To nie żart, choć lista grzechów w lokalnej broszurze bawi: wyścig szczurów, nadmierne bogacenie się

In vitro i hejtowanie w sieci to grzechy, z których trzeba się spowiadać - piszą autorzy lubelskiej gazetki "Ku wspólnocie". Powołują się przy tym na dokument z Watykanu, tyle, że takiego dokumentu... nigdy nie było.

Chodzi o gazetkę parafialną "Ku wspólnocie", wydawaną przez parafię św. Józefa w Lublinie. Ze swojej skrzynki na listy wyjęła ją pani Maria. Zajrzała do środka, a tu życzenia świąteczno-noworoczne na rok 2018, ale również - tabelka z listą grzechów ciężkich.

Byłam mocno zdziwiona i zaskoczona. Ta lista mnie rozśmieszyła, natomiast to jest tak naprawdę śmiech przez łzy, bo nawet nie staram się sobie wyobrazić, jak mogą czuć się osoby wierzące, które czytają, że in vitro jest grzechem

- mówi słuchaczka TOK FM.

Gazetka "Ku wspólnocie" jest wydawana w sześciu tysiącach egzemplarzy. - Ta tabelka z grzechami to ewidentnie ostrzeżenie dla katolików: przeczytajcie i uważajcie. W mojej ocenie, to jest takie podświadome działanie na wyobraźnię. I młodszych, i starszych, bo wiadomo, że jak taka gazetka będzie w domu, to może po nią sięgnąć na przykład nastolatek. Z ciekawości. I wyczyta, co wyczyta - mówi pan Robert, parafianin, który też dostał kościelne pismo. Jak dodaje, katolicy wiedzą, że Kościół jest przeciwny np. in vitro, ale czy to oznacza, że trzeba ich straszyć?

Jakie grzechy oprócz in vitro są na liście?

Z gazetki wynika, że są to m.in. antykoncepcja hormonalna, używanie antykoncepcyjnych wkładek domacicznych, seks pozamałżeński z osobami tej samej płci, oglądanie filmów pornograficznych, seks z użyciem przedmiotów takich jak wibrator czy dmuchana lalka. Na liście znalazło się też: sprzedawanie przez internet swojej cnoty, hejtowanie w internecie (obrażanie innych internautów, wyzwiska, oczernianie, dręczenie), oszustwa przez internet i telefon, apostazja, neopogaństwo, zanieczyszczanie środowiska, eksperymenty genetyczne, "wyścig szczurów" czy nadmierne bogacenie się.

Proboszcz parafii św. Józefa w Lublinie, a jednocześnie członek kolegium redakcyjnego parafialnej gazetki, ksiądz Adam Bab przyznaje, że lista nie zawiera wszystkich grzechów. - Trudno byłoby nawet wszystkie grzechy ciężkie zebrać na jakąś zamkniętą listę - mówi ksiądz. Zgadza się z argumentem, że samo wypisanie grzechów to za mało - powinien być przy nich szerszy komentarz dla wiernych, a tego zabrakło.

Zasady są od wieków takie same...

- Powinno być wyjaśnione, dlaczego takie czy inne zachowanie jest grzechem i czy jest grzechem ciężkim. Zasady dotyczące tego, że jakieś zachowanie jest grzeszne, są od wieków w Kościele takie same, one się nie zmieniają. Natomiast pod wpływem rozwoju cywilizacyjnego, gospodarki, kultury zmieniają się ludzkie zachowania i relacje, które w świetle tych samych zasad będą ocenione jako złe - dodaje proboszcz.

- Przez to, że w tej tabeli jest tylko numeryczne wyliczenie tych grzechów, rodzą się groteskowe pytania. Choćby o to, czy seks pozamałżeński z osobami odmiennej płci, jest dozwolony. A seks pozamałżeński w ogóle przecież jest grzeszny - mówi proboszcz. Jak dodaje, w komentarzu powinno się pojawić powiązanie pomiędzy nazwaniem jakiegoś grzechu po imieniu a jego związkiem z zasadami, które od lat obowiązują w Kościele.

Gdy pytamy, skąd wziął się pomysł na taką, a nie inną tabelkę w czasopiśmie dla wiernych, słyszymy, że powstała na podstawie dokumentu z Watykanu. - To pójście za dokumentem Penitencjarii Apostolskiej z 2008 roku, która w Kościele zajmuje się tymi sprawami - mówi proboszcz.

Czy rzeczywiście jest jakiś dokument z listą grzechów?

Ano właśnie. W tym cały problem. Kilka miesięcy temu w mediach rzeczywiście pojawił się taki news, który był wielokrotnie powielany i udostępniany. Tyle, że to fake news. Penitencjaria Apostolska ( najwyższy sąd w Kościele Katolickim, rozpatrujący sprawy sumienia, zwany inaczej Trybunałem Pokuty) wcale nie przyjęła żadnego dokumentu w tym zakresie.

Sprawdzał to ks.Przemysław Śliwiński, rzecznik Archidiecezji Warszawskiej. Przyznaje, że przejrzał dokumenty watykańskie, niczego takiego w nich nie ma, nie ma nowej listy grzechów. Owszem, po posiedzeniu Penitencjarii ukazał się wywiad z włoskim duchownym, regentem Penitencjarii, który mówił w nim o nowych grzechach społecznych. Tyle, że był to tylko wywiad, a nie żadne kościelne prawo - tymczasem nawet niektóre parafie w fake newsa uwierzyły. I przekazują listę grzechów dalej.

Dzieci z in vitro z bruzdą na czole? Kraśko emocjonalnie: Kto tak mówi, sam powinien walnąć się w czoło za takie bzdury

DOSTĘP PREMIUM