Standardy czasowe w kolejkach do lekarza? "Bez współpłacenia niewiele się zmieni"

"Dobrze, że zaczynamy dyskutować o standardach czasowych leczenia. Są one konieczne, a w wielu systemach opieki zdrowotnej są normą" - mówiła w TOK FM Katarzyna Sabiłło, z fundacji Lege Pharmaciae

O samym pomyśle pisaliśmy w piątek. Prezes NFZtu, Andrzej Jacyna, powiedział reporterowi TOK FM Michałowi Janczurze, że skoro skoro jest więcej pieniędzy na służbę zdrowia, to pacjent powinien coś z tego mieć. - Powinny być zapisy, które zagwarantują pacjentowi, że dane świadczenie będzie zrealizowane w - powiedzmy - 6 miesięcy - mówił prezes Jacyna.

- Bardzo się cieszę, że zaczynamy mówić o tzw. standardach czasowych - mówiła w audycji TOK FM "Analizy" Katarzyna Sabiłło, prezes fundacji "Lege Pharmaciae". - My jako fundacja mówiliśmy o tym już dawno temu. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że każdy pacjent wymaga innego czasu oczekiwania na świadczenie. Tylko świadczenie wykonane w określonym czasie jest należycie efektywne.

Zanim gwarancje najpierw standardy

Ekspertka dodawała, że wszystko to powinien ocenić lekarz, który z drugiej strony może przecież uznać, że w przypadłości, która u jednego pacjenta będzie wymagała interwencji najpóźniej za 2 miesiące inny chory będzie mógł poczekać bez uszczerbku na zdrowiu np. rok. Jak podkreślała: ustalenie takich standardów czasowych jest możliwe, choć i chorób, i możliwych stanów pacjentów jest całe mnóstwo.

Sabiłło przypominała, że temat "gwarancji czasowych" wziął się stąd, że spodziewamy się przypływu do budżetu NFZ dodatkowych funduszy na leczenie. Warto jednak zwrócić uwagę, iż oprócz ograniczonej ilości pieniędzy na świadczenia, publiczna służba zdrowia ma też inne ograniczenia: np. sprzętowe czy kadrowe. Zdaniem prezes Sabiłło warto zatem powrócić do koncepcji współpłacenia za leczenie tak, by część świadczeń mogła być realizowana np. przez prywatne placówki.

Standardy czasowe są powszechne w innych systemach opieki zdrowotnej. I konieczne. Musimy bowiem odwrócić myślenie: istotą rzeczy nie jest bowiem ochrona finansów NFZ, tylko myślenie o tym, jak pomóc pacjentowi

- mówiła Sabiłło.

- A czy czasem nie powinno być tak, żeby pacjent zawsze dostawał świadczenie po prostu od ręki? Lekarz najczęściej mówi: "im szybciej tym lepiej" - pytała prowadząca rozmowę Agata Kowalska

- Pacjent i lekarz powinni mieć jasno określone: ile, wg standardu, powinno się maksymalnie czekać na określone świadczenie: 3 miesiące czy, powiedzmy, 5 lat - mówiła Sabiłło. - Wówczas jeśli okazałoby się, że w kolejce do publicznej opieki zdrowotnej nie ma dla pani miejsca, ale standard czasowy stanowi, że maksymalny okres oczekiwania to 3 miesiące, ma pani prawo iść do placówki prywatnej, tam zapłacić i skierować wniosek o zrefundowanie tych kosztów, na zasadzie podobnej do dyrektywy transgranicznej w Unii Europejskiej.

- To oczywiście tylko zestaw pomysłów, bo myślę, że w tej audycji nie uda nam się skonstruować idealnego systemu - mówiła prezes Sabiłło - najważniejsze, i dobrze się stało, że zaczynamy o tym rozmawiać. Jednak jeśli równolegle nie będzie dyskusji o współpłaceniu: czy to na zasadzie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, czy też dopłacania przez pacjentów z własnej kieszeni żadna istotna zmiana w kwestii czasu oczekiwania na świadczenia się nie powiedzie.

Co jeszcze mogłoby mieć wpływ na efektywne skrócenie kolejek?

Także wynikająca ze standardu czasowego inna zasada: jeśli standard przewiduje np. czteromiesięczne oczekiwanie, a pacjent nie będzie chciał tyle czekać i na własną rękę skorzysta ze świadczenia prywatnie, wówczas nie będzie miał prawa do refundacji z publicznych pieniędzy.

