Protest lekarzy: "Jego skala przerosła nasze oczekiwania. A kulminacja problemu dopiero nastąpi"

Lekarze wypowiadali klauzule opt-out w listopadzie, w grudniu, mają to robić także w styczniu. A efekty tych wypowiedzeń nadejdą w lutym - marcu: wyliczał w TOK FM Łukasz Jankowski - wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL

- Skala tego protestu tak naprawdę przerosła nasze oczekiwania - mówił Jankowski - Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, które podawał niedawno prezes Maciej Hamankiewicz, w polskich szpitalach pracuje ok. 25 tysięcy lekarzy: do tej liczby można zatem odnieść liczbę ok. 4 tysięcy rezydentów i specjalistów, którzy w ostatnich tygodniach 2017 roku zrezygnowali z klauzuli opt-out.

Nie sądziliśmy na początku, że uda nam się przekonać tyle osób, że uda nam się przekonać tyle osób, żeby zrezygnowały z dodatkowego wynagrodzenia, dodatkowego dyżurowania, do którego są przyzwyczajeni, dla idei

- mówił Jankowski dodając, że nie dość, iż obecnie skala protestu jest ogólnopolska, to widać efekt "kuli śniegowej". Bo wg pierwotnych założeń opt-outy (klauzule, które przewidują wykonywanie przez lekarzy ponad maksymalny przewidziany prawem wymiar 48 godzin tygodniowo - przyp. red.) miały być wypowiadane do końca listopada, ale lekarze wypowiadali je także przez cały grudzień a teraz wiadomo już, że będą to robić także w styczniu.

A zatem efekt, kulminacja rezultatów tych wypowiedzeńpojawi się dopiero w lutym - marcu.

Dlaczego? Po pierwsze: klauzule te mają miesięczny okres wypowiedzenia, a zatem rezygnacja z nich działa z właśnie - miesięcznym opóźnieniem. A po drugie, jak mówił Jankowski, w wielu szpitalach obowiązuje trzymiesięczny okres rozliczeniowy, czyli dyrektorzy szpitali i inne osoby zarządzające teraz, na początku kwartalnego okresu rozliczeniowego, zapełnić grafiki, zmuszając lekarzy do pracy powyżej 48. godzin tygodniowo. Ale w efekcie pod koniec okresu rozliczeniowego, problem braku rąk do pracy stanie się tym większy.

Jak w liczbach wygląda problem braku lekarzy w Polsce?

Mamy najmniej lekarzy w całej Unii Europejskiej, to jest wskaźnik 2,2 na 1000 mieszkańców, dla porównania w Niemczech jest 5ciu lekarzy na 1000 mieszkańców a i tak twierdzi się tam, że to za mało. Jak opisywał Łukasz Jankowski: z jednej strony lekarze wyjeżdżają z Polski, z drugiej: uniwersytety medyczne kształcą za mało nowej kadry medycznej.

W ostatnim czasie jednak zwiększono nabór do uniwersytetów medycznych. W efekcie okazuje się, że studentów jest dużo w stosunku do liczebności kadry wykładowców, która jest na tych uniwersytetach.

Sam prowadzę zajęcia, grupy studentów są przepełnione, zdarza się, ze w grupie 6-7 studentów badamy jednego pacjenta, choć powinna to być obsada uczeń - mistrz, góra 2-3 studentów. Proszę też wyobrazić sobie, jak czuje się ten pacjent

- mówił Jankowski dodając, że z pewnością zwiększenie naboru na uczelnie to dobry kierunek, ale obecni studenci staną się pełnowartościowymi specjalistami za 12 - 13 lat, bo taki jest cykl kształcenia się zawodowego lekarza. - Ale i tutaj wszystko postawione jest na głowie: bo najpierw należałoby zwiększyć wynagrodzenia kadry uniwersyteckiej, potem zwiększyć liczbę kadry i dopiero wówczas zwiększać nabór studentów. U nas robi się to dokładnie odwrotnie, tzn. jedną decyzją administracyjną zwiększa się nabór nie zważając na możliwości kadrowe uczelni - mówił Jankowski.

- Skoro nie jesteśmy w stanie załatać luki własnymi kadrami, to może trzeba liczyć na lekarzy zza granicy? - pytał prowadzący audycję "Połączenie" w TOK FM Jakub Janiszewski.

- Pytanie, czy będą chcieli tu przyjechać lekarze zza granicy - odpowiadał Jankowski. - Bo mówią nam wprost, że jeśli w Polsce mają pracować za takie pieniądze, jakie im się tutaj oferuje, wolą wyjechać do Niemiec czy innego kraju Unii Europejskiej, gdzie warunki są zupełnie inne. Jestem pewien, że warunki pracy i płacy w ochronie zdrowia w Polsce są takie, że nie przyciągną istotnej liczby specjalistów ze Wschodu, którzy mogliby załatać lukę.

W bezpośrednich kontaktach ze strony rządu jest (niemal) milczenie

- Tym bardziej dziwi, że jeśli chodzi o kontakt ze stroną rządową to nikt z nami nie rozmawia - mówił Jankowski. - Mamy poczucie takiego pozostawienia samym sobie w tym proteście. Może przesadzam, bo w czwartek tuż przed Wigilią odbyło się trzygodzinne spotkanie, na którym rozmawialiśmy z panem ministrem Radziwiłłem, z innymi przedstawicielami ministerstwa zdrowia i na tym spotkaniu właściwie informowano nas o dotychczasowych sukcesach ministerstwa nie odnosząc się w ogóle do tego co dalej zrobić z tą sytuacją.

Jakie sukcesy ministerstwo uważa, że ma?

Wg relacji Jankowskiego: przede wszystkim to zapowiadane zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia do poziomu 6%PKB w 2025 roku. Ale w opinii gościa TOK FM taka zapowiedź tak naprawdę konserwuje zły, niewydolny i niedoinwestowany system na kolejnych 8 lat.

- Na spotkaniu mówiono także o ustawie o płacy minimalnej w ochronie zdrowia. W naszej perspektywie płaca minimalna to płaca realna w Polsce dla większości pracowników ochrony zdrowia i ona skłania ludzi wyłącznie do emigracji i do przechodzenia do prywatnego systemu opieki zdrowotnej a nie do pracy tam, gdzie jest ona ciężka i najgorzej wynagradzana, czyli w publicznych szpitalach - mówił Jankowski.

My mamy pomysł na rozwiązanie tej sytuacji, potrzebujemy pilnej rozmowy - myślę że w tej chwili tak naprawdę z panem premierem Morawieckim, bo takie sygnały ze strony pana premiera pojawiły się, również w przestrzeni publicznej, abyśmy byli w dialogu

- mówił Jankowski podkreślając, że jego strona raczej apeluje o rozpoczęcie dialogu i pozostaje otwarta na rozmowy.

- Wystosowujemy dziś otwarty list do pana premiera z prośbą o spotkanie i czekamy na wyznaczenie daty. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że w tej chwili mamy tak gigantyczny niedobór lekarzy w Polsce, że nie da się z dnia na dzień zmultiplikować ich liczby, a zatem jesteśmy gotowi rozmawiać o okresie przejściowym, kiedy będziemy na dotychczasowych zasadach uzupełniali braki kadrowe ale pod warunkiem, że po tym czasie klauzule opt-out znikną a system zostanie należycie dofinansowany - puentował wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Całej rozmowy posłuchasz tutaj:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM