliśmy ich wiele. Tylko w czasach rządu Buzka zlikwidowaliśmy 13 kopalń całkowicie i 10 częściowo. 23 kopanie zostały wyeliminowane ze względu na trwałą nierentowność i nie powstała w to miejsce żadna inna. W tej chwili importujemy jakieś 7, 8 milionów ton węgla, eksportujemy koło pięciu. Polska ma deficyt węgla kamiennego.

Budujemy nowe bloki elektrowni w Opolu, Kozienicach, zwiększamy zużycie energii elektrycznej i nic nie wskazuje na to, by Polska była samowystarczalna jeśli chodzi o dostawy węgla. Chyba, że koniunktura na węgiel utrzyma się przez wiele lat a ceny będą długo bardzo wysokie. Co jak wiadomo, nie jest możliwe.

- Skoro czeka nas taka, a nie inna przyszłość, że węgla zza granicy będziemy potrzebowali jeszcze więcej, a inwestycji w nowe kopalnie na razie nie ma, to czy górnicy, czyli ta grupa zawodowa, która dotąd wywiera duży nacisk na rządzących, będzie miała coraz mniejszy wpływ na polityków? - pytał Maciej Głogowski.

- Politycy często wygłaszają o górnictwie opinie zupełnie oderwane od rzeczywistości, mamią tych związkowców obietnicami, które nie są zupełnie osadzone w realiach ekonomicznych. Tymczasem trzeba mówić górnikom prawdę. Zbyt mocno szanuję tę grupę zawodową, bym mógł ich kłamać. Uważam, że populizm, który kwitnie obecnie na politycznej scenie, nieodpowiedzialność przy przedstawianiu programów wyborczych, umizgiwanie się do różnych grup zawodowych, brak szacunku do ekonomii... to niestety jest chocholi taniec. Winniśmy górnikom szacunek, który nie objawia się populizmem. Utrzymanie miejsc pracy w górnictwie wymaga istotnych reform, poprawiających kondycję branży. Polska, jako kraj Unii Europejskiej, nie ma żadnej możliwości udzielania pomocy publicznej kopalniom bez naruszania przepisów prawa unijnego - podkreślił były wicepremier.

Górnicy będą mieli wpływ na politykę w stopniu takim, na jaki politycy im pozwolą

puentował Steinhoff dodając, że jeśli wciąż będziemy myśleć o górnictwie w sposób życzeniowy, bez uwzględniania ekonomii, to znajdziemy się w kłopotach, a trzeba pamiętać, że górnictwo jest w trudnej sytuacji, bo warunki górniczo-geologiczne w większości kopalń są fatalne. 

Całą rozmowę znajdziecie w podkaście

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM