"Cała Nowoczesna poprze moje zdanie" - ta rozmowa pokazuje, że Petru nie odda przywództwa łatwo

- Ja nie prowadzę żadnego wewnętrznego sporu - zapewnił w TOK FM Ryszard Petru. Ale nie ma wątpliwości, że ciężko mu przełknąć porażkę w wyborach na szefa Nowoczesnej.

Ryszard Petru musi zadowolić się jedynie stanowiskiem członka zarządu Nowoczesnej. W relacjach między nim a nową szefową, Katarzyną Lubnauer - i jej stronnikami,  wieje chłodem.

Przewodnicząca zapowiedziała nawet, że nie będzie zapraszać Petru na konferencje prasowe. Bo wchodzi w słowo.

- Na pewno nie jest dobrze, kiedy ktoś komuś przerywa, ale proszę odtworzyć nagranie. Ja nie prowadzę żadnego sporu - zapewniał Petru w TOK FM, rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

"Cała Nowoczesna poprze moje zdanie"

Były szef i nowa przewodnicząca różnią się też, jeśli chodzi o ocenę pomysłu na wspólny start opozycji w wyborach samorządowych. Lubnauer nie podoba się zgłoszona przez Grzegorza Schetynę propozycja połączenia władz klubów parlamentarnych PO i Nowoczesnej. Petru przekonuje, że bez ścisłej współpracy opozycja nie wygra z PiS w przyszłorocznych wyborach samorządowych.

- Uważam, że prędzej czy później, cala Nowoczesna poprze moje zdanie. To jedyne sensowne i pragmatyczne rozwiązanie. Wydaje mi się, że ten spór jest przesadzany. Po prostu jest tak, że ja przedstawiam swoją wizję - mówił.

I choć po raz kolejny zapewnił, że przyjął do wiadomości wyniki partyjnych wyborów, to dużo czasu poświęcił tłumaczeniu, iż prosta wymiana szefa nie odmieni obrazu Nowoczesnej.

- Liderem jest ten, kto wskakuje na barykady i pociąga ludzi za sobą. A to wydaje mi się jest perspektywa na 2018 i 2019 rok. Liderem będzie ten, kto wskoczy na barykadę, jak inni będą gwizdać np. przeciwnicy. Nie będzie się tym przejmował, tylko szedł dalej . Pomimo gwizdów i różnego rodzaju problemów kreowanych przez PiS. A takie będą.

I podkreślił, że wzrost poparcia, jakim wyborcy zareagowali na zmianę Petru na Lubnauer, niewiele znaczy. - Kolejne badania pokazały że poparcie jest bez zmian. Nie sądzę, żeby zmiana wizerunkowa mogla istotnie zmienić poparcie. Wiem, że nie można się podniecać ani chwilowymi sondażami, ani popularnością.  Bo na tym polegał główny błąd Bronisława Komorowskiego, który na początku 2015 roku miał 70 proc. poparcia w sondażach i największą sympatię Polaków. A potem zostało to roztrwonione - przypomniał Ryszard Petru.

Ławą do wyborów

Zdaniem Petru,wspólne listy opozycji w wyborach samorządowych daje szansę na pokonanie Prawa i Sprawiedliwości. - Gdyby doszło do zjednoczenia dostalibyśmy premię od wyborców. I do tego będę dążył, bo ludzie oczekują skuteczności i siły, a nie gadania - stwierdził.

Wg byłego szefa Nowoczesnej, wspólne listy powinny stworzyć: PO, Nowoczesna, PSL. lewica bez partii Razem.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM