"Zakazy i nakazy niewiele wniosą". Wiele gmin nie chce uchwały antysmogowej. Zobacz, które

Ponad połowa gmin Lubelszczyzny nie chce, by w regionie obowiązywała uchwała antysmogowa. Takie są wyniki specjalnej ankiety, przygotowanej przez urzędników marszałka województwa lubelskiego. Okazało się, że gminy nie chcą, by odgórnie narzucać mieszkańcom, iż mają wymieniać piece czy palić w nich wyłącznie produktami dobrej jakości.

Tzw. uchwały antysmogowe zostały przyjęte już wcześniej przez sejmiki w Małopolsce i na Mazowszu. Np. mieszkańcy Warszawy i województwa nie będą mogli palić miałem i mułem węglowym, a dodatkowo ci, którzy mają w domach stare piece zostaną zmuszeni do ich wymiany. Te nowe przepisy wejdą w życie od lipca, a kto się nie zastosuje - będzie płacił. Przewidziano kary nawet do 5 tysięcy złotych.

Przed podjęciem uchwały była ankieta w gminach

O podobną uchwałę dla Lubelszczyzny walczy lubelska radna sejmiku, Bożena Lisowska (PO). Podjęcie uchwały miała poprzedzić specjalnie przygotowana ankieta, rozesłana do wszystkich, 213 gmin Lubelszczyzny. - Zdiagnozowanie tego, ile w województwie mamy kotłów, które nie spełniają norm Unii Europejskiej, jest jednym z priorytetów. Dzięki temu wiadomo będzie, ile pieniędzy należałoby skierować na wsparcie dla mieszkańców, by ten stan rzeczy zmienić. Bo przecież aż 70 procent emisji groźnych dla zdrowia pyłów PM 2,5 i PM 10 to jest właśnie emisja z kotłów z indywidualnego spalania w domach - mówi Lisowska.

Urzędnicy przyznają, że wyniki ankiety ich zaskoczyły

Nie spodziewali się, że większość gmin będzie "na nie". Na 213 gmin - odpowiedzi przyszły ze 154, z tego aż 123 gminy poinformowały urzędników marszałka, że nie widzą potrzeby podejmowania uchwały antysmogowej przez sejmik województwa lubelskiego.

Dyrektor Sławomir Struski z Departamentu Rolnictwa i Środowiska w Lublinie stara się jednak gminy zrozumieć. Jak mówi, wyszło na to, że są przekonane, iż zakazy i nakazy, które znalazłyby się w uchwale antysmogowej, niewiele zmienią.

Przede wszystkim potrzeba mocnego wsparcia finansowego dla tych mieszkańców, którzy instalują u siebie proekologiczne źródła ciepła. Bo nie oszukujmy się, patrzymy na to przez pryzmat portfela. A ekologia, zdrowie schodzi na drugi plan

- dodaje dyr. Struski. W jego ocenie, samo przyjęcie uchwały antysmogowej nie rozwiąże problemu smogu. Bo część mieszkańców - bez dużego wsparcia finansowego - i tak nie wymieni pieca i nie będzie palić droższym, lepszym węglem. - Bo ich na to nie stać - mówią urzędnicy.

Od samej uchwały wszystko może podrożeć

- To, że aż 123 gminy powiedziały, że nie chcą uchwały antysmogowej oznacza dla nas, że będziemy bardzo ostrożnie podchodzili do tego tematu. Samo przyjęcie uchwały wręcz może doprowadzić do sytuacji, że ceny lepszego węgla wzrosną, wzrosną ceny nowych pieców opalanych węglem. Na dłuższą metę trzeba szukać jednak innych rozwiązań - mówi dyr. S. Struski. Jak dodaje, najważniejsze jest systemowe mocne, finansowe wsparcie dla mieszkańców. - Wiele gmin już te działania prowadzi, natomiast to wymaga długotrwałych rozwiązań, bo zbyt szybkie, drastyczne rozwiązanie mogłoby się obrócić przeciwko mieszkańcom. A tego nie chcemy - dodaje nasz rozmówca.
W tej chwili na stronie Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie zamieszczono też drugą ankietę, do wypełniania przez mieszkańców. By poznać bezpośrednio także ich opinie.

Urzędnicy z uchwały antysmogowej nie rezygnują

Mimo negatywnych wyników pierwszej z ankiet, urzędnicy pracują nad uchwałą antysmogową. - Mocno przyglądamy się innym samorządom, których sejmiki już przyjęły takie uchwały. Na pewno taką uchwałę przygotujemy, ale nie możemy tego zrobić w oderwaniu od opinii gmin czy opinii mieszkańców - mów Sławomir Struski.

Jak mówi radna Bożena Lisowska, dziś na Lubelszczyźnie są przyznawane pożyczki na wymianę pieca, które później są umarzane. - Nie zawsze są to jednak dobre środki wsparcia. Mieszkańcy oczekują konkretnego dofinansowania, w określonej kwocie, bo boją się pożyczek. I samorząd musi im zaoferować również inne wsparcie. Myślę, że gdyby były dotacje, to wsparcie zostałoby wykorzystane w szerszej skali niż to ma miejsce dziś. Bo potrzeby naprawdę mamy ogromne - dodaje B. Lisowska.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM