"Nie ma czego Józefowi zazdrościć". Prof. KUL o obyczajach w czasach Chrystusa

Jaki był sens wleczenia żony w zaawansowanej ciąży do leżącego 150 km od Nazaretu miasta Betlejem? Czy można wziąć pod swój dach kobietę w ciąży, a sąsiadom tłumaczyć, ze została zapłodniona w wyniku cudu? O społecznych i prawnych aspektach Bożego Narodzenia opowiada w audycji OFF Czarek prof. Maciej Jońca z Wydziału Prawa i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Jak przypominają znawcy ówczesnych czasów, jeszcze zanim urodził się Jezus, ukazało się zarządzenie cesarza Augusta o spisie ludności. Józef musiał więc udać się z rodziną w podróż do Betlejem. Maria urodziła, gdy dotarli na miejsce. Jednak już samo pytanie o wędrówkę Józefa wzbudza spore kontrowersje. Czy naprawdę ciężarna kobieta musiała podróżować 300 km? Czy urzędnik nie mógł przyjść do niej? Odpowiedź na to, jak się okazuje, nie jest wcale  prosta.

- Na pewno ten spis, ogłoszony przez Cezara Augusta, o czym zresztą pisze ewangelista Łukasz, miał związek z ówczesną sytuacją polityczną. August stał się jednowładcą i chciał dokonać spisu inwentarza, tego, co posiada. Jednak podróż  nie miała związku z celami statystycznymi, a raczej podatkowymi - mówi prof. Jońca.

W tamtych czasach płacono dwa rodzaje podatków. Pierwszy od posiadanych nieruchomości, tzw. tributum soli. Drugi to tzw. pogłówne. W przypadku pierwszego, gdy właściciel nie znajdował się tam, gdzie jego nieruchomości, musiał on sam pofatygować się do urzędnika

Fakt, że Maria albo Józef podsiadali nieruchomości jest według historyka bardzo prawdopodobny. - Byłbym nawet skłonny zaryzykować stwierdzenie, że to Maria była właścicielką i dlatego została wezwana na miejsce. Józef, jako prawny opiekun, był obowiązany żeby się z nią udać, ale ogólnie wszystko było na Marię - podkreśla Maciej Jońca. - W tamtych czasach nie było niczym niezwykłym, że kobieta był właścicielem majątku - dodaje uczony. - Jeśli chciała dobrze wyjść za mąż, musiała dysponować majątkiem. Albo własnym, albo takim, który został ufundowany przez rodzinę. Dysponentem tego majątku był mąż, ale to kobieta była właścicielką - zwraca uwagę wykładowca KUL.

Mówiąc o wędrówce Józefa i Marii trzeba też dodać, ze mówimy o księgach kanonicznych, świętych. Jest w nich mnóstwo elementów związanych z życiem codziennym, prawem, obyczajowością, ale przede wszystkim są to księgi święte, więc najprostszą odpowiedzią na pytanie dlaczego Józef udał się do do Betlejem, jest - by spełniło się proroctwo

Profesor Jońca podkreśla, że jedno nie wyklucza drugiego. - Możemy zakładać, że Józef nie miał tego rodzaju wytycznych, nie dostał polecenia: musisz się udać, bo musi się spełnić proroctwo. Pojawiła się sprawa, którą należało załatwić, czyli rejestracja siebie i żony, jako dysponenta właściciela jakiś gruntów czy nieruchomości.

Bez dowodów osobistych

Warto też dodać, w jaki sposób ustalano wówczas tożsamość. - W źródłach papierologocznych, którymi dysponujemy, wiemy, że spisy ludności były dokonywane. W "Monumentum Ancyranum", dziele opisującym czyny cesarza Augusta, aż trzy razy napisano, że on takich spisów dokonał - mówił profesor Jońca. Trzeba dodać, że zarówno w tradycji rzymskiej, jak i żydowskiej, niezwykle ważna jest przynależność rodzinna, imię ojca, lokalizacja, czasem zawód - dodaje uczony.

Nie było dowodów osobistych, więc z tego punktu widzenia były to spisy deklaratywne, ale warto pamiętać, że spisy były dokonywane przede wszystkim pod kątem podatkowym, a tu nie było żartów. Jak przychodził poborca i okazywało się, że coś jest nie tak, to konkretna osoba ponosiła odpowiedzialność.

- Było coś na kształt archiwum rodzinnych - mówi prof. Jońca. - Czynności prawne były dokumentowane na piśmie i tymi pismami można było się legitymować, choć
poziom analfabetyzmu był jednak w tam tych czasach niezwykle wysoki, co pewnie dawało potężne pole do nadużyć - dodaje. 

Rozwódka z dzieckiem

Sytuacja Marii nawet w 2018 roku nie byłaby łatwa. Mamy mężczyznę, który przyjmuje pod swój dach kobietę w ciąży, która to ciąża jest wynikiem cudownego wydarzenia. Do tego ta kobieta nie zna nawet swojego męża. Jak to wyjaśnić kolegom, rodzinie? Da się?

- W pismach rabinicznych, tych bardzo wczesnych, pojawiają się zarzuty, że Jezus ma nieprawe pochodzenie, a sam cud został wymyślony  - mówi gość audycji. - Mało tego, Jezusa i jego rodzinę oskarża się, że doprowadził do rzezi niewiniątek w Betlejem- dodaje Jońca. Przypomnijmy, że chodzi o wymordowanie wszystkich chłopców do lat dwóch na polecenie Heroda Wielkiego po tym, jak dowiedział się on o narodzinach w Betlejem nowego króla żydowskiego.

Z punktu widzenia osoby wierzącej, scena zwiastowania jest niesłychanie piękna i mówię o tym wszystkim, co poprzedziło i doprowadziło do bożego narodzenia. Z punktu widzenia prawnika jednak, pierwsze pytanie, jakie mi się ciśnie na usta, to, jak można nie znać swojego męża?

- Sięgnąwszy do ówczesnego prawa żydowskiego ustaliłem, że zawarcie małżeństwa w tamtym społeczeństwie miało charakter dwuetapowy, Najpierw następowało coś, co Żydzi nazywali przyrzeczeniem, takie trochę nasze zaręczyny - opowiada naukowiec. Według niego konsekwencje złamania tego przyrzeczenia były daleko poważniejsze, bo przyrzeczona dziewczyna była już niejako formalnie związana z mężczyzną. - Gdyby doszło do cudzołóstwa, na szali stanęłoby jej życie. Ewangelista pisze, że Józef był sprawiedliwy i chciał Marię potajemnie oddalić. To nie znaczy, ze on chciał wyjść z tego honorem, tylko, że chciał nie dopuścić do jej ukamienowania - dodaje Jońca.

Stygmatyzacja cudzołóstwa

Pomiędzy przyrzeczeniem, a wprowadzenie się do mężczyzny mogło upłynąć nawet 12 miesięcy. Zdarzały się takie sytuacje i nie należały one do rzadkości, że młodzi widzieli się po raz pierwszy dopiero przy przeprowadzce przyrzeczonej do przyszłego męża. - Gdy anioł mówi do Józefa, by wziął Marię do siebie, tak naprawdę chodzi oto, by Józef nie bał się, nie wahał dopełnić tej ceremonii oraz oczywiście, że wszystko przebiegło z godnie z bożym planem - mówi naukowiec.

Józef czasem określany jest jako niemy święty, ponieważ na kartach ewangelii nie wypowiada ani jednego słowa. O jego charakterze świadczyć może wyłącznie jego zachowanie

W ewangelii można znaleźć fragmenty, o tym, że "do zgromadzenia pana nie wejdą osoby z nieprawego łoża i to do dziesiątego pokolenia". Uczony dodaje, że nawet jeśli Chrystus jest bogiem, to w tamtych warunkach, jeśli chciał rozwinąć jakąkolwiek działalność, musiał mieć ojca. - Józef odegrał więc tu swoją rolę dobrze i w rożnych zarzutach wobec Jezusa pojawia się jak mantra:  "to jest syn cieśli z Nazaretu, syn Józefa". 

Dzieci z nieprawego łoża były stygmatyzowane, wyrzucane poza nawias społeczeństwa. Traktowane jako obiekty nieczyste. Kariera kapłańska była dla nich zamknięta, zamknięta była nawet wizja funkcjonowania jako pełnoprawny obywatel. 

Nie ma czego Józefowi zazdrościć. - W tamtych czasach nie było mile widziane związać się z osobą, która miała wcześniej relację z kimś innym. Zresztą i dziś nie jest to sytuacja wymarzona - mówi prof. Jońca.

Całej rozmowy wysłuchacie w podkaście

Świąteczne stoły zostały przez PiS rozcięte piłą nienawiści na pół - Władysław Kosiniak-Kamysz w Poranku Radia TOK FM

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM