Prof. Adam Strzembosz: Nawet represje mają swoją wartość

Prof. Adam Strzembosz został laureatem Nagrody im. Prof. Zbigniewa Hołdy, przyznawanej za walkę o prawa człowieka. Drugą równorzędną nagrodę dostał Ruch Obywatele RP. Zdaniem A. Strzembosza, obecna sytuacja w Polsce jest trudna, ale jest też wielkim wyzwaniem, bo zmusza nas do wyborów moralnych.

W ocenie prof. A. Strzembosza, to co dzieje się obecnie w Polsce jest wielkim wyzwaniem, bo jest możliwe, że za wybory moralne trzeba będzie płacić. - Jest szczególnie wielkim wyzwaniem w stosunku do sędziów - podkreślał profesor. Jak mówił, sędziowie mogą mieć teraz wiele wątpliwości i pytań, w tym m.in.:

- Jak ma się zachować sędzia Sądu Najwyższego, gdy niedługo większość w tym sądzie będą stanowiły osoby z powołania politycznego?

- Czy należy demonstracyjnie opuścić Sąd Najwyższy czy przeciwnie - trwać i próbować oddziaływać na jego atmosferę, na utrzymanie poziomu orzecznictwa i pozomu moralnego wydawanych orzeczeń?

- Jak się mają zachowywać kandydaci na prezesów sądów rejonowych, okręgowych, apelacyjnych? Jak mają szukać aprobaty we własnym środowisku?

Zdaniem prof. A. Strzembosza, w Sądzie Najwyższym, przy wyborze na stanowisko sędziego zabrakło bardzo istotnego elementu, jakim jest Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. - W innych sądach te zgromadzenia zostały. Czy należy je wykorzystywać również dla zademonstrowania protestu przeciwko łamaniu prawa i obowiązku sędziego, by był niezawisły? Czy kandydat na prezesa, do którego zwrócił się minister, ma prawo objąć tę funkcję bez aprobaty Zgromadzenia Ogólnego? W jaki sposób ma tę aprobatę uzyskać? Są różne środki - można na żądanie określonej grupy zwołać Zgromadzenie Ogólne. Ale można też wystawić puszkę tak, by każdy sędzia wrzucił do niej kartkę, czy życzy sobie by dana osoba była jego prezesem - mówił Strzembosz.

Drogowskaz dla ludzi uczciwych

Nestor polskiego sądownictwa mówił też w Lublinie o tym, jak powinien zachować się sędzia, gdy ktoś będzie próbował wpływać na jego orzeczenie. - Jeżeli prezes sądu czy przewodniczący wydziału będzie próbował rozmawiać z sędzią na temat konkretnej sprawy, to trzeba zawiadomić prokuratora i nadać temu odpowiedni rozgłos. Można bronić własnej niezawisłości, szukając oparcia w jakichś instytucjach, w jakimś zapleczu środowiska. Każdy ma szansę być przyzwoitym. Ja wierzę, że zdecydowana większość sędziów obroni swoją niezawisłość i gdy będą o nich pisać za kilkadziesiąt lat, to powiedzą, że polscy sędziowie dobrze spełnili swoje zadanie i zasługują na szasunek - mówił prof. Strzembosz.

Laureat Nagrody im. Prof. Z. Hołdy podkreślał, że mamy przed sobą okres trudnych wyzwań moralnych, które mają swoją wartość. - Nawet represje mają swoją wartość. Pamiętam jak w 1967 czy 1968 roku rozmawiałem z grupą studentów i byłem przerażony ich obojętnością na to, co się w kraju dzieje. I potem oglądałem tych studentów spałowanych w Warszawie. To była zupełnie inna młodzież. Sędziowie sprzed grudnia 2017 roku może będą inni niż sędziowie po grudniu 2017 roku, ale ci po grudniu, mam nadzieję, będą lepsi - mówił Adam Strzembosz.  Nagrodę dostał m.in. za to, że jak napisali wnioskodawcy - Łukasz Bojarski i Filip Wejman - "profesor Strzembosz jest teraz drogowskazem dla ludzi uczciwych i oddanych sprawom publicznym. Jest osobą, która w obecnych czasach stała się symbolem".

Odpór ludzi wolności

Na gali w Lublinie padły też inne ważne słowa. Były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński mówił m.in. o tym, jak ważna jest dziś nasza postawa. - Ważne, abyśmy wspólnie starali się o to, by dać odpór kroczącej kontrrewolucji - rewolucji przeciwko państwu prawa, państwu demokratycznemu. Chodzi o odpór w sposób charakterystyczny dla ludzi wolności - mówił Rzepliński, odwołując się przy tym do przyszłorocznych wyborów samorządowych. Apelował do obecnych na sali prawników i pracowników naukowych, by wziąć czynny udział w komisjach wyborczych.

- Szczególnie istotne jest to, aby każdy zgłosił się do komisji wyborczej. Ważne jest, abyśmy wzięli udział w tych wyborach w sposób czynny. Ważne, aby ci, którzy w przeszłości byli członkami komisji wyborczych, wzięli teraz udział w szkoleniu tych, którzy zgłoszą się do pracy w tych komisjach. To obowiązek obywatelski - mówił prof. A. Rzepliński. Zwracał również uwagę m.in. na to, że członkowie komisji muszą dokładnie wiedzieć, jakie są zasady liczenia głosów (biorąc pod uwagę to, jak liczono je przy poprzednich wyborach).

Bronią państwa własnymi ciałami

Drugą nagrodę, równorzędną - obok tej dla prof. Strzembosza - dostał Ruch Obywateli RP. Ich kandydaturę zgłosiła redaktor Ewa Siedlecka. Jak mówiła, członków ruchu traktuje jako żołnierzy Konstytucji RP. - Są to żołnierze bez przemocy. Ten ruch jest tym, czego nam brakowało od początku rządów partii obecnie nam panującej - brakowało elementu obywatelskiego nieposłuszeństwa, które nie jest - jak twierdzą niektórzy - niczym ekstremalnym. Jest działaniem daleko mniej ekstremalnym niż to, co dzieje się w Polsce z demokratycznym państwem prawa. I jest rzeczywiście tym, co najwięcej obywatele mogą dać z siebie. Bronią Konstytucji, bronią państwa prawa własnymi ciałami - narażają się na fizyczny ból, na upokorzenie, stoją czasami po kilkanaście godzin w różnych porach roku, przypominając i będąc sumieniem. A ich protesty są mądre, poruszają te sprawy, które są w danym momencie najważniejsze i powinny być rozwiązane - uzasadniała Ewa Siedlecka.

Na scenie pojawiło się kilkudziesięciu Obywateli RP, na czele z Pawłem Kasprzakiem. - Źródłem ogromnej satysfakcji dla nas jest to, że po tak długim okresie rzeczywiście niemałego wysiłku zdjęliśmy z siebie łatę radykalnych oszołomów. I to jest dla nas najważniejsze. Cenne jest to, że dzisiaj ludzie w Polsce rozumieją, że nie można okazać bardziej poszanowania dla prawa i jego znaczenia niż wtedy, gdy żąda się wykonania prawa na sobie. Jesteśmy też dumni z tego, że doceniono nas za walkę o prawa człowieka, ponieważ to jest to, czym się zajmujemy i co stanowi istotę naszego ruchu - mówił P. Kasprzak.

Wygasić w sobie nienawiść

Przed galą Nagrody im. prof. Z. Hołdy odbyła się debata z udziałem m.in. prof. Ewy Łętowskiej, dr Adama Bodnara i prof. Marcina Matczaka. Dużo mówiono o roli edukacji i o tym, że powołujemy się w tej chwili na Konstytucję i jej wartości, a młodzi ludzie praktycznie tych wartości nie znają, a jeśli znają - nie do końca rozumieją. - Jeżeli mamy takie trudne momenty, to nie możemy być w tych trudnych momentach znudzeni sytuacją, bo pogoda jest nie taka jak trzeba, bo mamy inne zajęcia. Może nie ma żadnej szansy, ale w tym momencie trzeba przynajmniej pokazać, że wierzymy w wartości konstytucyjne - mówił RPO, dr Adam Bodnar.

"Nauczyciele, zaszczepiajcie w młodych wartości konstytucyjne"

Prof. Ewa Łętowska zaapelowała z kolei do nauczycieli, by na co dzień pielęgnowali cnoty konstytucyjne. - Bo nikt nam niczego za damo nie da. Tak jak w swoim czasie Fryderyk Wielki stawiał na nauczycieli w państwie pruskim, to ja myślę, że u nas też należałoby wzywać nauczycieli do walki o to, by zaszczepiać wartości konstytucyjne - mówiła, zwracając się do jednej z nauczycielek. Ewa Łętowska.

"Musimy zaproponować społeczeństwu kontr-program wartości, idei"

Konstytucjonalista, prof. Marcin Matczak zwrócił m.in. uwagę na elementy drobnej nienawiści, które pojawiają się w wypowiedziach przedstawicieli tych, którzy krytykują obecną władzę. - Musimy wygasić w sobie tę nienawiść, bo w naszym dialogu publicznym jest ona coraz silniejsza. A przekonanie, że MY chcemy postawić na swoim - to też osobowość autorytarna. Nienawiść zaślepia. Dlatego musimy lepiej zrozumieć sytuację, z którą mamy do czynienia - dowodził prof. M. Matczak.

- Nie jest tak, że duża część naszego społeczeństwa potraciła zmysły i powinna się udać do psychiatry. Jednym z elementów tego, że ludzie popadają w zachwyt nad autorytaryzmem jest brak idei w przestrzeni publicznej. I jeśli ludzie zagubieni idą za wodzem, który obiecuje im poprawę ich sytuacji, a my mówimy "Zwariowaliście? Nie idźcie za tym wodzem", to to zupełnie nie działa, bo to jest dla nich jedyna nadzieja, żeby za nim pójść. My musimy znaleźć kontr-program wartości, idei, za którymi ci ludzie pójdą - dowodził prof. M. Matczak.

Zdaniem profesora, dla młodych ludzi wolność jest rzeczą oczywistą. - Mówi się, że jednym z czynników szczęścia człowieka jest udział w pewnej misji, która jest ważniejsza niż jego życie, posiadanie pewnego rodzaju celu. Czy my dajemy ten cel? Nie wydaje mi się. Wydaje mi się, że zamiast proponować alternatywne wartości, my zwalczamy wartości władzy - mówił prof. Matczak. - Jesteśmy skupieni na krytyce, na mówieniu "Nie chcemy tego", natomiast na rynku idei nie mamy niczego innego do sprzedania - podkreślał prawnik - konstytucjonalista.

Posłuchajcie też:

"Trump ma problemy i postanowił zalicytować bardzo wysoko. Skutki mogą być ogromne"

DOSTĘP PREMIUM