Książka to świetny prezent dla dziecka. Podpowiadamy, jak ją wybrać

Dobór literatury jest szczególnie odpowiedzialnym zajęciem dla osoby, która jest pośrednikiem między książką a dzieckiem, ale ta odpowiedzialność spoczywa nie tylko na barkach kupującego, ale również księgarza

- Prof. Grzegorz Leszczyński, guru literatury dziecięcej i młodzieżowej w Polsce mówi, że księgarz, który poleca książkę nijaką, powinien się z tego wyspowiadać. 

- Ja bym poszła dalej - żartowała Katarzyna Jacobson księgarka. - Takim księgarzom powinno sie odbierać prawo do wykonywania zawodu i ganiać na bosaka po śniegu przed gwiazdką! Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy dzieci są przebodźcowane i nie czytają z nudów, jak my.

My czasem czytaliśmy z nudów, ta książka sama wchodziła do rąk, bo co mieliśmy innego robić? Oglądać po raz dziesiąty "Czterech Pancernych"? A teraz dzieci obecnie są przebodźcowane, nadmuchane jak balon, od nich się wszystko odbija. Jeśli dostaną kiepską książkę, zrażą się na resztę swoich dni. Więc polecając książkę dla dziecka, szczególnie dla takiego, które dopiero zaczyna samo czytać, możemy albo począć czytelnika, zarazić go, wciągnąć go do tej wymierającej rasy czytających, albo możemy sprawić, że on więcej do książki nie zajrzy. Więc wybór książki to kluczowa sprawa- mówiła księgarka.

Jedna znakomita z morza dobrych

W wielu rodzinach książka, jako gwiazdkowy prezent,, to wciąż pozycja obowiązkowa. - Nie kluczowa, nie najważniejsza, ale obowiązkowa. Książka musi być. Często jest to prawdziwe książkobranie, bo i ciocia, i babcia, i potem jest co czytać. 

Jacobson dodała, że teraz jest trudniej z wyborem . - Kiedy moje dzieci były małe, sukcesem było dopadnięcie jakiejś pozycji ze swojego dzieciństwa, jakiegoś klasyka, jakiejś nowości i człowiek w ogóle się cieszył, że coś zdobył. W tej chwili nie jest to kwestia wyboru między dobrą, a kiepską. To kwestia wybrania jednej książki z morza znakomitych. Ale takiej, jaka będzie pasowała do tego dziecka

Karolina Głowacka zauważyła, ze dzieci są różne. - Co to znaczy dla dziecka siedmioletniego? Przecież te dzieci, choć w jednym wieku, są różne, mają różne predyspozycje, zainteresowania czy percepcję. 

- Nie ma uniwersalnego schematu, choć pewne generalizacje są. Dziecko może być bardzo różne, może być bardzo inteligentne, błyskotliwe, może być chłonny wiedzy, ale ma z czytaniem techniczny problem, za to jego kolega, choć nie ma głębszych zainteresowań, a czyta znakomicie i przychodzi mu to z łatwością. Dla takich dzieci rzeczywiście musimy dobrać zupełnie różne książki - odpowiedziała Jacobson.

Dodała, że błędem bibliotekarzy i księgarzy jest np, że przychodzi do nich wyrośnięty 9-latek i wybiera sobie książkę z dużymi literami, taka prostą, a oni na to, "nie bierz tego, to nie dla ciebie, ty powinieneś wziąć poważniejszą". A on widzi ten natłok małych literek, rezygnuje i z biblioteki ucieka.

Czasem musimy przymknąć oko na to, że dziecko jeszcze nie czyta "Anny Kareniny", tylko błahe książki, pozwólmy na to. Niech się rozczyta, niech to czytanie będzie przede wszystkim przyjemnością.

- Jeśli wtłoczymy za ambitnie na początek, będzie źle, zaś jeśli dziecku chłonnemu damy jakąś głupotkę, to też pójdzie to nie w tę stronę. To naprawdę musi to być zindywidualizowany dobór - tłumaczyła Jacobson.

Jak znaleźć dobrą książkę

- To jest już matematyczna zależność i Nobla temu, kto wymyśli na to wzór. Im mniejsza powierzchnia księgarni, tym większa wiedza księgarza na temat książek - powiedziała księgarka. - A jeśli ta księgarnia będzie bardzo malutka, to jest szansa, że za ladą stoi właściciel, a to oznacza, że to człowiek pełen pasji i książki sprzedaje nie dlatego, że zarabia, ale dlatego, że to uwielbia. Wie, co sprzedaje, bo te książki czyta. Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale w naszym środowisku jest sporo osób, które literaturę dziecięcą czyta dla własnej przyjemności, więc się na nich zna - podkreśliła Jacobson.

Od jakiegoś czasu wydawcy postawili na ilustracje. - Mnóstwo jest książek dla dzieci, które już na pierwszy rzut okaz wyglądają fantastycznie. - Mamy genialnych grafików w kraju, przeglądam taką książkę, a tu nagle , na 30 stronie, jakaś totalna głupota, która sugeruje np. nierówności lub wartości, których nie chciałabym przekazywać bliskim sobie dzieciom - zauważyła Karolina Głowacka.

- Z jednej strony dzieci są zalewane potokiem informacji i kompletnie nad tym nie panujemy, choć to się przekłada an różne wartości i wiemy, że to się dzieje. A od książki wymagamy nagle, by dokładnie mówiła naszym językiem.

A może to może dobrze, że dziecko poznaje świat w inny sposób? Dzięki dziadkom poznaje je na inny sposób. Dzięki rodzicom jeszcze na inny. Każdy dodaje coś od siebie, niech i książka coś własnego doda.

. Może to nie do końca się odnosi do wartości, ale nie kastrujmy do końca tych książek, bo kastrujemy przy okazji mózgi naszych dzieci. - powiedziała Jacobson. - Tymczasem one są mądrzejsze niż myślimy. Pozwólmy więc im myśleć i mieć wątpliwości.

Księgarka dodał, że dobrze jest, jeśli mamy już dziecko samo czytające, również przeczytać tę książkę. - Są np. książki Jacqueline Wilson o nastolatkach i czytając te książki, a potem rozmawiając na ich temat, możemy krytykować ich postępowanie, nie krytykując przy okazji własnego dziecka czy jego znajomych. Nie robimy wycieczki osobistej tylko rozmawiamy o literaturze - dodała Jacobson.

Dobry kryminał dla dzieci

Można odnieść wrażenie, że niektórzy myślą, iż trzeba kupować dzieciom książki wyłączni edukacyjne. A literatura, to gdzieś na boku. - rzeczywiście mamy boom, jesli jeśli chodzi o literaturę non-fiction dla dzieci, Polska ma tu wręcz wielkie zasługi na skalę światową. Mamy wylew dużych, pięknych książek, np. z wydawnictwa Dwie Siostry, książki takie jak np. "Pszczoły" Piotra Sochy, które stoją w każdej, szanującej się księgarni. Mamy nagrody, światowe tłumaczenia, i takie książki to rzeczywiście super prezent i dzieci są dumne z posiadania takiej pozycji. To nie jest mały, biedny prezent, to jest wypasiony prezent. Ona swoje kosztuje, ona wygląda i ona przyciąga dziecko. To atrakcyjne wejście w edukację i też trochę artystyczne. Teraz te wszystkie poradniki czy atlasy, stały się książkami artystycznymi. To już nie jest zdjęcie plus opis,to są małe dzieła sztuki - tłumaczyła Dacobson.

