"Przyciąganie nieprzyciągniętych". "Kancelarię mebluje prezes". Publicyści ostro o Morawieckim

Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem Igora Tulei uchylił postanowienie prokuratury, ws. umorzenia śledztwa dotyczącego ubiegłorocznego posiedzenia Sejmu. Nowy premier skomentował decyzję sądu dość niespodziewanie: - Sędziowie mają prawo podejmować decyzję w oparciu o swój mandat niezawisłości - powiedział Mateusz Morawiecki.

Słowa premiera komentowali w Poranku TOK FM Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin z Wprost oraz Zbigniew Parafianowicz z Dziennika Gazety Prawnej. 

- To jest zupełnie nowa jakość po stronie PiS. Choć z drugiej strony to pokazuje, jak daleko w tym sporze zaszliśmy, skoro coś, co jest oczywiste, co jest jakimś standardem państwa demokratycznego wydaje nam się stanowiskiem godnym pochwały, docenienia - powiedział Parafinowicz.

- Jeśli chodzi o premiera Morawieckiego, to on lawiruje pomiędzy tym twardym elektoratem PiS, zwolennikami "tej naszej Beaty" i próbuje się do nich uśmiechać - te wszystkie niedawne akcje, choćby ostatnio w Brukseli, pokazanie twardej postawy Polski, mimo tego iż ma być twarzą pojednania z Zachodem. Czy ostatnia wypowiedź ws. Kociołka lub zmiany w KPRM. To wszystko ma być ukłonem w stronę elektoratu, który postrzega go jako "teflonowego Mateusza", pisowską wersję Donalda Tuska. A z drugiej strony jest granie na tej drugiej nóżce - granie ugodowego polityka, który musi przyciągać centrum. I tak chyba należy interpretować tę wypowiedź dotyczącą sędziego Tulei - skomentował publicysta DGP.

"Nikt go nie będzie lubił"

- Ja widzę inny problem Mateusza Morawieckiego - powiedział Jan Wróbel. - Beata Szydło, gdy zaczęła być premierem, miała wizerunek kobiety, której premierem kazał być Jarosław Kaczyński. I ona, wbrew ujadaniu publicystów, którzy jej nie lubili, nie traciła na tym. Bo ona weszła w rolę pani premier na tyle, na ile jej pozwolono. Natomiast Mateusz Morawiecki ma moim zdaniem wizerunek takiego Leszka Balcerowicza, to znaczy nieustawnego, lekko sfanatyzowanego na punkcie teorii w którą bardzo wierzy, którą chce przekuć w praktykę. Polskę postawić na nogi, dać jej dynamizm, którego ona nie miała od czasów Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. I w tym tym wizerunku nie mieści się np. uznanie autonomii nieudolnych ministrów, np. Szyszki. Co by zrobił Morawiecki, gdyby był premierem w czasie, gdy jego minister obrony narodowej wymyśla historię o uzbrojeniu za dolara? Pewnie musiałby zareagować. Tymczasem Beata Szydło nie musiała, wszyscy wiedzieliśmy, że nie jest po to by reagować w takich sprawach, że to Jarosław zdecyduje.

Kancelarię mebluje prezes

Nie zgodziła się z tym Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin. - Patrząc na zmiany w kancelarii nie jestem pewna, czy tak jest - powiedział publicystka. - Wszystko wskazuje, na to, że wizerunek, o którym mówisz, jest wizerunkiem byłym, choć takie nadzieje z Morawieckim wiązano - dodała.

- Pierwsze decyzje kadrowe są kastrujące, pokazujące, że tak naprawdę tę kancelarię mebluje prezes z Nowogrodzkiej, a nie Mateusz Morawiecki - dodał Zbigniew Parafianowicz. - Bo jak uzasadnić wprowadzenie zupełnie nieznanych ludzi oraz jednego, bardzo znanego, Marka Suskiego, który jest z krwi krwią, kością z kości z Nowogrodzkiej? 

- Myśląc o KPRM oraz o zmianach tam wprowadzonych, jeszcze przed decyzjami ,które zapadły wczoraj, przed oczami miało się te zastępy bankowców, tych technokratów, którzy pójdą z Morawieckim. Ten KPRM rozbiją w pył. Zbudują w końcu jakiś sprawny urząd, który się przebije przez ten bezwład państwa i zacznie normalnie funkcjonować jak należy. Tymczasem dostaliśmy skład - który ma zapewnić prezesowi podstawową liczbę informacji o tym, co się dzieje u premiera - podsumował publicysta DGP.

Cała rozmowa w podkaście

Kuriozalna wymiana zdań między Wielowieyską a rzecznikiem prezydenta

DOSTĘP PREMIUM