"Bańka spekulacyjna albo absolutne szaleństwo". Ekspert o wybuchu miłości do kryptowaluty

- Ostatni raz coś podobnego zdarzyło się w 2011 roku, kiedy obawiano się, że Grecja wyjdzie ze strefy euro. Tylko wtedy wszyscy sprzedawali, a dziś wszyscy kupują. Bitcoiny - mówił w TOK FM ekspert finansowy Tomasz Jaroszek.

Kryptowaluty to prawdziwy fenomen. Dzięki nim ogromne pieniądze wędrują poza obiegiem klasycznym obiegiem finansowym. Nie potrzebne są banki, biura inwestycyjne. To co dzieje się wokół najbardziej znanej kryptowaluty - wprowadzonego w 2009 roku bitcoina - to wyjątkowe zjawisko. Bo to dziś chyba najbardziej opłacalna inwestycja. Żeby mieć 1 bitcoina trzeba zapłacić co najmniej 50 tys. zł.

- Od początku roku urósł 17-krotnie, to wzrost 1700 proc Ostatnio przeczytałem, że gdyby na koniec roku bitcoin stracił nawet 80 proc., to ten kto kupił walutę na początku roku, i tak zarobił 100 proc. - mówił w TOK FM ekspert finansowy Tomasz Jaroszek, autor bloga doradca.tv.

Jak ocenił, jeśli fenomen najbardziej znanej kryptowaluty zestawić z znanymi od dawna instrumentami finansowymi, np. akcjami czy obligacjami,  "to wzrost centy bitcoina wygląda jak klasyczna bańka spekulacyjna albo jakieś absolutne szaleństwo".

- Ostatni raz coś takiego na giełdach widziałem w 2011 roku - ale w drugą stronę. Wtedy trwała  paniczna wyprzedaż, bo Grecja miała opuścić strefę euro. I wszyscy sprzedawali. A w ostatni czwartek platformy inwestycyjne się zawieszały, bo każdy chciał kupię choć kawałeczek bitcoina - powiedział Jaroszek w rozmowie z Karoliną Głowacką.

"Inwestowanie to ryzyko"

Mało kogo stać, by inwestować w tak drogą kryptowalutę. Ale według gościa TOK FM, warto obserwować, to co dzieje się na giełdach, które obracają bitcoinami. - To jest jakiś fenomen pieniędzy, które wędrują poza klasycznym obiegiem finansowym.

Wzrosty na poziomie 1700 proc. muszą przemawiać do wyobraźni. Ale nie można zapominać, że inwestowanie to zawsze ryzyko.Bo stracić można nawet na tym, co przez dziesiątki lat uznawano za najbardziej bezpieczne. - Okazało się przecież, ze nawet kraje mogą zbankrutować, więc niebezpieczne jest nawet inwestowanie w obligacje państwowe - przypomniał Tomasz Jaroszek.

W lipcu wspólny komunikat-ostrzeżenie dotyczące inwestowania w "wirtualne" waluty wydały NBP i Komisja Nadzoru Finansowego.

- Dochodziło już do sytuacji, że giełdy obracające kryptowalutami były celem ataków hakerów. Pieniądze tam zainwestowane po prostu znikały i wtedy nie ma się do kogo zwrócić - ostrzegł doradca finansowy.

15-20 tys. dolarów z 1 bitcoina to jeszcze nic. Ile może kosztować najbardziej znam wirtualna waluta? Posłuchaj rozmowy Karoliny Głowackiej z Tomaszem Jaroszkiem:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM