Nie wierzysz, że smartfon cię podsłuchuje? Przeczytaj to. A i tak kamera i mikrofon to jeszcze nic

Smartfony, smartwatche, Smart TV i inne. Wszystkie te urządzenia z kamerami, mikrofonami, innymi sensorami. Czy nas podsłuchują? Podglądają? Co im wolno? Na te pytania odpowiadał Marcin Maj z portalu Niebezpiecznik.pl, gość Karoliny Głowackiej.

- Nie tylko podsłuchują i podglądają, ale i wielowymiarowo profilują - podkreślił dziennikarz. - Sam smartfon ma więcej sensorów, niż tylko kamera i mikrofon. Mamy tu i czujniki ruchu, i kompas, i lokalizator GPS. Te urządzenia śledzą nasze życie w wielu wymiarach - dodał.

Mimo iż o tym wiemy, sami też nie zabezpieczamy się. - Ne wszyscy wyłączają np. WiFi, kiedy go nie potrzebują, choć to jeden ze sposobów śledzenia nas i to niekoniecznie przez osoby, które mają uczciwe zamiary - powiedział Maj. Dopytywany o szczegóły, odpowiedział: Ktoś może w miejscu, w którym się znajdujemy, udostępnić
fałszywy punkt dostępowy z siecią. Dostaniemy więc dostęp do internetu, z drugiej - to urządzenie znajdzie się między internetem, a nami i może podsłuchać wiele rzeczy. Do tego są to urządzenia dość tanie - można je kupić za kilkadziesiąt dolarów - dodał gość Karoliny Głowackiej. 

Marcin Maj podkreślił, że w takim przypadku znajdujemy się w obszarze podsłuchiwania złośliwego. - Tymczasem w samochodach coraz częściej znaleźć można urządzenia, które mają udzielić nam natychmiastowej pomocy, ale mogę też podsłuchiwać nas i przekazywać na nasz temat informacje producentowi auta.

Znam sytuację, w której omyłkowe wciśnięcie przycisku pomocy sprawiło nagranie czegoś, co zostało później wykorzystane w śledztwie przeciwko właścicielowi samochodu.

Święta ze szpiegiem

Ida święta, rodzice zakupili lub za chwilę zakupią zabawki dla dzieci. W ofercie znajdziemy nie tylko pluszowe misie, ale i urządzenia interaktywne, zabawki potrafiące mówić, a nawet odpowiadać na pytania dziecka. - A więc nagrywać i analizować tę informację. Takie zabawki mogą się łączyć okresowo z siecią. Czy za naszą wiedzą? Ile razy czytamy dokładnie dołączone do interaktywnej zabawki instrukcje, często zapisane drobnym druczkiem? - zapytał dziennikarz.

Dodał, ze musimy liczyć się z tym, że coraz więcej zabawek nie tylko jeździ, świeci i wydaje dźwięki, ale jest też w stanie zbierać informacje. - Jakiś czas temu był na rynku zabawek taki misio, z serduszkiem na piersi. Gdy się wciskało to serduszko, to on słuchał. I okazało się po jakimś czasie, że on nie tylko słucha tego, co mówią dzieci, ale również tego, co mówią rodzice, gdy dziecko się np. przytuliło do nich, tuląc jednocześnie misia.

Takie dane nie tylko trafiają czasem na jakieś serwery, ale mogą też być źle zabezpieczone

- podkreślił Maj.

Ja, ty i serwis

Sporo mówiło się niedawno o tym, że serwisy typu Facebook podsłuchują nas przez mikrofon i gdy o czymś rozmawiamy. - W przypadku Facebooka to plotka i to, że Facebook słucha nas cały czas jest nieprawdą. Natomiast Facebook eksperymentował jakiś czas z funkcją włączania mikrofonu w czasie, gdy piszemy swój status, żeby usłyszeć czy akurat nie oglądamy meczu w tym czasie lub czy słuchamy muzyki - powiedział ekspert.

