"Minęło zaledwie 13 lat, a coś, co wydawało się niemożliwe, stało się faktem" [PRZYSZŁOŚĆ PRACY]

Według oksfordzkich badań czterdzieści kilka procent zawodów może zostać zautomatyzowanych. Jakie będą tego konsekwencje? O zmianach na rynku pracy opowiadał Edwin Bendyk z tygodnika "Polityka".

Wychodzimy z założenia, że jest to moment kluczowy i rewolucyjny. Przemiany, które teraz zachodzą być może spowodują, że za kilka dekad model gospodarczy i społeczny będzie bardzo różny od tego, który znamy. Będziemy się zastanawiać, jak zmieni się definicja pracy i jak to wpłynie na nasze życie. Które zawody znikną, a jakie powstaną? Czy i jaką pracę będą wykonywać za nas roboty? - to pytania, które będziemy stawiać w cyklu "Przyszłość Pracy" na antenie Radia TOK FM.

Czy zastąpią nas roboty?

Według oksfordzkich badań czterdzieści kilka procent zawodów może zostać zautomatyzowanych. Jakie będą tego konsekwencje? - pytała prowadząca program Agnieszka Lichnerowicz.

- Żeby zrozumieć, jak to szybko się zmieniają się rynek pracy i jak słabą mamy wyobraźnię, podam jeden przykład, który możemy właśnie teraz obserwować - odpowiedział publicysta.

W 2004 roku pojawiła się analiza, wskazująca na zawody, które ze względu na swoją złożoność nie będą podlegały automatyzacji - jednym z tych zawodów miał być zawód kierowcy. W tym miesiącu w stanie Arizona samochody bezzałogowe firmy Waymo, czyli tego odprysku Google'a, dostały zezwolenie na poruszanie się w ruchu miejskim

- opowiadał.

Zauważył, minęło zaledwie 13 lat, a coś, co wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Co ciekawe trudniejsze nawet niż kwestie technologiczne było przejście formalnych procedur, żeby te auta mogły w jeździć w normalnym ruchu.

- Jakie będę konsekwencje? Tu dopiero się otwiera puszka Pandory - stwierdził Bendyk zastrzegając, że trzeba bardzo ostrożnie czytać takie prognozy. Jak przypomniał, niedawno w brytyjskim tygodniku "Nature" ukazała się analiza tych właśnie prognoz przyszłości zawodów. Wynika z niej, że z 90 procent zawodów związanych z księgowością, które miały zniknąć, faktycznie zniknie jakieś 10-15 procent.

- Okazuje się, że zawód księgowego w nowoczesnej firmie to nie tylko przepisywanie cyferek z rubryki do rubryki, ale ileś międzyludzkich kontaktów i interpretowanie pewnych sytuacji, czego na razie maszyny jeszcze nie potrafią - mówił publicysta.

Zwrócił też uwagę, że są funkcje i zadania, które mogą wykonywać maszyny, bo podlegają algorytmizacji i to na pewno będzie prowadziło do znikania zawodów. Jednak równocześnie coraz większy nacisk będzie się kładło na nacisk relacyjny, bo z tym maszyny sobie najsłabiej radzą.

Czy będzie praca?

- Czytałam, że w Stanach Zjednoczonych już 40 procent pracowników nie ma miejsca pracy - pytała dalej prowadząca program Agnieszka Lichnerowicz.

- Sama definicja miejsca pracy ulegnie zmianie. Zgodnie z danymi Komisji Europejskiej jeden na sześciu pracowników wykonuje teleprace albo jakąś formę telepracy. Będzie się też zmieniać to czym jest sama praca i odchodzić od takiego myślenia, że to jest fizyczna obecność w jakimś miejscu. Technologia już teraz umożliwia nam "odmiejscowienie". Ileś zadań możemy wykonać np. już jadąc do pracy - przekonywał Bartosz Otachel z Komisji Europejskiej w Polsce.

Jak zwrócił uwagę Bendyk praca ma charakter coraz bardziej rozproszony i pracownicy nie tworzą już grup nacisku jak tworzyło np. dwadzieścia tysięcy robotników pracujących w Ursusie.

Z dwudziestoma tysiącami robotników musiała się liczyć nawet władza totalitarna, a z dwudziestoma tysiącami pracujących po domach telemarketerów nie musi się liczyć nikt

- punktował publicysta.

Co z przepisami regulującymi pracę?

- Nie ma co liczyć, że państwo samo z siebie te kwestii wyreguluje. Już Adam Smith pisał, że już ponad 200 lat temu problem była naturalna dysproporcja szans między pracodawcą a pracownikiem. Będzie elita, które ze względu na swoje wyjątkowe kompetencje będzie mogła stawiać warunki na rynku pracy, ale co z resztą?- zastanawiał się Bendyk.

Już teraz wiemy, że nie wszyscy będziemy mieć wyższe wykształcenie i to już sprawia, że musimy pomyśleć o całych rzeszach, które nie zbudują swojej przewagi na rynku pracy.

Zwrócił jednak uwagę, że nie musimy koniecznie wzorować się na krajach Zachodu, bo kraje "doganiające" też mogłyby być dla nas inspiracją. - Te z Ameryki Łacińskiej czy Azji, gdzie ma miejsce teraz wiele ciekawych eksperymentów. - Oni też musieli się rozstać ze złudzeniem, że kopiując pewną drogę rozwoju osiągnął ten sam model, co kraje rozwinięte. Trzeba na nowo stworzyć sposób myślenia i o pracy, i o gospodarce - ocenił Bendyk.

W Radiu TOK FM rozpoczęliśmy cykl rozmów pod hasłem "Przyszłość pracy", przygotowany we współpracy z Przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Polsce. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM