Chcą walczyć z faszyzmem na uczelniach: "Musimy wstawiać się za tymi, którzy są prześladowani"

Na dwóch polskich uczelniach: Uniwersytecie Warszawskim i Gdańskim zawiązały się studenckie komitety antyfaszystowskie. Oba podmioty ściśle ze sobą współpracują. - Zbyt wiele pojawiło się wprawiających w w osłupienie sytuacji: dziesiątki wlepek promujących faszyzm, zastraszanie mniejszości. To nie pozwala nam pozostać biernymi - mówili w audycji "Światopodgląd" założyciele komitetów

- Nie ma wątpliwości, że takie komitety na uniwersytetach są potrzebne - mówiła przedstawicielka UW Natalia Jakacka. - Po 11 listopada zobaczyliśmy, jakie tendencje biorą górę w kraju i jaki głos jest coraz bardziej słyszalny. Ku naszemu zdziwieniu, to nie są tendencje, których nie można zobaczyć na uniwersytecie Na UW można znaleźć ulotki, rozprowadzane przez organizacje mówiące, że "faszyzm jest przyjacielem Polski".

Studentka przypomniała słowa byłego już rzecznika ONR Mateusza Pławskiego, osoby zaangażowanej w organizację Marszu Niepodległości, o tym, że jest zwolennikiem "separacji rasowej"

Chcemy interweniować

- My, studenci Uniwersytetu Gdańskiego, często spotykamy wlepki, słyszymy komentarze na korytarzach, musimy się wstawiać za tymi, którzy są prześladowani - dodał Mikołaj Kornowicz, założyciel komitetu antyfaszystowskiego przy UG.

Pytana, czy nie boi się, że będzie nazwana komunistką, lub że widzi faszyzm tam, gdzie go nie ma, Jakacka odpowiedziała: - Po tym jak powstał fanpejdż Komitetu Antyfaszystowskiego, otrzymaliśmy prawie 900 ocen negatywnych ocen z komentarzami, że jesteśmy osobami żyjącymi w świecie urojeń, dlatego że faszyzmu już nie ma. Z pełnych hejtu komentarzy wynikało też, ze tendencje rysują się skrajnie na prawo. 

Wykładowcom zdarza się powiedzieć takie rzeczy, ze studenci nie nie wracają już na ich wykłady, a potem nie maja się do kogo w tej sprawie zwrócić.

Uruchomiliśmy nawet specjalną skrzynkę e-mail do tego. Chcemy interweniować - dodała studentka UW

Nam również nie wydaje się to przesadzone - podkreślił Mikołaj Kornowicz. - Widzimy wlepki z krzyżami celtyckimi, graffiti o wyższości białej rasy, widzimy to wszystko na ulicach. Więc to nie jest to przesadzona reakcja, ale po prostu reakcja - dodał. 

Jakacka dodała, ze na stronach narodowców i brygad ONR do niedawna wisiał tekst o separatyzmie rasowym.

Tam było wprost napisane, że separatyzm rasowy jest ideą, która ma doprowadzić do tego, ze białej rasie zostanie przywrócona jej właściwa ranga. Jeżeli to nie jest faszyzm, to już naprawdę nie wiadomo co nim jest

- mówiła studentka UW. 

Argumenty "Ad hitlerum"

Kornowicz, spytany o reakcje na powstanie komitetu, odpowiedział, że na początku spadła na nich lawina hejtu, ale władze UW traktują ich poważnie:

-  Z tego co widzę, niektórzy studenci są przyjaźnie nastawieni, bo w końcu jest ktoś, do kogo w tej sprawie można się zwrócić - mówił.

Pytani o najbliższe działania, studenci odpowiadają, że chcą działać przede wszystkim w zakresie bezpieczeństwa uczniów, by nie były rozbijane pod uczelniami namioty ONR. - Żeby ludzie, którzy odstają wyglądem lub są w jakiejś mniejszości, nie czuli się zagrożeni. Mamy też w planach prowadzenie kół naukowych, organizowanie debat - mówił Kornowicz.

Pytani o to, czy nie zarzuca im się bycia komunistami lub używania argumentów "ad hitlerum", Jakacka odpowiedziała: - My w ogóle nie rozmawiamy o naszych poglądach politycznych. Rozmawiamy o tym, co możemy zrobić dla poprawy bezpieczeństwa. - Nie badamy czy ktoś jest liberałem, badamy czy jest antyfaszystą. Wyłącznie na tej płaszczyźnie działamy. Jesteśmy grupą ludzi, którzy wyznają idee antyfaszystowskie i to jest to, co nas łączy - dodał Mikołaj Kornowicz.


Całej rozmowy wysłuchać można w podkaście

DOSTĘP PREMIUM