Z oficjalnej wiedzy wynika, że to było tylko testowane. W jakim zakresie - tego Facebook nam nie powie. Dowiedzieliśmy się jednak, że istnieje taka techniczna możliwość, więc rodzi się pytanie: jeśli nie robi tego Facebook, to czy nie robi tego ktoś inny

Podczas instalacji większości aplikacji, dostajemy informację, że korzysta ona ze tego, czy tamtego urządzenia w aparacie. - Najczęściej się nie zastanawiamy, po co właściwie takiej aplikacji dostęp do mikrofonu. Niby jest to jasne, bo to jest komunikator, ale z informacji którą mamy nie wynika właściwie, kiedy i jak ten mikrofon przez aplikację może zostać użyty. Różne aplikacje wywoływały już różne kontrowersje, bo okazywało się, że mają ma dostęp do jakiegoś sensora, który służy inaczej, niż wszyscy myśleli - dodał dziennikarz.

Własna polityka prywatności

W przypadku tzw. Smart TV, gdy wybuchała podobna afera, producenci natychmiast reagowali. Głównie w tonie - " to nieprawda" lub "robiliśmy to tylko wśród małej części klientów" lub czasem "już nie będziemy". Trzeba mieć jednak na uwadze, że takie Smart TV dają dostęp do treści internetowych w serwisach, które niezależnie mogą śledzić np. to co w tym telewizorze oglądamy - opowiadał dziennikarz. 

Dodał, ze najczęściej zdarza się to w celu zaserwowania nam jakiejś reklamy.

Faktem jest, że reklamodawców nie interesują nasze prywatne sprawy, ale bardzo niewielki, wąski ich zakres. Tylko, żeby to wyłuskać, potrzebne jest maksymalne zebranie danych o człowieku.

Ekspert podkreślił, że nie ma jednej odpowiedzi na temat urządzeń i prywatności, bo każde z urządzeń ma różne funkcje i różną politykę prywatności. Dodał jednak, że próby - czy z podsłuchiwaniem, czy zapisywaniem informacji o tym, co oglądamy - były podejmowane.

Zgodziliśmy się na to

- Największym kłamstwem internetu jest "zrozumiałem i akceptuję regulamin" - powiedział Maj. - Tak naprawdę zgadzamy się na wszystko, zaznaczając kolejne ptaszki w umowie, nawet tego nie czytając. Widziałem przez ostatnie kilka lat wiele afer medialnych wynikających tylko z tego, że ktoś przeczytał w końcu politykę prywatności i regulamin. I napisał artykuł o tym, co dana aplikacja naprawdę robi, więc podnosił się krzyk, na co producent odpowiadał "Ale o co chodzi? Zgodziliście się na to!" - dodał ekspert.

- Kiedyś to wszystko było w internecie, teraz przeniosło się na urządzenia - dodał. - To nie tylko te telewizory, ale i np. inteligentne termostaty, które podnoszą temperaturę, gdy wchodzimy do domu. Jeśli ktoś zdobędzie dane z tego urządzenia, to po prostu wie, kiedy w domu jesteśmy - podkreślił Marcin Maj.

Ekspert "Niezezpiecznika" powiedział, że w zeszłym roku zadał kilkunastu producentom samochodów pytanie dotyczące tego, czy istnieją dokumenty dokładnie opisujące to, jakie samochód zbiera dane o użytkownikach i czy ja, jako nabywca auta, mogę się na ten temat czegoś dowiedzieć. - Nie będę podawał nazw producentów, ale niektórzy odpowiedzieli, że taki dokument "jest w trakcie tworzenia". - Od kilku lat można zauważyć, że najpierw wytwarzamy technologię i sprawdzamy co ona może, a potem dopiero dowiadujemy się, jakie będą konsekwencje dla prywatności - dodał Marcin Maj.

Całą rozmowę wysłuchacie w podkaście

Kuriozalna wymiana zdań między Wielowieyską a rzecznikiem prezydenta

DOSTĘP PREMIUM