Warto pamiętać o jeszcze jednym: słyszymy o propozycji prezesa NFZ. Dzierżycielem pieniędzy jest jednak Ministerstwo Zdrowia.

- Resort ten, niezależnie od tego, która partia rządzi, od zawsze był przeciwny standardom czasowym - mówiła Sabiłło. - Ponieważ ministerstwo wspólnie z NFZ nie muszą wobec ich braku borykać się z problemem: kiedy pacjentowi zwrócić za zabieg wykonany za własne pieniądze, a kiedy tego nie robić. Teraz czas oczekiwania jest nie wiadomo jak długi a możliwość odzyskania pieniędzy wydanych na samodzielne leczenie jest praktycznie zerowa - puentowała prezes fundacji "Lege Pharmaciae".

Całej rozmowy wysłuchasz tutaj:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (53)
Standardy czasowe w kolejkach do lekarza? "Bez współpłacenia niewiele się zmieni"
Zaloguj się
  • Jan Staszic

    Oceniono 10 razy -6

    Jak ma byc placenie to powinny wejsc indywidualne polisy medyczne na rynek krajowy i pelna odplatnosc za studia medyczne dla studentow kierunkow lekarskich.
    Wtedy lekarzem moglby zostac ten kto ma pieniadze a nie ten kto tylko chce je zarobic w ten sposob na krzywdzie pacjentow!

  • facio60

    Oceniono 8 razy -4

    Jest kilka prostych sposobów na dofinansowanie służby zdrowia:
    1) Wprowadzić np. kwartalną opłatę za korzystanie z lekarzy w wysokości 10,00 zł.
    Podobne opłaty funkcjonowały przez kilka lat w Niemczech i spowodowały:
    - spore przychody kas chorych (było to 10,00 EUR/pacjenta/kwartał)
    - mniejszą liczbę osób w poczekalniach . Wiele osób, zwłaszcza starszych, traktuje pójście do lekarza jako swego rodzaju wypełnienie czasu.
    2) Wprowadzić odpłatność za dzień pobytu w szpitalu - może też np 10,00 zł.
    To pokryje koszty jedzenia i korzystania z mediów. Składki na ZUS służą sfinansowaniu opieki medycznej a nie innych potrzeb, za które normalnie płacimy (jak jesteśmy w domu to za jedzenie musimy sami płacić a za wodę i prąd też, więc czemu w szpitalu nie).
    Nawet tak bogate Niemcy mają taką opłatę nie refundowaną przez kasy chorych.

    To wszystko są niemałe pieniądze i leżą na ulicy. Alternatywą jest podniesienie składek na ZUS wszystkim, także tym, którzy nie nadużywają wizyt u lekarza.

  • swobodan1

    Oceniono 4 razy -2

    Lekarze rezydenci - raus nach Berlin !

  • facio60

    Oceniono 6 razy -2

    Nie rozumiem także, dlaczego wszyscy mamy zrzucać się na ratowanie chodzących po górach, którym zachciało się wspinaczek nieadekwatnych do umiejętności. Łażących w japonkach czy szpilkach po szlakach, nie zwracających uwagi na zagrożenia lawinowe itp. Akcje z użyciem śmigłowca, transport rannych przez wykwalifikowaną ekipę a potem pobyt w szpitalu to ogromne pieniądze, które można by przeznaczyć na skomplikowane operacje, które wykonuje się po wieloletnim oczekiwaniu ze względu na brak środków. To są rażące zaniedbania polityków, którzy nie widzą jak takie sprawy daaaaawno temu zostały rozwiązane w BOGATYCH państwach.

  • Magda Izbicka

    0

    Ja jestem zadowolona z lux medu , szybko moge sama umówić wizytę w portalu pacjenta, sprawdzić dostępność lekarzy , zajrzeć w wyniki itp. Jest to bardzo wygodne, a na wizyty czekam na prawdę krótko.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 0

    Neolberlna dojarka bez dna dojenie i odwieczny neoliberalny cud galilejski zamiany wina w wode. Uspolecznianie kosztow i kapitalizacja zyskow cudosnie znikajace pieniadze i rosnace koszty cos na ksztalt koncowki PRL gdzie produkcja rosla a polki pustoszaly. Republikanska idea regulacja+kadry, a raczej kolejnosc kadry+regulacja jest jedynym wyjsciem z tego paprzacego sie 66 mld przedsiewziecia. Prace konceptualne nad rozwiazaniami ktore uzdatnia system jak sadze trwaja i mam nadzieje iz PIS jeszcze przed wyborami podejmie konieczne decyzje do zmiany systemu na brytyjski i choc we wszystkich systemach wystepuje prywata i zatory i dlugie terminy to jednak w GB mozna dostac sie do lekarza bedac cpunem na bezrobociu bo przeciez o dostepnosc tu chodzi wyrastajaca z chrzesciajnskiego umilowania czlowieka i tego na szczycie i tego na dnie upadku sil zyciowych.

  • 174pit

    Oceniono 2 razy 0

    A najlepiej zlikwidować w ogóle służbę zdrowia. Odzyskane w ten sposób pieniądze dać kościołowi, a ten - za niewielkie "co łaska. Ludzie dają co najmniej 50 zł" - będzie się modlił permanentnie za zdrowie tych co uiścili i przedstawili zaświadczenie od proboszcza, że uczestniczą w coniedzielnej mszy.

  • semigetuza

    Oceniono 1 raz 1

    w dziale "sluzba zdrowia" jest totalny burdel. Nikt nic nie wie. Na start powinno się zrobić spis z natury i raz na zawsze zezlomowac te setki urzadzen, które już nigdy nie zadzialaja, zlikwidować mase innych srodkow trwałych, odciazyc ten pion ze zbędnych nieruchomości wciskanych "na sile" przez władze samorządowe w ramach "inwestowania w sluzbe zdrowia" i wykonać jeszcze kilka innych prostych dzialan ueralniajacych rzeczywisty stan materialny służby zdrowia. Ale tego nikt nie zrobi ze strachu przed rzeczywistoscia, lepiej zyc w swiecie fikcji - i nam, pacjentom i władzy.
    Co do odplatnosci, powinien być wprowadzony koszyk swiadczen negatywnych. W koszyku powinny znaleźć się świadczenia, za które czesciowo lub w pełni odplatnosc ponosi pacjent. Z obecnie płaconej składki powinny być realizowane swiadczenia przekraczajace możliwości finansowe Polaka-Szaraka. Np. zabiegi onkologiczne, przeszczepy, endoprotezy itp.
    Trzeba jasno powiedzieć, ze na wszystko ze skladek nas nie stać.
    Rownolegle trzeba zlikwidować KRUS lub podnieść skladki zdrowotne płacone przez beneficentow KRUS do poziomu ZUS-owskiego. Podniesc dyskusje o srodkach przeznaczanych przez budżet na utrzymanie KK. sama religia w szkolach to koszt około 6mld złotych rocznie. Zlikwidowac uprzywilejowanie wszystkich zwiazkow wyznaniowych w Polsce w zakresie oplat podatkowych za nieruchomości, zwolnienie z cel itp. Powiedziec jasno, ze albo religia, albo zdrowie, wybor należy do Polakow.
    Na pocztatek powinno pomoc

  • mer-llink

    Oceniono 1 raz 1

    Słuszne jest stwierdzenie w tekście:
    ".......o standardach czasowych leczenia. Są one konieczne, a w wielu systemach opieki zdrowotnej są normą..."
    U nas norma nie są. Gamonie od zarządzania pieniędzmi w NFZcie (WIELKIMI!!!! naprawde WELKIMII!!!!) nie potrafia , "nie umią"< nie chca sie nauczyć. I marnotrawia nasze pieniądze. Bo to nie ich pieniądze - a NASZE, czyli z ich perspektywy NICZYJE.
    I zasze wtedy [odnosza bredzonka n.t. "dopłat" przez pacjentów.
    Oswiadczam: w systemie zarzadznia finansami łuzby zdrowia nie potrzeba dodatkowych pieniędzy (a tym bardziej dodatkowych wpłat od pacjentów), aby roztropnie wystandaryzować oczekiwania na leczenie, czas kolejek itd. Potrzeba natomiast fachowców od zarzadzania przepływami pieniędzy - OGROMNYCHH!!! - w systemie ochrony zdrowia. Tych nie ma: sa patentowane lenie, albo wyjatkowo nieutalentowani osobnicy, albo doktrzynerzy polityczni, którzy na synekurach (obecnie PiSu) potrafią zrobic każde głupstwo.
    Wara od ekstra pieniędzy od pacjentów!!!
    Weźcie sie, biurokraci NFZu i MinZdrowia, do poracy. Normalnej, logicznej, wytężonej pracy...
    O zadnym współpłaceniu nie ma mowy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX