Agresywny mężczyzna - "To taki facet, który naprawdę mężczyzną się nie czuje"

Nie ma kraju na świecie, gdzie to kobiety dominują, jeśli chodzi o przemoc. Kobiety są również sprawczyniami takich aktów, jednak statystycznie przewaga mężczyzn jest tu druzgocząca - panowie zdecydowanie przodują w przemocy. Czy jednym z powodów jest kryzys męskości?



Czym obecnie jest męskość - czy to siła i dominacja, czy raczej męskość kojarzy się z ochroną przed przemocą? Ne te pytania starali się odpowiedzieć w audycji "Dość Przemocy!" pisarka Hanna Samson, filozofka i terapeutka Katarzyna Miller, i Sergio de Arana ze stowarzyszenia "Głosy przeciw przemocy".

Katarzyna Miller podkreśliła, że dla niej tradycyjna męskość, czyli ta, którą kobiety cenią, kojarzy się z ochroną przed przemocą. - Moc mężczyzny, to moc zapobiegania złu czy przemocy - powiedziała. 

- Jednocześnie ta sama moc we wzorcu to jest dominacja, to fakt, iż to mężczyzna dominuje, jest głową rodziny, jest aktywny, silny niezależny, a kobieta ma się podporządkować - zwróciła uwagę Hanna Samson. - To jest ten tradycyjny wzorzec. Przez ileś tam wieków kobiety ślubowały posłuszeństwo mężowi, taką miały rolę.

Wzorce kulturowe i przemoc

Sergio de Arana zauważył, że pielęgniarki w Polsce to zazwyczaj kobiety, a nie mężczyźni. Więc w tradycyjnym wzorcu męskości nie widzi opiekuńczości, ale władzę - jak najbardziej.

Opiekuńczość jest z góry przypisywania kobietom, jakoby one były opiekuńcze z natury i uwielbiały tym swoim ciepłem i troską obdzielać cały świat. To jest wpisane w ten wzorzec kobiecy -  Hanna Samson. 

- W krajach, w których służby powinny być bardziej opiekuńcze niż represyjne, kładzie się nacisk na zatrudnianie kobiet w policji - dodał Sergio de Arana - inaczej niż w tych, w których policja jest represyjna.

- Jeśli chodzi o wzorce, to myślę, że władza jest takim czymś, co jest przypisane mężczyźnie i oczywiście ta władza "pozwala" sprawować opiekę - podkreśliła Samson. Stereotyp, że kiedyś mężczyzna zdobywał środki na utrzymanie, dawał mu pełnię władzy, a kobieta miała swoją rolę, miała dbać o ognisko domowe, pokutuje do dziś. Kobieta miała rolę służebną wobec mężczyzny - dodała. - Czy z tego
wzorca wynika automatycznie przemoc? Na pewno tak, choćby symbolicznie, natomiast agresja niekoniecznie. Za to jest to dobra podstawa do agresji.

Jest moją żoną i ma robić, co jej każę - słyszymy często. Jeśli tego nie robi, to jest to świetny powód, żeby przywołać ją do porządku.

Prowadzący audycję Paweł Sulik zauważył, że jest coraz więcej wielu mężczyzn, którzy narzekają na kryzys męskości. Coraz więcej z nich chodzi nawet na terapię, a znany psycholog Jacek Masłowski ma kursy dla mężczyzn w związku z kryzysem męskości. - - Więc nie jest chyba tak, jak tu słyszymy. --  Nie ma tu żadnej władzy, a jeśli jest jakiś
stosunek zależności, to raczej w druga stronę - dodał Sulik. 

- Rozumiem, że tak mogą to widzieć mężczyźni, którym ta władza się wymsknęła - odpowiedziała na to Samson. - Tak mogą mówić mężczyźni, którzy są wychowywani przez kobiety - dodała do tego Katarzyna Miller. - Tatusiów nie ma, jeśli jest jakiś wzorzec, to nie wiadomo skąd się bierze. Jest pomieszany, niejasny - stwierdziła Miller.

- Mam wrażenie, że mężczyźni są agresywni z powodu poczucia, że się nie wyrabiają. Myślę że agresja wobec kobiet wynika z faktu, że mężczyźni się w sensie tradycyjnym mężczyznami się nie czują - powiedziała filozofka. Dodała, ze od mężczyzny kultura wymagała zawsze bardzo dużo. - Jest potężna różnica pomiędzy obrazem "jaki mężczyzna powinien być", a tym, "jaki jest konkretny facet w konkretnym związku" - powiedziała Miller.

Mieć i to, co było, i to, co nowe

- Znam mnóstwo przykładów, gdzie facet ma masę pieniędzy, jest zdolny w zarabianiu. Zafundował sobie piękną żonę i to mówi o jego osiągnięciach i statusie. Ta baba mu dzieci obrabia, siedzi domu, jak trzeba to się pokazuje, jest ciągle atrakcyjna i przydaje mu tego blasku. A jednak on ciągle chce czegoś więcej. Mam wrażenie, że on jest naganiany do tego chcenia coraz więcej przez medialny "popych" ludzi w stronę "chcieć", "mieć", "być", "udowadniać"- powiedziała Miller.

Czy kultura masowa jest winna temu, jaki jest mężczyzna - że powinien być taką, agresywną jednostką? - pytał prowadzący. 

Kultura masowa sprawia, że mężczyzna ma być ikoną sprawczości bardzo wszechstronnej. Ikoną dawania sobie rady. Mówi się, że mężczyznom wolno płakać, ale jednocześnie kultura masowa nie pozwala im płakać - Katarzyna Miller

- Ja się czasem pytam dziewczyn, czy są w stanie utrzymywać mężczyzn i one mi odpowiadają -  "skądże". Życzę kobietom dobrze, ale mam czasem wrażenie że chcą mieć i to co miały, i to, co zyskały - podkreśliła filozofka.

Mężczyźni są edukowani do uczestniczenia w strukturach hierarchicznych. Jak spojrzymy na typowo męskie instytucje - wojsko, politykę, uczelnie - to zawsze jest to wysoko hierarchiczna struktura

- Sergio de Arana

- Nawet w korporacjach każdy wie, gdzie jest jego miejsce, każdy ma szefa i podwładnych. W nowej sytuacji, gdy mężczyźni chcą wykonywać zawód pielęgniarza, a kobiety dyrygować orkiestrą, czy pracować w służbach, trzeba renegocjować pozycję w domu. W relacji domowej trzeba uczyć się języka egalitaryzmu, a nie - jak mawiali ojcowie - zupa ma być o 17.00 - dodał de Arana.

W Polsce nie potępia się przemocy

Szef stowarzyszenia dodał, że na jednej z konferencji dotyczących przemocy spotkał mężczyznę, którego spytano o wyrażanie negatywnych opinii w domu. - On odpowiedział, że kompletnie sobie z tym nie radzi, bo nigdy nikt gonie uczył wyrażania negatywnych emocji, a najgorzej, gdy miałby je wyrazić wobec kogoś, kogo kocha, czyli na przykład żony. Jak powiedzieć, że dzieci są za głośne? Że, żona wkurza, gdy on wraca zmęczony po pracy? - Myślę, że wszyscy nie byliśmy uczeni wyrażania negatywnych emocji, nie tylko mężczyźni - wtrąciła Miller

Hanna Samson zwróciła uwagę, że tych mężczyzn, którzy szukają pomocy w gabinetach terapeutów, wciąż jest bardzo niewielu. - Moim zdaniem mamy do czynienia z kryzysem męskości wynikającym z faktu, że mężczyznom wymyka się stołek spod pupy. Okazuje się, że kobiety są zdolne do tych samych rzeczy co oni, i ta ich dotychczasowa pozycja nie ma już podstaw, nie jest uprawniona - powiedziała pisarka.

To, co kiedyś było nagradzane, np. zdolność niewyrażania emocji, bycia twardym w każdej sytuacji, ta twarz pokerzysty, to wszystko już nie działa. Nie jest tym, co jest pożądane w relacjach, ale zostało  - jako ludzka bezradność. Niektórzy sobie z tym radzą, inni reagują agresją, próbują rozładować swoją frustrację, do tego przy pomocy osób, które są w ich zasięgu, dlatego ofiarami są ich rodziny albo podwładni - jeśli akurat są szefami

- Hanna Samson

Goście audycji zauważyli też, że w Polsce nie potępia się przemocy w sposób jednoznaczny, wciąż wolno bić dzieci, ludzie nie przejmują się tym, co dzieje się u sąsiadów, a kobiety często nie mają się do kogo odwołać. - Kiedyś na milicji, a teraz policji poszkodowana zawsze usłyszy: to są sprawy tej rodziny - zauważyła Miller. Samson dodała, że po stronie poszkodowanych nie stoi również Kościół. - Niedawno podczas audycji o przemocy zadzwoniła do nas słuchaczka, która opowiedziała o tym, co usłyszała od księdza podczas spowiedzi, gdy wyznała, że mąż ją bije: - Chrystus też niósł swój krzyż.

Całej audycji wysłuchać można w podkaście

"W Warszawie problem smogu maleje" - uspokaja wiceprezydent

DOSTĘP PREMIUM