Polacy nie interesują się zmianami w sądownictwie? Studenci prawa nie znają ich dokładnie...

W Polsce dużo mówi się zmianach w ustawach o KRS i Sądzie Najwyższym. W związku z tym nagle okazało się, że w kraju mamy samych ekspertów w tej dziedzinie. My natomiast postanowiliśmy zapytać prawdziwych przyszłych ekspertów prawa o proponowane zmiany.

Odwiedziliśmy Wydział Prawa Uniwersytetu Marii Curie - Skłodowskiej w Lublinie. Rozmawialiśmy z grupą studentów IV roku prawa, którzy będą pisać prace z prawa konstytucyjnego (z reguły nie chcieli podawać nazwiska). Większość mówi wprost, że prezydenckie projekty ustaw o SN i KRS nie są dobre i można mieć do nich sporo zastrzeżeń. Gdy pytamy jednak o szczegóły, jest już nieco gorzej. Widać, że wiedzę ogólną o projektach mają, ale niektórzy – w ogóle do nich nie zajrzeli. Choć oczywiście są wyjątki.

Projekty niekonstytucyjne?

- Przyznam szczerze, że nie znam dokładnie treści tych ustaw, ale wydaje mi się, że nie są do końca zgodne z Konstytucją. Ustawy idą w złym kierunku. Podporządkowują wszystko pod partię rządzącą. I nie chodzi wcale o to, by ludziom było lepiej, ale o to, by przepisy były tak skonstruowane, żeby władzy rządziło się lepiej - ocenia jedna ze studentek, Magda.

Podobne zdanie ma jej kolega z uczelni, Piotr Kozioł. Mówi, że ustawy absolutnie nie są konstytucyjne i z całą pewnością nie przyspieszą i nie ułatwią procedur sądowych, bo nie ma w nich ani jednego artykułu, który wpłynąłby na szybkość postępowania. - Jest to zwykła wymiana kadrowa - krytykuje. Ma też zastrzeżenia do proponowanej przez  prezydenta skargi nadzwyczajnej. W jego opinii nie jest to uproszczenie postępowania, tylko gwarancja wieloletniej tułaczki po sądach, bo wiele osób będzie się chciało odwołać od wyroku sprzed 10 czy 20 lat. A to oznacza, że nie będzie pewności prawa.

Takie same uwagi ma też Aleksandra. - Te ustawy na pewno nie skrócą i nie ułatwią postępowań sądowych – wprowadzają chaos w sądownictwie. Jako osoba młoda, powiem szczerze, że już przestałam się tym interesować. To jest nie do ogarnięcia - podsumowuje.

Kolejny ze studentów, Bartek przekonuje, że celem partii rządzącej jest upolitycznienie  sądownictwa w Polsce. Ustaw jeszcze nie czytał, ale nie podoba mu się, że zmiany odbywają się w sposób rewolucyjny, a nie ewolucyjny, w dodatku "w jedną noc".

Wśród studentów prawa są co prawda zwolennicy wprowadzanych przez rząd przepisów, ale nie spotkaliśmy ich wielu. - Zmiany w tych ustawach zadziałają, moim zdaniem, na korzyść obywateli. W Sądzie Najwyższym pojawi się Izba Dyscyplinarna, w mojej ocenie ważna, bo dostrzegam niedociągnięcia wśród sędziów - mówi Mateusz. - Jednak, moim zdaniem, gdy spojrzeć na to szerzej, to ustawy wprowadzają dezorganizację i chaos - zauważa.

Polityka w Krajowej Radzie Sądownictwa?

Studenci sceptycznie odnoszą się do zmian w KRS. - Nie popieram tego, by większość członków KRS wybierali politycy – oni będą się kierować wyłącznie swoimi względami, a nie doświadczeniem sędziów - zauważa Magda. Dominik idzie krok dalej i twierdzi, że środowisko prawnicze powinno samo o sobie decydować.

- A pomysł rządzących dotyczący wyboru większością 3/5 głosów? To rozwiązanie nietrafne. Bo przecież, jeśli jakiś kandydat nie zostanie wybrany większością 3/5, to potem wybór ma być zwykłą większością. Dla mnie jest to śmieszne - zaznacza student.

Nasi rozmówcy nie śledzą jednak politycznych wydarzeń na bieżąco. - Oglądałem posiedzenie Sejmu, ale nie wiem, na jakim etapie w tej chwili są prace nad tymi ustawami - stwierdza Piotr.

Odwołanie I prezes SN

Jeśli chodzi o odwołanie Małgorzaty Gersdorf, studenci analizują tę sytuację na dwóch poziomach.- Jest zasada trójpodziału władzy i równowagi między tymi władzami, dlatego – moim zdaniem – odwołanie I prezes SN byłoby dużą ingerencją władzy ustawodawczej we władzę sądowniczą - uważa Piotr.

Z drugiej jednak sama Gersdorf nie ma wśród studentów dobrych notowań. - Nie oceniam dobrze działań prof. Gersdorf, nie popieram jej udziału w protestach, ale moim zdaniem, odwołanie jej jest wręcz atakiem na władzę sądowniczą. Parta rządząca chce na siłę przepchnąć swoje pomysły, a nie powinniśmy tak szybko wszystkiego zmieniać. Czy to zgodne z Konstytucją? Ciężko stwierdzić, bo Konstytucja nie jest do końca precyzyjna, ale moim zdaniem – nie jest - tłumaczy Mateusz.

Przyszłość zawodów prawniczych w Polsce

Studenci w przyszłości będą tworzyli polską palestrę. Zmiany w ustawach są więc kluczowe dla ich przyszłej kariery zawodowej. Czy nie boją się, że pracę znajdą tylko osoby związane z konkretną opcją polityczną? - Czy prawnikom będzie trudniej? Zależy to od znajomości i od tego, jaki mają kręgosłup moralny. Jeśli kręgosłup im na to pozwoli, będzie im prawdopodobnie nawet łatwiej – wystarczy zadzwonić do znajomego posła, jest wyrok i koniec sprawy. Ci, którzy się nie dostosują, tym na pewno będzie trudniej - ironizuje Piotr Kozioł.

Dominik prognozuje, że jeśli ktoś nie będzie miał jakichś układów w partii rządzącej, to będzie bardzo ciężko, szczególnie prokuratorom i sędziom. Boi się, że niezależność nie będzie mieć znaczenia, jeśli minister sprawiedliwości będzie miał szerokie kompetencje i coś mu się nie spodoba.

- Boję się, że dojdzie do tego, że trzeba będzie podporządkowywać się nie tylko prawu, ale też władzy; że trzeba będzie się wpasowywać w jej działania albo przemilczeć pewne sprawy. A tak nie powinno być - tłumaczy Magda.

Z kolei Bartek używa dużych słów, mówi o etosie zawodu prawnika, który w takiej atmosferze może po prostu upaść, a zaufanie do sędziów zostanie podkopane.

Studenci rzadko rozmawiają między sobą o zmianach w sądownictwie

- Raczej o tym nie rozmawiamy, to prawda. Już nie wiemy, jak to komentować, ciężko nam się nawet w tym połapać. Te zmiany idą tak szybko, w takim tempie. Dlatego raczej skupiamy się na naszych bieżących sprawach, studenckich - skarży się studentka.

Mimo że sami o tym nie rozmawiają, uważają, że to zatrważające, że nie toczy się żadna dyskusja na ten temat. A nawet jeśli już jakieś rozmowy są, to płytkie i krótkie. - Studia nie powinny polegać tylko na tym, że uczymy się przepisów – powinny też wyznaczać jakieś kierunki, pokazywać pożądane modele. A tego niestety trochę brakuje - tłumaczy Piotr

- Wśród młodych jednak wydaje mi się, że przeważają obecnie przedstawiciele prawej strony sceny politycznej. I jak ktoś ma inne poglądy, to się boi powiedzieć, żeby nie być odtrąconym, wyśmianym. A to jest złe, bo powinno się dyskutować. My rozmawiamy na studiach głównie o prawie, które już jest – a nie rozmawiamy o przyszłości. Niedobrze to wróży - dodaje Dominik.

 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM