O tym skutku zmian w KRS i SN się nie mówi. A będzie miał wpływ na nasze portfele

Zmiany w ustawach o sądownictwie i KRS będą miały wpływ na gospodarkę naszego kraju - uważa Jarosław Gugała gość Mikołaja Lizuta

- Tu, w naszym grajdołku możemy sobie ustalać różne standardy, ale w świecie cywilizowanym, do którego Polska wciąż należy i do którego aspiruje, występuje tzw. trójpodział władzy, czyli niezależność sądów i wymiaru sprawiedliwości od władzy i polityki. Łamiąc tę zasadę narażamy się na to, że to zostanie zauważone i po raz kolejny zostanie wytknięte - tak Jarosław Gugała, gość TOK FM skomentował zmiany w ustawach o sądownictwie i KRS. - I nie da się żadnymi zmianami personalnymi w Radzie Ministrów tej sprawy przysłonić - dodał. 

- Nikt w Europie nie będzie patrzył na skład Rady Ministrów w Polsce, natomiast wszyscy będą patrzyli na to, czy my spełniamy podstawowe zasady, które są fundamentem funkcjonowania liberalnej demokracji czy krajów wolnorynkowych, bo to oczywiście dotyczy również gospodarki - ocenił gość Mikołaja Lizuta. - Nie można mieć zdrowej gospodarki w kraju, w którym jest podejrzenie, że sądy są podporządkowane władzy, że nie są niezawisłe i można na nie wpływać- dodał Gugała.

Czy jeśli ludożerca je nożem i widelcem, to jest to postęp? - Jarosław Gugała o zmianach w sądownictwie

- My możemy dyskutować, władza może mówić, że nie ma żadnego problemu, ale dla świata ten problem jest i świat o tym na pewno nie zapomni - ocenił dziennikarz. 

Po czorta zmieniać?

- Skoro na to pudrowanie demokracji nikt się na świecie nie nabierze, to po co Mateusz Morawiecki na stanowisku premiera? W co gra Kaczyński? Dlaczego nie on sam, dlaczego nie lubiana Szydło? - dopytywał Lizut.

- Ja w ogóle nie rozumiem, nie jest to jasne nawet dla wiernych zwolenników PiS - odpowiedział Gugała. - Decyzja zupełnie nielogiczna, bo przecież przedstawia się nam Beatę Szydło wciąż jako eksperta, jako wspaniałego premiera. Jerzy Duda z "Solidarności" mówił dzisiaj, że Szydło to najlepszy premier w wolnej Polsce po 1989 roku! No więc skoro mamy najlepszego premiera, skoro jest tak wspaniale, jak mówi władza, to po czorta zmieniać?

Nie zmienia się koni podczas przeprawy przez bród". To się robi przed lub po, ale nie na środku rzeki

- To wszystko jest nielogiczne. Myślę, ze wynika z przyczyn, których nikt nie chce w jasny sposób powiedzieć, a powodów których możemy się chyba domyślać, np. po mowie ciała pani premier. Widziałem, jak wchodziła na ostatnie spotkanie
ze swoimi ministrami i każdemu podała rękę, z wyjątkiem Mateusza Morawieckiego, którego zgrabnie ominęła - powiedział Gugała.

Jej szefem został jej podwładny

- Decyzja zapadła za jej plecami, a ona sama była przekonywana, że tej zmiany trzeba dokonać, bo być może była zmęczona i miała już dosyć. Natomiast obiecywano jej, że pojawi się w jej miejsce kandydat, którego nikt nie może zakwestionować, czyli Jarosław Kaczyński. Ona prawdopodobnie na to się zgodziła. Potem okazało się, że premierem, jej szefem, będzie jej podwładny. Czyli tak naprawdę została wyrzucona jak osoba, która się na to stanowisko nie nadaje. Zdumiewające jest też to, że podobno tam było głosowanie i na 33 osoby tylko dwie czy trzy osoby nie zgadzały się z tym, że trzeba zmienić premiera - dodał gość Mikołaja Lizuta.

Strach obcego kapitału

- Ale to już są sprawy marginalne - podkreślił Gugała. - Najważniejsze jest to, że niezależnie od tego, kto w Polsce rządzi, kraj miał szanse na rozwój, żeby umacniał się w demokracji, którą przecież wywalczyliśmy niespełna 30 lat temu. Natomiast wszyscy eksperci, polscy profesorowie prawa, byli szefowie TK, oni wszyscy podkreślają jednoznacznie - zmiany, które się dzieją, którą proponuje Prawo i Sprawiedliwość, są bardzo niebezpieczne i mogą spowodować nadmierny wpływ na wymiar sprawiedliwości - dodał dziennikarz.


Dopytywany o szczegóły, wyjaśnił: - Bez niezawisłych sądów, do których się można odwołać, nikt np. nie będzie chciał u nas inwestować, bo do kogo będzie miał się odwołać w przypadku jakiegoś konfliktu? Co, jeśli dla międzynarodowej firmy konkurencją będzie spółka skarbu państwa? Taka firma będzie się zwyczajnie bała i grosza tu nie zostawi, bo wie, że nie ma szans, że to się źle skończy, że warunki konkurencji są nierówne. I Mateuszu Morawiecki, który tworzy wizję rozwoju gospodarczego w Polsce, musi zdawać sobie z tego sprawę.

Całej rozmowy posłuchacie w podkaście:

DOSTĘP PREMIUM