- Nie zapominajmy jednak o fabule, o książce jako rozrywce - dodała. - Mamy autorów ambitnych, ale mamy też takich, których trzeba wciągnąć - na przykład komiksy lub kryminały dla dzieci. Ogromne wrażenie robią na dzieci książki z serii "Biuro detektywistyczne Lassego i Mai". Pamiętam takiego zupełnie niezainteresowanego 9-latka, którego babcia wręcz siła postawiła przed regałem, kupiła mu na siłę ten dziecięcy kryminał, a on za jakiś czas sam przyszedł, wysłupał swoje oszczędności skarbonkowe na następna część. Co Zassało go. Musiał wiedzieć, jak to się wszystko skończy, co będzie w kolejnych częściach. Ta seria poczęła wielu czytelników- podkreśliła Jacobson.

Czy bać się komiksów?

- Pamiętam jak moja mama załamywała ręce, że ja czytam komiksy, "Thorgala" najbardziej. Wtedy komiks był traktowany z przymrużeniem oka. W tej chwili mówimy już: powieść graficzna. Dla dzieci otoczonych obrazem, komiks to jest pomost pomiędzy literą, a obrazem. Skoro ewolucyjnie opracowaliśmy w głowie umiejętność przekształcenia liter w obrazy, w inne światy, bo litery są portalem do innego świata, to komiks trochę to ułatwia, to okres przejściowy.

Lepszy jeden komiks, niż pięć ambitnych książek od cioci, upchniętych potem na półkach i nigdy nie skonsumowanych

Naprawdę ci, którzy pochłaniają komiksy, staną się czytelnikami. Komiksy są droższe niż książka, ale komiks jest czytany bardzo wiele razy - dodała księgarka.

Wojna i uchodźcy

Czy unikać książek poruszających trudne tematy, jak wojna, smierć, choroby, czy uchodźcy? Niektórzy twierdzą, że powinno się omijać. - Uważam, że to potworna bzdura, kastrowanie książek i chowanie dziecka pod kloszem - odpowiedziała Jacobson. Uważam, że książki powinny pokazywać, różne kolory życia, by dziecko poznały te aspekty, i np. uczyło się tolerancji do pewnych rzeczy w swoim otoczeniu.  Jeśli się nawet u nas nie zanosi na rozwód, to żeby umiała rozumieć koleżankę, która przychodzi do szkoły nieprzygotowana, bo jeden tydzień mieszka z mamą, drugi z tatą i nie wie, gdzie są jej zeszyty... na ten temat też jest świetna książka - "Dziewczynka z walizkami".

Pamiętajmy też, by nic nie robić na siłę - dodała Jacobson. - często jest tak, że jest modny temat, to wylewa się morze książek na ten temat. Była Frida Kahlo, teraz jest Skłodowska. Fajnie gdy ważne tematy są przemycane. Np dorośli mają te skandynawskie kryminały, w których wątek kryminalny jest bardzo przy okazji, ale sporo dowiadujemy się o społeczeństwie. I jest taka seria dziecięcych książek z Norwegii gdzie pojawia się temat uchodźców, ale w tle. Pierwsza część nazywa się "Czy na wyspie grasują duchy i szpiedzy". Bohaterowie, odwiedzający jedną z wysp, znajdują dzieci uchodźców, które wypadły z transportu i na brzegu wyspy znalazły sobie schronienie. I nagle okazuje się, że te norweski dzieci, które na co dzień mają potężne problemy, takie jak to, że rodzice nie chcą im kupić modnych jeansów, dowiadują się, co to znaczy prawdziwe problemy - opowiadała księgarka.

- Spojrzeć na dziecko, które chcemy książką obdarować. Dostrzec jakie ma zainteresowania i ewentualnie trochę rozszerzyć te zainteresowania, ale nie narzucać. I pamiętać, że dobry księgarz zapyta, co dziecko czytało ostatni, co lubi, czym się zajmuje lub  co mu się podoba - podsumowała Jacobson.

Całą rozmowę wysłuchać można w podkaście

"Chcemy weta! Za wolne sądy was rozliczymy"

DOSTĘP PREMIUM