Polski interes narodowy. Z Unią, czy pełna suwerenność, jak w Korei Płn?

Obecnie o około 60 proc. naszego ustawodawstwa decyduje się w Brukseli, współdecydują o nim kraje członkowskie. Nie da się budować suwerenności przez odcięcie, eliminacje zewnętrznych wpływów.

Co to jest suwerenność? Jak i czy warto o nią realnie dbać? Gdzie są zagrożenia, ale prawdziwe, a nie polityczne czy wydumane i jak im się przeciwstawiać? Na te m.in. pytania odpowiadała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, socjolożka, dyrektorka programu Otwarta Europa w Fundacji im. Stefana Batorego.

Socjolożka zwróciła uwagę, że niedawno w przestrzeni publicznej odbyły się debaty dotyczące zagranicznego finansowania organizacji pozarządowych. - Debaty te momentami przeradzały się w nagonkę. Było w niej sporo głosów politycznych, ale też eksperckich, że może nawet trzeba odciąć całkowicie finansowanie takich organizacji, bo dostają one zagraniczne pieniądze, za które realizują zagraniczne interesy i tym samym następuje wtrącenie się, ingerencja w polskie życie polityczne i publiczne. A tak nie jest - powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.

W dzisiejszym świecie nie jesteśmy w stanie zrobić jasnego podziału - to są polskie pieniądze, a to zagraniczne. To są polskie interesy, a te np. niemieckie

Socjolożka przypomniała, że premier Morawiecki w swoim exposé również wspomniał o udziale kapitału zagranicznego w polskiej gospodarce i polskim interesie narodowym. - Zastanówmy się przez chwilę, które to są polskie interesy - powiedziała Pełczyńska-Nałęcz. - Jeśli rząd coś artykułuje, to są polskie interesy, jeśli polscy obywatele, zrzeszeni w organizacji lub nawet nie zrzeszeni, artykułują jakieś interesy, to są to polskie interesy? Co jeśli ta organizacja jest częścią większych międzynarodowych struktur, jak np. Kościół Katolicki w Polsce. To są to polskie interesy czy zagraniczne? Jeśli polscy piłkarze należą do zagranicznych związków sportowych, to czyje interesy reprezentują? Polskie czy nie? - pytała ekspertka.

Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że nie ma jasnego momentu. gdy interes nie jest polski lub gdy jest. - Jest duża część wspólna, gdzie te interesy się przeplatają. Podobnie jest z pieniędzmi. Pieniądze zarobione przez polskiego obywatela za granicą, to są polskie pieniądze? Polskie, bo polskimi rękami zarobione? A pieniądze zarobione przez zagranicznego inwestora, płacącego u nas podatki? A pieniądze europarlamentarzysty? To są polskie pieniądze? I czyje interesy ten polityk reprezentuje? 

Instrumentalne wykorzystywanie fałszywych założeń jest właściwością polityków i różnych działaczy. Moją rola jest pokazać jak rzeczywiście w dzisiejszym świecie jest, żebyśmy mając tę wiedzę, umieli budować, dbać o polską suwerenność. 

- Musimy zrozumieć, że nie ma czegoś takiego, jak dwie osobne pule pieniędzy,  polskich i  zagranicznych, czy też osobnych interesów, że to są nakładające się na siebie chmury oraz że te więzi łączące Polskę ze światem są bardzo głębokie - dodała  Pełczyńska-Nałęcz.

- Obecnie o około 60 proc. naszego ustawodawstwa decyduje się w Brukseli, współdecydują o nim kraje członkowskie. Nie da się budować suwerenności przez odcięcie, eliminacje zewnętrznych wpływów. Tego się nie da zrobić. Można oczywiście wyjść z Unii, tak jak Wielka Brytania o zrobiła, ale póki co, szacowane koszty tej decyzji, bo są wciąż liczone, to od 25 do 60 mld euro. Czy interes narodowy jest tego wart? To jest pytanie o cenę, jaką kraj chce zapłacić za izolację.

Dzisiaj najbardziej suwerennym krajem jest Korea Północna. I nawet ona nie jest jest całkowicie odizolowana. A jak się mają tam obywatele, jaka jest jakość i poziom życia  w Korei - świetnie wiemy.

Polski interes narodowy istnieje, ale jest to interes, który ma dużą część wspólną z interesami innych krajów. Pamiętajmy też, że interes narodowy, to nie interes danego kraju, ale też i obywateli tego kraju - a więc i organizacji, w których ci obywatele się zrzeszają. Dlatego mówiąc o suwerenności, mówimy suwerenności obywateli w ramach krajów oraz Unii. Obywatele Polski są też obywatelami UE i maja prawo artykułować swoje interesy w ramach Polski, ale również w interesie UE. Mają też mają prawo zrzeszać się w organizacjach międzynarodowych.

Smog nie jest rzeczą zamkniętą w granicach jednego kraju. Podobnie jak np. czystość Morza Bałtyckiego. Więc nie można powiedzieć np., że Polscy obywatele, którzy walczą o czyste środowisko w całej UE, reprezentują niemieckie, włoskie lub tylko polskie interesy.

Cała rozmowa w Magazynie TOK FN

"Chcemy weta! Za wolne sądy was rozliczymy"

DOSTĘP PREMIUM